Przewrocka-Aderet: To, co się dzieje w Tel-Awiwie, przypomina wielką popandemiczną imprezę

Wtorek, 23 marca (08:02)
Aktualizacja: Wtorek, 23 marca (10:27)

„W Izraelu jest kolorowo i słonecznie. Otwierają się knajpy i kultura. Przypomnijmy, że miejsca kultury w Izraelu były zamknięte od niemal roku” – powiedziała w Porannej rozmowie w RMF FM Karolina Przewrocka-Aderet. „Świat tutaj, w Izraelu, bardzo ciężko przeżył trzy lockdowny. To, co się w tej chwili dzieje przypomina wielką popandemiczną imprezę. Ludzie tańczą na ulicach i cieszą się, że można wchodzić do środka knajp” – dodała polska dziennikarka mieszkająca w tym państwie.

Przewrocka-Aderet: To, co się dzieje w Tel-Awiwie, przypomina wielką popandemiczną imprezę /RMF FM

"Izraelczycy głosują po raz czwarty w ciągu ostatnich dwóch lat i sami za bardzo nie wiedzą dlaczego"

Izraelczycy głosują po raz czwarty w ciągu ostatnich dwóch lat i sami za bardzo nie wiedzą dlaczego - powiedziała w Porannej rozmowie w RMF FM Karolina Przewrocka-Aderet w kontekście wyborów parlamentarnych, które dziś odbywają się w z Izraelu.

Przewrocka-Aderet: To, co się dzieje w Tel-Awiwie, przypomina wielką popandemiczną imprezę

Za każdym razem liderem wyborów był minimalnie, ale jednak Benjamin Netanjahu i wszystko wskazuje, że i tym razem tę bitwę wygra - zaznaczyła polska dziennikarka mieszkająca w w tym kraju, dodając: W tej chwili nie ma w Izraelu silniejszego i lepszego polityka, mimo, że premier stanie przed sądem już po raz kolejny, za kilka dni, w związku z zarzutami korupcyjnymi.

"W Izraelu wracają wydarzenia sportowe i kulturalne"

Bardzo powoli wracają w Izraelu wydarzenia sportowe i kulturalne - powiedziała Przewrocka-Aderet. 

Karolina Przewrocka-Aderet o atmosferze na ulicach Tel-Awiwu: To przypomina wielką popandemiczną imprezę. Ludzie cieszą się, że można się dotknąć, uścisnąć /RMF FM

Dziennikarka przyznała, że Izrael tak szybko szczepił swoją populację przeciw Covid-19 przede wszystkim ze względów wyborczych.

Cytat

Premier Benjamin Netanjahu bardzo chciał pokazać, że jest tym premierem, który gwarantuje zdrowie dla swojego narodu. Zauważmy, że Izrael wyszedł z lockdownu przed samymi wyborami. Moim zdaniem to nie jest przypadkowe
dodała Przewrocka-Aderet

"Ruch antyszczepionkowy w Izraelu nie istnieje"

Ruch antyszczepionkowy w Izraelu nie istnieje" - mówił gość Porannej rozmowy w RMF FM. "Izraelczycy mają bardzo duże zaufanie do nauki i innowacji - tłumaczyła Karolina Przewrocka-Aderet, korespondentka "Tygodnika Powszechnego" w Tel-Awiwie. 

Według niej, "deal Netanjahu" polegający na szczepieniu Izraelczyków nie w pełni sprawdzonym preparatem przeciw Covid-19 "to nie był żaden problem". 

"Ruch antyszczepeionkowy w Izraelu nie istnieje" /RMF FM

Izraelczycy mają bardzo duże zaufanie do takich rzeczy jak przechowywanie danych w chmurze, Mossad normalnie ludzi podsłuchuje, to jest też takie normalne - stwierdziła. Zaznaczyła, że służby specjalne kontrolowały roznoszenie się wirusa na różnych etapach pandemii.

Przewrocka-Aderet mówiła również o stawce wyborów parlamentarnych w Izraelu. Benjamin Netanjahu stoi przed procesem korupcyjnym - powiedziała. 

Obecny premier według dziennikarki "ma taki pomysł, marzenie, że jeśli uda mu się zbudować odpowiednią koalicję, to ona po prostu przeforsuje takie prawo, które zagwarantuje mu immunitet". I to jest w tym momencie jego głównym celem. Netanjahu będzie się trzymał władzy, ile może - dodał gość RMF FM.

„Netanjahu będzie się trzymał władzy, ile może” /RMF FM

Przeczytaj całą rozmowę Roberta Mazurka z Karoliną Przewrocką-Aderet

Robert Mazurek: Zapraszam państwa na powrót do przyszłości, a naszą przewodniczką po przyszłości mam nadzieję, będzie Karolina Przewrocka-Aderet, dziennikarka, korespondentka "Tygodnika Powszechnego" w Tel-Awiwie. Cześć, dzień dobry.

Karolina Przewrocka-Aderet: Dzień dobry, szalom.

Jak wygląda ta przyszłość? Nasza przyszłość, a wasza teraźniejszość?

Jest kolorowa i słoneczna, otwierają się knajpki, otwiera się bardzo powoli kultura. Przypomnijmy, że miejsca kultury w Izraelu były zamknięte od prawie roku. Izraelczycy nie mogli również latać po świecie, ponieważ lotnisko jest zamknięte. Ten świat tutaj faktycznie bardzo ciężko przeżył te kolejne trzy lockdowny. No a to, co się w tej chwili dzieje, właściwie przypomina taką wielką popandemiczną imprezę. Ludzie tańczą pod knajpkami, na ulicach. Cieszą się tym, że już można, że można też wchodzić do środka. Tym osobom, które oczywiście mają tzw. zielony paszport. No i cieszą się tym, że wreszcie można się dotknąć, uścisnąć. Teraz Izraelczycy czekają głównie na to, żeby otworzyły się lotniska i żeby można było polecieć.

No tak, z perspektywy Izraela lotnisko to jedyny kontakt ze światem, przecież oni przejechać przez granice nie mogą, bo nie bardzo wiadomo, dokąd niby, do Syrii?

Chyba zamknięcie lotnisk czy też uniemożliwienie takiego łatwego przemieszczania się, bo to latanie było możliwe w tym ostatnim roku, ale było możliwe głównie dla osób, które posiadały jakieś dodatkowe obywatelstwo, i w tym ostatnim czasie praktycznie stało się zupełnie niemożliwe. To lotnisko się prawie całkowicie zamknęło. I to chyba jest najtrudniejsza rzecz, która zmieniła się w czasie tej pandemii dla Izraelczyków. Izraelczycy bez latania są jak bez tlenu. Tak jak wspomniałeś, tutaj inny rodzaj poruszania jest utrudniony. I to jest chyba coś, na co najbardziej czekają w tej chwili.

I to wszystko, rozumiem też, że otwarte są szkoły. Życie wróciło do normalności. Pytanie a propos, w tej normalności jeszcze nosicie maseczki?

Tak, jak najbardziej. Przez cały czas. Kiedy obserwuję ludzi na ulicach, oni faktycznie trzymają jeszcze ten rygor. Oczywiście nie wszyscy, bo zdarzają się też pojedyncze wyjątki. Natomiast używanie żelów alkoholowych, jeszcze jakieś takie minimalne trzymanie dystansu czy też zakładanie maseczek w czasie spotkań z osobami, z którymi nie przebywa się najbliżej, można zaobserwować.

Ale to dlaczego? Dlatego że ciągle jeszcze nie wszyscy, bo ponad połowa, no ale ciągle nie wszyscy są zaszczepieni?

Ja myślę, że to jest raczej w podświadomości, tkwi jeszcze taki jakiś rodzaj strachu, ale faktycznie pierwsze pytanie, jakie pada, kiedy spotykamy się ze znajomymi, to: "jesteś już zaszczepiony, prawda?". To znaczy, że możemy sobie usiąść spokojnie, nawet w środku, i wypić kawę.

Rozumiem, że ty jesteś zaszczepiona?

Tak. Jestem zaszczepiona. Pierwszą dawkę dostałam już na początku stycznia.

Zazdroszczę. Dzisiaj jest w Izraelu, no tak, wasz narodowy sport, który ostatnio uprawiacie bardzo często, prawda?

(śmiech) Dokładnie. Dzisiaj Izraelczycy świętują dzień wolny, ale od pracy, a nie od obowiązków obywatelskich, bo dzisiaj Izraelczycy głosują po raz czwarty w ciągu ostatnich dwóch lat. Sami nie wiedzą za bardzo, dlaczego.

Na razie tylko tyle o polityce. Jak to jest możliwe w ogóle, czwarte wybory w ciągu dwóch lat. Pomyślcie sobie państwo, że musielibyście tak co pół roku mieć kampanię wyborczą. Przecież to oszaleć można naprawdę.

Bitwę o Kneset (parlament Izraela - red.) wygrywa się taki sposób, że trzeba stworzyć koalicję większościową. Do tej pory przez te trzy ostatnie rundy się to nie udało. Za każdym razem tutaj liderem tych wyborów był minimalnie, bo minimalnie, ale jednak premier Beniamin Netanjahu. I faktycznie tym razem na to wygląda, wszystko na to wskazuje, że tym razem również tę bitwę wygra.

Minimalnie? Wygra, czy nie wygra? To jest pytanie, jak bardzo ją wygra. Będzie premierem czy nie będzie?

Ja myślę, że będzie. Bo w tej chwili nie ma w Izraelu lepszego polityka, silniejszego polityka. Mimo tego, że premier, przypomnijmy, staje przed sądem już po raz kolejny za kilka dni. W związku z zarzutami korupcyjnymi. Jak to możliwe, że premier, najdłużej rządzący już w historii Izraela po Ben Gurionie, z takimi bardzo poważnymi zarzutami jest dalej na szczycie władzy?

Myślę, że w tej chwili z naszej perspektywy najważniejsze jest, jak to w ogóle się stało. Jak to się stało, że Izrael się otworzył, jak to się stało, że żyje. To wszystko jest takie pełne symboli. Taki mecz 14 marca był. Tydzień temu raptem Beitar Jerozolima kontra Hapoel Kefar 2:1 wygrali nasi oczywiście (Beitar Jerozolima - red.). A Benjamin Netanjahu, który był na trybunach, ogłosił, że to jest pierwszy mecz w historii z zaszczpionymi kibicami.

Tak. Bardzo, bardzo powoli faktycznie wracają również te wydarzenia sportowe, wydarzenia kulturalne.

To rzeczywiście byli zaszczepieni kibice. Jak to się tak naprawdę stało, że Izrael tak szybko się zaszczepił? Szwajcaria też jest bardzo bogata, a nie zaszczepiła się w tak imponującym tempie, jak Izrael.

No może zacznijmy od tego, jak to się stało właściwie, że Izrael tak szybko dostał szczepionki. Ja myślę, że głównym czynnikiem jednak był czynnik wyborczy. To znaczy taki, że premier Benjamin Netanjahu bardzo chciał pokazać, że jest w tym premierem, który gwarantuje to zdrowie dla swojego narodu. I bardzo szybko w tym terminie - zauważ, że to się dzieje naprawdę przed samymi wyborami, przed samymi wyborami wychodzimy z lockdownu. Moim zdaniem to nie jest przypadkowe.

Właśnie, to z naszej perspektywy wygląda tak, że ach, Izraelczycy to wiadomo, to są ludzie, którzy są nie tylko niesamowicie bogaci, więc mieli pieniądze, żeby sobie sprowadzić szczepionkę, ale też bardzo karni, zdyscyplinowani. Przez cały lockdown, od roku, siedzieli grzecznie w domach. Tak było?

To niezupełnie tak było do końca. Te lockdowny kolejne były dla nas bardzo trudne, dlatego że one wyglądały trochę inaczej niż w Polsce. Np. najtrudniejszy lockdown polegał na tym, że był zakaz wychodzenia z domu na 100 m, w odległości dalszej niż 100 metrów. To było naprawdę bardzo trudne i ludzie, którzy tutaj przyzwyczajeni są do tego, że się spotykają, że jakoś działają bardzo kolektywnie przez cały czas, czuli się po prostu jak w więzieniach. I te lockdowny kolejne były ogromnym, ogromnym napięciem psychicznym.

Widzieliśmy demonstracje przeciwko lockdownom, widzieliśmy demonstracje przeciwko Netanjahu, czyli tak czy owak, demonstracje łamiące zasady lockdownu. Z naszej perspektywy to zdumiewające, że tacy karni ludzi, jak Izraelczycy, jednak łamali te obostrzenia.

No bo karni byli może w tym pierwszym lockdownie. Kolejne już były zbyt trudne dla nich do utrzymania. A poza tym, wiesz, kto wytrzymałby taki czas w zamknięciu?

Jak chodzisz po ulicy Tel Awiwu, widzisz otwierające się knajpki, jest pytanie, czy otwierają się wszystkie? Czy wszystkie knajpki, sklepy, innymi słowy, czy są tacy i czy dużo ich jest, którzy nie przetrwali lockdownu, zbankrutowali?

Oczywiście, że tak. Bezrobocie skoczyło do 15 proc. Bardzo wiele miejsc, nawet w Tel-Awiwie możesz zobaczyć, jak wiele miejsc padło. Wiele, wiele biznesów po prostu tej pandemii nie przetrwało. Dlatego też, ponieważ zmiany zachodziły tak szybko, władza była bardzo krytykowana. Opozycja mówi dzisiaj: Netanjahu nie poradził sobie w tych pierwszych dwóch falach pandemii. Ale Netanjahu w tych wyborach stawia na to, że jednak poradził sobie w ostatniej chwili, czyli właśnie z tą kampanią szczepionkową. 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Poranna rozmowa w RMF FM

Karol Pawłowicki

Robert Mazurek

Jonasz Jasnorzewski

Katarzyna Wójcik