Zandberg i Braun w jednym rządzie? Gdula: To scenariusz fantastyczny

Czwartek, 22 kwietnia (08:02)
Aktualizacja: Czwartek, 22 kwietnia (09:37)

„Proszę sobie wyobrazić Adriana Zandberga i Grzegorza Brauna, którzy wspólnie głosują nad tym, żeby zmienić instytucje w taki sposób, żeby PiS-owi było trudniej. Moim zdaniem to jest raczej scenariusz fantastyczny. To się nie składa. Nie widzę też siebie w koalicji z Konfederacją” – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Maciej Grula, dodając: „Póki jest prezydent Duda, w pałacu rząd techniczny miałby bardzo pod górkę”. „Jeżeli rząd PiS nie potrafi już rządzić, nie ma większości w Sejmie, to najlepszym rozwiązaniem są wybory” – ocenił poseł.

Zandberg i Braun w jednym rządzie? Gdula: To scenariusz fantastyczny /RMF FM

"Zjednoczona Prawica się sypie"

Jedno jest jasne: kolizja Zjednoczonej Prawicy się sypie. To widać choćby w kwestii Funduszu Odbudowy - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Maciej Gdula.

Zandberg i Braun w jednym rządzie? Gdula: To scenariusz fantastyczny


Dla części ludzi w Sejmie wizja, że oto Gowin wraca do centrum, jest atrakcyjna. Oni Gowina znają z czasów, kiedy jeszcze nie był w Zjednoczonej Prawicy. Dla mnie to dość egzotyczny pomysł - dodał poseł Lewicy. 

"Koalicja całej opozycji od Zandberga po Brauna? Maciej Gdula: nie mam takiej wyobraźni. To się nie składa" /RMF FM

Polityk na antenie RMF FM wskazał, że według niego, najlepszym rozwiązaniem w przypadku niezdolności PiS-u do rządzenia byłyby ponowne wybory. 

To jest jasne rozwiązanie, ludzie będą mogli wybrać na kogo zagłosują i wybrać nowy rząd, a nie takie sklejanie rządu z kawałków  - oświadczył Gdula. 

"Elementarna uczciwość"

Robert Mazurek poruszył także temat przejścia wiceprzewodniczącej klubu Lewicy i jednej z liderek Wiosny, Moniki Pawłowskiej do Porozumienia.

Zapytałbym chętnie o to Monikę Pawłowską, ale zablokowała mnie na Twitterze. Wchodzę  wczoraj na Twittera i chcę zobaczyć co tam u niej na koncie i niestety niedostępne. Ciężko jest w polityce - stwierdził Maciej Gdula. 

Monika Pawłowska została wybrana, jako posłanka Lewicy, czyli partii, która radykalnie mówiła, że chce innej Polski niż Prawo i Sprawiedliwość - zauważył poseł. 

Jeżeli Pawłowska reprezentuje teraz inne poglądy to niech zostanie wybrana za te poglądy, a nie za te które głosiła dwa lata temu. To jest elementarna uczciwość - dodał. 

"Rozważałbym na RPO osobę pokroju Ryszarda Bugaja"

Możliwe jest wybranie kandydata, który będzie gwarantował, że nie będzie reprezentantem obozu rządzącego i będzie prowadził niezależną politykę, która będzie nastawiona na ochronę obywateli. To nie są jakieś wygórowane oczekiwania - mówił Maciej Gdula w internetowej części Porannej rozmowy w RMF . 

W moim przekonaniu da się znaleźć taką osobę, która byłaby do zaakceptowania. To nie będzie kandydat wymarzony dla żadnej ze stron politycznych - dodał poseł Lewicy. Wskazał też, kto jego zdaniem, mógłby ubiegać się o to stanowisko. 

Cytat

Osoba pokroju Ryszarda Bugaja to ktoś, kogo mógłbym rozważać jako RPO
powiedział poseł Lewicy, Maciej Gdula

"Da się znaleźć kandydata na RPO, który byłby akceptowalny dla wszystkich. Rozważałbym osobę pokroju Ryszarda Bugaja" /RMF FM

Maciej Gdula, który jest zwolennikiem podniesienia uposażeń posłów, powiedział też, jak można by rozwiązać tę sprawę, żeby nie wywoływała kontrowersji. 

Posłowie nigdy nie powinni głosować nad własnymi zarobkami. Powinni głosować nad zarobkami posłów następnej kadencji. Tylko wtedy to się da jakoś obronić, że to nie jest wsadzanie sobie kasy do portfela - proponował Gdula.

Przeczytaj rozmowę Roberta Mazurka z Maciejem Gdulą

Robert Mazurek, RMF FM: A pan w Rzeszowie, chociaż był?

Maciej Gdula: Byłem podczas kampanii do europarlamentu i przyznam, że z dużym zaciekawieniem słuchałem tej prezentacji (w "Faktach" RMF FM przed rozmową - red.). Grzegorz Braun, znany monarchista i krytyk demokracji, startujący w Rzeszowie, w wyborach na prezydenta, to tak jakby, załóżmy, Ludwik XVI, znany krytyk monarchii, przeciwnik władzy, elit.

Ale Grzegorz Braun ma duże doświadczenie. Kandydował też na prezydenta Gdańska. Jak widać, cała Polska jest warta tego, by władał nią Grzegorz Braun. Ale zostawmy pana posła.

Urodził się w Toruniu pomiędzy, więc to daje mu dobre miejsce do startu we wszystkich rejonach Polski.

Widzi pan. Pan jest z Warszawy, więc też może nadawać na całą Polskę. Panie Pośle, proszę nie mówić o nim źle, dlatego że być może wylądujecie we wspólnej koalicji. Wzywa do niej marszałek Senatu Tomasz Grodzki, który mówi, że cała opozycja, i on to podkreśla ze dwa razy - cała podkreśla, cała - powinna się zjednoczyć i powołać rząd techniczny, odebrać PiS-owi władzę, jeszcze teraz, jeszcze w tym roku.

Jest to jeden z powodów, dla których niezbyt optymistycznie myślę o tym projekcie, bo to zakłada bardzo egzotyczne sojusze. No proszę sobie wyobrazić Adriana Zandberga i Grzegorza Brauna, którzy wspólnie głosują nad tym, żeby zmienić instytucje w taki sposób, żeby PiS-owi było trudniej.

Panie pośle, ja sobie wyobrażam absolutnie wszystko. Wyobrażam sobie nawet ich w jednym rządzie. Polska polityka już wszystko widziała, więc dlaczego nie taki duet?

No to mogę tylko panu redaktorowi pogratulować wyobraźni. Ja takiej wyobraźni nie mam i Zandberga dość dobrze znam, bo chyba od 20 lat, i po prostu moim zdaniem to się nie składa. Jeżeli rzeczywiście rząd Prawa i Sprawiedliwości nie potrafi już rządzić, nie ma większości w Sejmie, to najlepszym rozwiązaniem są wybory. I to jest jakieś jasne rozwiązanie. Ludzie będą mogli wybrać, na kogo zagłosują i jaki będzie nowy rząd. A nie jakieś takie sklejanie rządu z różnych kawałków.

Ale prowadzicie rozmowy np. z marszałkiem Grodzkim i w ogóle z Platformą Obywatelską, by jej wytłumaczyć, że taka koalicja powstać nie może?

Oczywiście toczą się różne rozmowy. Ja też doceniam to, że jest jakiś taki poziom trochę kombinowania, jak tutaj PiS-owi przeszkodzić w rządzeniu.

No, jeśli chodzi o kombinowanie, to rzeczywiście macie spore zasługi. To kombinatorzy norwescy polscy mogliby się od was uczyć.

Ale moim zdaniem to jest raczej scenariusz fantastyczny. Tak że trzeba powiedzieć jedną rzecz, że póki jest prezydent Duda w Pałacu ,to też ten rząd techniczny miałby bardzo pod górkę. Więc tutaj jest mnóstwo zastrzeżeń.

Ale dobrze, pan opowiada o tym, że to wszystko jest trudne, ale w polityce nie ma rzeczy łatwych. Poza tym, wie pan, kto nie ryzykuje, nie pije szampana, mówi przysłowie. Ja zadam teraz zupełnie poważne pytanie. Czy te wszystkie wezwania do tego, by przyciągnąć Gowina, to jest tak naprawdę działalność publicystyczna polityków, czy to jest serio plan? Innymi słowy, czy my mamy was traktować poważnie, kiedy mówicie o tym, że chcecie złożyć taki wniosek o konstruktywne wotum nieufności, że chcecie wspólnej koalicji całej opozycji, czy też po prostu mamy się z tego troszkę pośmiać i iść sobie dalej?

Myślę, że dla części ludzi w Sejmie taka wizja, że oto Gowin wraca do centrum jest jakoś atrakcyjna, bo oni Gowina rzeczywiście znają z czasów, kiedy jeszcze nie był w Zjednoczonej Prawicy i dla nich też może naturalne. Dla mnie przyznam, jest to dość egzotyczny pomysł. Natomiast jedno jest jasne, koalicja Zjednoczonej Prawicy się sypie. I to widać choćby w kwestii Funduszu Odbudowy. Wycofano to.

O tym będziemy jeszcze za chwileczkę rozmawiać. wie pan, bardziej mnie interesuje teraz to, czy tak naprawdę chcecie powołać koalicję zamiast Zjednoczonej Prawicy, czyli z Gowinem plus całą opozycją. Panie profesorze, nie potrafię usłyszeć jasnej, klarownej odpowiedzi na te pytania.

Powiem tak, to jest pomysł, który na części opozycji jest bardzo mocno rozważany i atrakcyjny. Dla części opozycji wydaje się propozycją zbyt egzotyczną.

Dobrze, a dla Lewicy? Panie pośle, niech pan powie o Lewicy. Czy Lewica chciałaby takiej koalicji? Co odpowiecie marszałkowi Grodzkiemu?

Mogę odpowiedzieć za siebie na 100 proc., to powiem, że ja siebie nie widzę w koalicji z Konfederacją.

A Monika Pawłowska widzi siebie w partii Jarosława Gowina. Monika Pawłowska to jest działaczka Lewicy, pani poseł weszła do Sejmu z rekomendacji Wiosny - partii, którą pan zakładał. No więc, to pańska koleżanka partyjna wybrała Gowina. Jak to tak? Może pan nam to jakoś wytłumaczyć w ogóle?

Zapytałbym chętnie Monikę Pawłowską o to, ale zablokowała mnie na Twitterze.

Mój Boże, nawet nie rozmawiacie ze sobą?

Ja bym chciał. Ona mówiła, że jest otwarta na dialog. Ja wchodzę wczoraj na Twittera, chcę sprawdzić, co tam u niej na koncie i niestety niedostępne. Ciężko jest w polityce.

Pani poseł, błagamy, pan profesor nie może tutaj nawet poczytać, co pani ma do powiedzenia. To okropne. Ale Robert Biedroń napisał: "Patrzymy na ruch posłanki Pawłowskiej z zażenowaniem. Wstydzi się jej cała demokratyczna Polska. Powinna zrzec się mandatu". Naprawdę pan uważa, że jak ktoś zmienia barwy partyjne, to powinien zrzec się mandatu?

Czasami są na pewno sytuacje, w których dzieje się coś dramatycznego, jakieś wielkie wydarzenie historyczne i rzeczywiście np. część posłów może zmienić barwy partyjne. Albo partia np. zdradza swoje ideały i część posłów wychodzi, idzie do innej partii. To bym zrozumiał. Natomiast taka sytuacja jest zupełnie karygodna, bo jednak Monika Pawłowska została wybrana jako posłanka Lewicy, partii, która radykalnie mówiła, że chce innej Polski niż Prawo i Sprawiedliwość.

Ale może zmieniła zdanie? Może uznała, że jeszcze niedawno co prawda chodziła z tymi błyskawicami i krzyczała, żeby tam kler się wynosił, grzecznie to powiedzmy, i że aborcja powinna być na żądanie dostępna, a teraz mówi, że nie. Nie wiem, zmienia zdanie. Ludzie mają prawo zmieniać poglądy.

Jasne, że mają. No, ale jeżeli teraz reprezentuje inne poglądy, to niech zostanie wybrana za te poglądy, a nie za te, które głosiła 2 lata temu. To jest jakaś taka elementarna uczciwość, moim zdaniem.

Na razie, jak widać jest w takim przedsionku, czyli u Gowina, ale może wyląduje w samym PiS-ie i wtedy już będzie raju, po czyśćcu. Więc zobaczymy, życzymy pani poseł, oczywiście, przynajmniej ja życzę, wszystkiego dobrego, naprawdę. Teraz w PiS-ie, a za rok w Konfederacji. No dobrze, ale panie pośle, ja mam pytanie jedno. Pan wspomniał o Europejskim Planie Odbudowy. Rzeczywiście Polska go nie głosuje. Też wiele państw europejskich jeszcze go nie zagłosowało. Ale w końcu on będzie musiał stanąć jako punkt obrad na posiedzeniu Sejmu. Czy Lewica podniesie rękę, proeuropejska Lewica, za tym, by ten program przyjąć, w imię dobra całej Europy, czy też odrzucić, żeby zaszkodzić PiS-owi?

Na pewno nie chodzi nam o to, żeby zaszkodzić PiS-owi. Jak zgłaszamy swoje wątpliwości, to głównie dlatego, że boimy się, że te pieniądze zostaną albo rozkradzione albo zmarnowane. Dlatego nam zależy na tym, żeby powstała instytucja, która będzie kontrolowała wydatkowanie tych środków. To jest moim zdaniem bardzo rozsądny postulat.

Mamy Najwyższą Izbę Kontroli, którą zagorzały krytyk PiS-u teraz włada.

No tak, ale to nie sprawia, że np. środki publiczne nie są marnowane. Przypomnę Ostrołękę, za czasów Banasia.

Wszystko rozumiem, tylko że naprawdę ostatecznie będzie trzeba zagłosować - za lub przeciw, ewentualnie wstrzymać się. Co zrobi Lewica?

No, sporo zależy od tego, co zrobi też PiS, na ile będzie chciał współpracować z opozycją. Moim zdaniem to nie jest tak, że opozycja wkłada kij w szprychy.

Czy pan naprawdę wyobraża sobie, że pan będzie głosował przeciwko temu planowi odbudowy, tak jak cała skrajna prawica w całej Europie?

Powiem tak, na pewno Lewicy bardzo zależy, żeby te pieniądze trafiły do Polski i żeby wspierały rzeczywiście rozwój po pandemii.

Artykuł pochodzi z kategorii: Poranna rozmowa w RMF FM

Robert Mazurek

Jonasz Jasnorzewski

Katarzyna Wójcik

Bartłomiej Wasilewski