"Jeśli Krupówki i Zakopane będą tylko jednym epizodem, to nie mamy się czego bać. Natomiast jeżeli będzie tak, jak w Zakopanem, Zieleńcu, Szczyrku – to może być źle. Jeżeli będziemy powtarzać tego typu zachowania, to będzie bardzo źle" - mówił dr Michał Sutkowski w Porannej rozmowie w RMF FM. Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dodał, że "trzecia fala Covid-19 nie musi nas dopaść". Ale wszystko zależy od nas.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Planujesz wakacje za granicą? Dr Michał Sutkowski nie zaleca

"Przeciwko koronawirusowi musimy być zjednoczeni" - apelował w Porannej rozmowie w RMF dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Co z powrotem uczniów do nauki stacjonarnej w szkołach? "Powinno być tak, jak jest. Z możliwością dla uczniów klas VIII i klas maturalnych konsultacji przedegzaminalnych" - oświadczył dr Michał Sutkowski.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Planujesz wakacje za granicą? Dr Michał Sutkowski: Nie wybieram się dla przykładu, nie zalecam

Jego zdaniem, na jesienny wzrost zachorowań przyczyniło się właśnie otwarcie szkół. "Musimy być mądrzy po szkodzie" - argumentował. Podkreślał, że dziś gdy w szkole są tylko dzieci z klas I-III nie grozi nam wzrost zakażeń. "Klasy są podzielone, dzieci są w bańkach - to ma dziś znaczenie" - mówił.

Co z wyjazdami na wakacje za granicą? "Nie zalecam. Jest pandemia, jeśli mniej będziemy się ruszać w świecie to będzie mniej koronawirusa, szybciej się go pozbędziemy" - przekonywał nasz gość.

Sutkowski o obowiązku noszenia maseczek chirurgicznych: Dobry pomysł. Bawełniane niewiele pomagają

"To z punktu widzenia medycznego jest dobrym pomysłem" - tak dr Michał Sutkowski ocenił pomysł wprowadzenia obowiązku noszenia maseczek chirurgicznych. Gość Porannej rozmowy w RMF FM podkreślał, że bawełniane maseczki "niewiele tutaj niestety pomagają".

"Niektóre państwa europejskie tak robią. Niemcy już wprowadzają w swojej legislacji obowiązek noszenia masek z włókniną" - tłumaczył prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Lekarz mówił, że do jego przychodni przychodzą coraz młodsi pacjenci z koronawirusem. "I to nie dlatego, że zmarły osoby starsze, ale rzeczywiście te osoby młodsze po prostu zachowują się dość swobodnie, łapią infekcje" - tłumaczył.

"Te młody osoby zwykle późno się zgłaszają do nas, zwykle lekceważą objawy, zaczynają się sami leczyć - a to antybiotykiem, który gdzieś tam w domu leżał, a to jakimiś sterydami wziewnymi od dziecka, a to jakimiś lekami przeciwzakrzepowymi od babci. I to jest bardzo źle" - powiedział Sutkowski. W jego ocenie, "po 10 dniach" infekcji, "to jest tragedia".

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Dr Sutkowski apeluje: Dzwońcie już z pierwszymi objawami choroby. Później może być źle. I podaje przykłady

"Nie jest zrobiony test, trzeba szybko, na łapu-capu ten test robić. Ja zachęcam do dzwonienia z pierwszymi objawami. To nie zawsze musi być koronawirus, chociaż on przeważa" - apelował do słuchaczy RMF FM ekspert.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Dr Sutkowski o stosunku Polaków do obostrzeń: Siedzimy po obu stronach flagi. Część po białej, część po czerwonej stronie. Oddziela nas gruba kreska. I nie potrafimy się porozumieć

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Dr Sutkowski o obowiązku noszenia maseczek chirurgicznych: Dobry pomysł. Bawełniane niewiele pomagają

(...)

Robert Mazurek: Jest pan kibicem piłkarskim?

Michał Sutkowski: Tak, oczywiście.

To być może pan śledził z zainteresowaniem to, co się działo równo rok temu z powodów piłkarskich, tam wtedy mecz w Mediolanie, w 1/8 finału Ligi Mistrzów Atalanta Bergamo wygrała z Valencią 4:1, ale znamy ten mecz z innego powodu, prawda?

Tak, oczywiście od tego się prawdopodobnie zaczęło, od się zaczęło piekło w Lombardii, to wydaje się taki symboliczny początek pandemii w Europie.

Właśnie. I nie chcę łatwych porównań, ale czy nie obawia się pan, że tak będziemy wspominać również skoki w Zakopanem i otwarcie stoków w Zakopanem czy Szczyrku?

Oby nie oczywiście, ale spróbuję bez uproszczeń, wysilę się na brak uproszczeń. Natomiast boję się, że rzeczywiście jest tak, że siedzimy jak gdyby po obu stronach flagi. Część siedzi na tej białej stronie, część na czerwonej. Oddziela nas duża kreska i nie potrafimy się porozumieć, nie potrafimy się dogadać. Nie potrafimy, robimy praktycznie sobie na złość i na przekór, tymczasem musimy, nawet jeżeli mówimy "nie, nie" przeciwko wielu rzeczom, to przeciwko koronawirusowi musimy być zjednoczeni.

Wie pan, że po tej rozmowie, jak po rozmowie z żadnym politykiem, będzie taka fala hejtu w internecie, jak ja mogę rozmawia z takim no... człowiekiem, jak pan? Właściwie nie wiem, jak oni tam pana określają.

Najgorsze słowa padają.

I pana, i mnie spotka fala oskarżeń o to, że rozdymamy coś, co nie jest aż tak groźne, że zajmujemy się raptem kilkoma tysiącami zakażeń, co to jest, na grypę, w końcu ho! 200-300 tysięcy choruje i nic. No właśnie, panie doktorze, jak to jest? Czy my się mamy bać tej trzeciej fali koronawirusa? Może to nie jest nic takiego strasznego, jakoś przetrwaliśmy dotychczas, to przetrwamy i to?

Jeżeli Zakopane, Krupówki będą tylko jednym epizodem czy epizodem w ogóle, no to oczywiście nie mamy się czego bać i powiedzmy sobie: będzie dobrze. Natomiast, jeżeli będzie tak, jak w Zakopanem, Zieleńcu, Szczyrku, to może być źle. Jeżeli będziemy powtarzać tego typu zachowania, będzie bardzo źle. Koronawirusa jest coraz więcej.

Czy pan jest narciarzem? Pan jeździ na narty?

Nie, ja nie jeżdżę na nartach, nigdy nie udało się dobrze jeździć.

To może jak samo pan i ja tego po prostu nie rozumiemy? Nie rozumiemy, że ludzie muszą sobie założyć deski pod buty i tam z góry zjechać.

Nie no, ja zakładam, że nic nie musimy. Co to znaczy "musimy" w pandemii? Co to znaczy "musieć"?

Ja jak się panu podoba to, że pan prezydent wybrał się na narty, w takim razie?

Tak, ale jeżeli to było jednak w określonym rygorze sanitarnym, to jest wszystko w porządku.

A, czyli prezydentowi wolno, a reszcie nie?

Nie. Wszystkim wolno, ale w rygorze sanitarnym.

Niechże i tak będzie, że oni wszyscy zachowywali reżim sanitarny. Widział pan te kolejki do wyciągów, ale zostawmy stoki. Mam pytanie poważniejsze: czy to już jest ten czas, że powinniśmy - my jako państwo - zamykać się powoli znowu, w obawie, że dopadnie nas trzecia fala?

Nie. Myślę, że nie. Myślę, że może nas nie dopaść jeszcze trzecia fala, jeżeli ten wzrost będzie na poziomie 10-12 tysięcy, tak się spodziewamy. To będzie to wiązało się oczywiście z (ostatnim - red.) poluzowaniem pewnych obostrzeń, ale nie będzie dramatu takiego, jak na jesieni, tak? Tak mi się wydaje, nie osiągniemy tych wartości 25-27 tysięcy. No i oczywiście dużo większej niż teraz liczby zgonów. Wiadomą rzeczą jest, że rzecz jasna musi troszeczkę być więcej zakażeń w momencie, kiedy ten lockdown jest mniejszy.

Panie doktorze, czy szkoły powinny być zamknięte dla uczniów klas 4-8? No i oczywiście szkół ponadpodstawowych? Czy też mimo tego, że wzrasta liczba tych zachorowań, powinniśmy je otworzyć? Co by pan doradził?

Uważam, że powinno być tak, jak jest. Z możliwością dla uczniów klas ósmych i maturalnych konsultacji przed egzaminem.

Czyli powinno tak pozostać. Dlatego, że mamy jeszcze zbyt dużo zachorowań?

Tak, zbyt mamy dużo zachorowań. Mamy dużo koronawirusa. Jesień - no co tu dużo mówić - w dużym stopniu do tych wzrostów na jesieni przyczyniły się właśnie szkoły, otwarcie szkół. Nie byliśmy przekonani do tego, że tak będzie, bo wszystkie badania wskazywały na to, że dzieci aż tak bardzo nie będą przenosić tego koronawirusa. Stało się jednak inaczej, więc musimy być mądrzy po szkodzie.

Ale teraz Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że badania wśród nauczycieli pokazują, że dzieci, przynajmniej te z klas 1-3, teraz nie są rozsadnikiem epidemii.

No tak, ale jeżeli by były pozostałe dzieci w klasach, no to inaczej wyglądałyby te szkoły. Dzisiaj szkoły te wyglądają rzeczywiście w bardzo dobrym rygorze sanitarnym, to generalnie, proszę państwa, o to przecież chodzi. Szkoły są puste, klasy są podzielone, dzieci są w pewnych bańkach szkolnych, to wszystko ma znaczenie i to powoduje, że jest dużo, dużo lepiej niż było na początku.

Panie doktorze, mam dla pana ofertę bardzo ciekawą. Akurat nie konkretnie ja, ale mamy ceny last minute, proszę pana, wyjazdów w tropiki. Gdyby się pan chciał wybrać, tylko proszę się spieszyć, bo to do końca lutego, na Kanary, to proszę bardzo, poniżej 2 tysięcy złotych nawet znaleźliśmy coś. Na Teneryfę, trochę drożej, za 2500. Ale jakby pan chciał dalej, to proszę bardzo, jedno z biur podróży lata i na Malediwy, na Kostarykę - tam bez testów, Dominikanę - bez testów, Zanzibar - bez testu. Bo w Zanzibarze ogłoszono, że nie ma koronawirusa, chociaż wiceprezydent Zanzibaru właśnie na koronawirusa zmarł. Ale jeszcze jest Madera. A zatem: dokąd się pan wybiera, panie doktorze?

Nie, nie wybieram się. Nie wybieram się dla przykładu, nie wybieram się, nie zalecam, chociaż oczywiście miałbym ochotę. Jest pandemia, jeżeli mniej się będziemy ruszać w świecie, to będzie mniej koronawirusa, szybciej się go pozbędziemy. Powinniśmy wszyscy - mam wrażenie, powinniśmy wszyscy - do tego dążyć.

Ale wie pan, celebryci jakoś pana nie posłuchali.

Może nie słuchali. Szkoda. Niech słuchają.

Ja dostałem właśnie informację, że około 8700 przypadków zanotowano wczoraj. To jest jeszcze nieoficjalna informacja. Na te oficjalne dane musimy jeszcze trochę poczekać, ale z pewnego źródła. Źródłu dziękuję, a państwa informuję, to nie jest tak dramatycznie. Wczoraj było ponad 9000. W środę też około 8700. Nie jest tak dramatycznie, chociaż i tak wyraźnie wyżej niż było.

Wyraźnie wyżej, tak. Jest o 5-7% wyżej niż tydzień temu. Jest nie 5%, a 10% nowej odmiany koronawirusa, którego (zakaźność - red.) jest co najmniej procent wg najnowszych badań większa. Pan redaktor ma zawsze dobre informacje.