"Wydaje mi się, że konflikt z Antonim Macierewiczem coraz bardziej się rozszerza - i to w gronie Prawa i Sprawiedliwości. Wydaje mi się, że pan minister zaczyna działać na własną rękę i według własnych teorii, co może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa armii" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak. "Jeżeli w Waszyngtonie nie ma naszego attaché, w Londynie nie ma naszego attaché, to przepraszam, ale ktoś tutaj odlatuje. To są najważniejsze dla nas dzisiaj miejsca" - komentował. Jakubiak - były żołnierz zawodowy - podkreślił, że "za żołnierzy, za ich los odpowiadają ich dowódcy - nie minister. Minister ma chronić armię przed polityką, ma przyjmować uderzenia polityczne - tymczasem Antoni Macierewicz sam atakuje armię". Ocenił, że "minister Macierewicz stał się generałem, głównodowodzącym, który zarządza od szczebla batalionu do szczebla dywizji - wszystkim i wszystkimi", i zaznaczył, że tak nie powinno być: "To dowódca plutonu rządzi plutonem".

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Jakubiak: Macierewicz zaczyna działać według własnych teorii. To może zagrażać armii

Robert Mazurek: Dzień dobry, moim i państwa gościem jest Marek Jakubiak, poseł ruchu Kukiz’15, wiceprzewodniczący komisji obrony. Witam pana i państwa w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny. Za moich czasów to był dzień wagarowicza.

Marek Jakubiak: Za moich czasów potencjalnie każdy dzień mógł być dniem wagarowicza. Wtedy inaczej podchodzono do nauki, z większym luzem. Jak zobaczyłem własny dziennik w szkole podstawowej, po tym jak pojawił się portal NaszaKlasa, to przestałem mówić dzieciom: "A za moich czasów...".

Chodził pan na wagary czy nie?

Przykro powiedzieć, ale chodziłem.

To nie będziemy tego ciągnąć. Dzieci, nie bierzcie przykładu ze starszych. Prezydent pisze do ministra obrony, domaga się obsadzenia ataszatów wojskowych, domaga się szybkiego powołania Dowództwa Wielonarodowej Dywizji w Elblągu. Czy mamy jakiś konflikt o wojsko między prezydentem a ministrem obrony?

Wydaje mi się, że konflikt z panem Antonim Macierewiczem, ministrem obrony narodowej coraz bardziej się rozszerza i to w gronie Prawa i Sprawiedliwości. Wydaje mi się, że pan minister zaczyna działać na własną rękę i według własnych teorii, co może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa armii, nie dla nas, obywateli. Jeżeli w Waszyngtonie i Londynie nie ma naszego attaché, to przepraszam, ale ktoś tu już w ogóle odlatuje. To są najważniejsze dla nas dzisiaj miejsca, naszych głównych partnerów wojskowych.

Ale może nie przez attaché odbywa się komunikacja między Polską a tymi państwami?

Oczywiście, ale zobaczmy, co się dzieje. Generałów też się pomija w dyskusjach z wojskiem. Być może minister obrony narodowej ponad głowami swoich pracowników zaczyna prowadzić własną politykę, a nie powinien tak robić.

Ale pan powiedział, że Antoni Macierewicz wybija się na niepodległość, ale on już wcześniej był bardzo samodzielny. Mówiło się, że to on decyduje o tym, jak będzie wyglądała armia. I wszyscy byli zadowoleni - pan również.

Tak, na samym początku wszystko wskazywało na to, że armia idzie w dobrym kierunku, zaczyna być mowa o modernizacji armii, o wyposażeniu armii, zaczęło się mówić o tym, że projekty wstrzymane na lata, takie np. jak korweta Gawron, dzisiaj Ślązak już zwodowana po 12 latach inwestowania, wrzucania tylko pieniędzy do środka, zaczęła pływać. Wszystko wskazywało na to, że jest dobrze. Natomiast niepotrzebne emocje, ciągle namawiałem pana ministra obrony narodowej do tego, żeby zaprzestał retoryki dziennikarsko-politycznej, tylko żeby zajął się armią, bowiem dla mnie nieważne jest, kto jest ministrem. Ważne jest, żeby armia była zarządzana i była pod parasolem ministra obrony narodowej.

To proszę mi powiedzieć jako były żołnierz - pan ma jeszcze kontakt z żołnierzami albo z byłymi oficerami.

Tak i mam prosty język. Żołnierzem jest się do końca życia. Niedawno miałem rozmowę z gen. Różańskim. W hierarchicznej instytucji, jaką jest armia, za los żołnierzy i za żołnierzy odpowiadają ich dowódcy, a nie minister. Minister ma chronić armię przed polityką, ma przyjmować uderzenia polityczne, tymczasem on sam atakuje armię.

Rozumiem, że chodzi o to, iż generałowie narzekają, że minister chce dowodzić armią.

Tak. Minister Macierewicz stał się generałem, głównodowodzącym, który zarządza od szczebla batalionu do szczebla dywizji wszystkim i wszystkimi.

Może tak powinno być, skoro oni nie dają sobie rady?

Nie, dlatego że żołnierz stanie i będzie czekał na decyzje z Warszawy. Dowodzenie armią musi polegać na tym, że to dowódca plutonu rządzi plutonem, a dopiero wyżej jest kompania, batalion, itd. Hierarchia armii jest sprawdzona przez tysiące lat, tak jak np. rota przysięgi.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Jakubiak: Szef MON ma chronić armię przed polityką - tymczasem Antoni Macierewicz sam atakuje armię

List prezydenta do ministra, oprócz tego, że ważne jest to, o czym pisze, równie ważne, albo nawet ważniejszy jest sam fakt, że pisze. Czyli, że Andrzej Duda publicznie upomina ministra.

A pan minister odpowiada: "jest wszystko w porządku, będzie pan zadowolony panie prezydencie".

Ale czy to nie jest ze strony prezydenta Andrzeja Dudy jakiś poważny sygnał: tak, wybijam się na niepodległość? "Chcieliście, to macie".

Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej jest głównodowodzącym i on prowadzi nadzór nad armią.

Ale ja pytam pana o politykę, nie o armię.

Pan prezydent na swoim miejscu ma obowiązek sprawować nadzór nad całą polską armią. Jeżeli coś się źle dzieje, powinien szybko reagować. Pan prezydent Duda reaguje trochę za wolno. Powinien częściej działać gabinetowo.

Ma pan pretensje do ministra Macierewicza, że bardzo szybko reaguje, że chce bezpośrednio rządzić wojskiem, a teraz mówi pan, że prezydent Duda powinien reagować jeszcze szybciej, jeszcze częściej. To każdy ma dowodzić armią? Prezydent troszkę, minister troszkę, a generałowie na końcu nic.

Pomiędzy prezydentem a ministrem obrony narodowej powinna być stała nić współpracy. To nie może być na zasadzie - od czasu do czasu napiszę list i mam temat z głowy.

Czy sejmowa komisja obrony zajmie się sprawą listu prezydenta do ministra?

Sejmowa komisja obrony narodowej jest ciałem składającym się z różnego rodzaju stref politycznych, tak naprawdę wysłucha identycznych słów, jak wysłuchał pan prezydent: będzie wszystko w porządku.

Zajmiecie się tym czy nie?

Zadam pytanie i będzie taka sama odpowiedź: "jest wszystko w porządku, panie pośle niech się pan nie denerwuje, będzie pan zadowolony".

Zmieniając zupełnie temat - czy pan będzie zadowolony z wniosku o wotum nieufności, który przygotowała Platforma? PO - przypomnijmy - chce odwołać rząd Beaty Szydło i chce, żeby premierem został Grzegorz Schetyna, przynajmniej tak brzmi wniosek. Co na to Kukiz'15?

I tutaj chciałbym zwrócić uwagę na to, co ja mówię. Mamy rząd powołany nie przez pana Kaczyńskiego, tylko przez naród Rzeczpospolitej w drodze wyborów i dzisiaj ten rząd musi sprawować władzę. I ja mówię tak: dla mnie ważne jest, jak wygląda armia, a nie kto zarządza w ministerstwie z nazwiska i imienia. Tak samo jest tutaj. Dzisiaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju akcją i reakcją - to jest podstawowe prawo fizyki. Jeżeli mamy sytuację taką, że przed chwilą PiS szarżował na Donalda Tuska i trafił w ścianę, i nie ma co tego ukrywać, ani zaklinać rzeczywistości. Popełnił seppuku na oczach wszystkich. Dzisiaj PO robi dokładnie to samo.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Jakubiak: PiS szarżował na Tuska i na oczach wszystkich popełnił seppuku - dzisiaj Platforma robi dokładnie to samo

Ale co zrobi Kukiz? Poprzecie ten wniosek, czy nie poprzecie?

My w tych rozgrywkach nie chcemy brać udziału. My do Sejmu poszliśmy nie po to, żeby sobie szarżować na ściany i rozbijać głowy, tylko poszliśmy po to, żeby parę spraw dla nas cennych załatwić. Niestety one są odkładane.

Weźmiecie udział w głosowaniu czy nie?

Weźmiemy. Myślę, że weźmiemy. Natomiast ja mogę powiedzieć, że się wstrzymam od głosu w tej sprawie.

Ale wstrzymanie się od głosu, jeżeli jest wniosek o odwołanie, jest de facto formą poparcia rządu.

Ale jak ja mogę głosować za PO, która na przykład przez 8 ostatnich lat w sposób definitywnie amatorski zarządzała naszą ojczyzną.

Dzisiaj ma być spotkanie o godz. 15. Paweł Kukiz powiedział: "poumawiany jestem, nie przyjdę".

No tak.

Ktoś od was przyjdzie na to spotkanie?

Ale proszę zobaczyli, jaka jest arogancja PO. Wyznaczyli sobie przewodniczącego. Powiedzieli kiedy - to akurat PiS będzie decydował...

Czy ktoś z Kukiz'15 pójdzie na spotkanie do posłów Platformy?

Ale po co? Przecież wszystko wiadomo. To o czym będziemy dyskutowali?


Jakubiak o dwukadencyjności: Karma wraca - i wróci do PiS

"PiS nie został powołany po to, żeby mieć Polskę, ale żeby zarządzać Polską" - mówił Marek Jakubiak w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM, odnosząc się w ten sposób do zapowiedzi wprowadzenia zasady dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. "Karma wraca - to wróci do PiS, już widać, jak sondaże spadają. Są gospodarze, którzy od lat zarządzają miastami i w pierwszej turze uzyskują 70 procent poparcia. Nikt mi nie powie, że to sitwa" - podkreślił. Zaznaczył przy tym, że "są groźniejsze zapowiedzi PiS: na przykład 10-procentowy próg do Sejmu albo że jedynie partie mogą zgłaszać swoich kandydatów w wyborach".

Pytany przez Roberta Mazurka o sprawę zielonego orła, który widnieje na gmachu Sądu Najwyższego, poseł Kukiz'15 odparł: "To co: to sobie brązowego orła powiesimy albo żółtego? Nie przesadzajmy. Ma być biały orzeł na czerwonym tle - proste". "Jeżeli Sąd Najwyższy ma orzekać w sprawie konstytucji na przykład albo prawa, to przepraszam: niech się sam za siebie weźmie i obejrzy się do tyłu" - komentował.

Zobaczcie internetową część Porannej rozmowy w RMF FM!

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Jakubiak o dwukadencyjności: Karma wraca - i wróci do PiS