Wizyta polskich ministrów w Wielkiej Brytanii była potrzebna, choć nie została przygotowana - mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM były wicepremier i minister finansów Marek Borowski. Jak dodał, to właśnie nieprzygotowanie było jej "mankamentem". Według niego w Wielkiej Brytanii narastają nastroje ksenofobiczne i "nie zaszkodzi, jeżeli się pokaże tam polski minister". Polityk skomentował również list Andrzeja Dudy skierowany do prymasów brytyjskich ws. sytuacji Polaków na Wyspach. Według niego był to "niezły ruch", ponieważ "potrzebne było podjęcie dość szybkich działań i rozmów ze stroną brytyjską".

Posłuchaj całej rozmowy!

Marcin Zaborski: Panie senatorze, pojawia się szansa na realizacja pana marzenia sprzed 10 lat.

Marek Borowski: Różne miałem marzenia. Pan mi przypomni. 

Niewykluczone, że zwolni się niebawem fotel prezydenta Warszawy, a pan chciał być gospodarzem stołecznego ratusza. 

Ale 10 lat temu.

Stracił pan już serce dla Warszawy?

Nie, serca na pewno nie. Tę funkcję powinni objąć młodsi.

Mówił pan wtedy: Warszawa zasługuje na więcej.

I zawsze zasługuje na więcej.

Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz mówi, że jeśli w najbliższych dniach nie będzie wyników audytu ws. reprywatyzacji, to zasadny będzie wniosek o przeprowadzenie referendum ws. przyszłości Hanny Gronkiewicz-Waltz w fotelu prezydenta miasta. 

Nie wiem, co to znaczy "w najbliższym czasie".

W najbliższych dniach - on mówi nawet konkretnie o najbliższych dniach.

Nie, nie, to chyba trochę przesadza pan prezes. Jakiś rozsądny czas trzeba dać na to.

Rozsądny czas to jest jaki czas?

Nie umiem powiedzieć jaki, ale na pewno nie kilka dni.

Pytanie, ile czasu potrzeba, żeby prześwietlić całą reprywatyzację od początku do końca.

Uważam, że trzeba się przede wszystkim zająć tymi przypadkami, które są kwestionowane i przeprowadzić taką szybką kwerendę, które przypadki - to głównie prawdopodobnie z ostatniego okresu kilku lat.

Czyli rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz jednak tylko.

Prawdopodobnie, bo było największe nasilenie. Ale myślę, że trzeba sięgnąć także do okresu rządów Lecha Kaczyńskiego, bo wtedy też sporo było zwrotów. 

Hanna Gronkiewicz-Waltz mówi, że brak ustawy reprywatyzacyjnej to jest jeden z największych grzechów współczesnej Polski. Prezydent Komorowski mówił wcześniej, że ten brak ustawy to hańba Polski. Dziś Andrzej Halicki z PO mówi, że wstydem jest to, że przez tyle lat nie potrafiliśmy rozliczyć kradzieży, której dokonywali komuniści w skrzywdzonym mieście. To jest kamyczek wrzucany m.in. do pana ogródka. Pan głosował w 2001 roku przeciwko ustawy reprywatyzacyjnej w Polsce. 

Tak, głosowałem przeciwko i nie tylko ja.

Większość zdecydowana klubu SLD.

Później, chcę powiedzieć, że wtedy, kiedy pojawił się kolejny projekt, już za rządów Platformy Obywatelskiej, który ratusz przygotował i złożył na ręce ministra ds. przekształceń i prywatyzacji pana Grada - również nie podjęto nad nim w ogóle prac właśnie z tych samych względów. To znaczy z tych względów, że skala rekompensat, które były przewidziane, zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku, była ogromna. Niezwykle silnie obciążała budżet i dług publiczny. Tak się nieszczęśliwie składało, że zarówno pierwsza ustawa, czyli ta w 2001 roku, jak i ta w 2008 roku trafiły na wybuch kryzysu ekonomicznego. 

W tej pierwszej ustawie pisano, że skala roszczeń to może być 190 miliardów złotych, a realna skala roszczeń - ok. 95 miliardów. Dzisiaj w ustawie, którą Platforma Obywatelska przygotowała zapisano, że te koszty realizacji ustawy to jest ok. 4 miliardów złotych. To jest realna kwota - 4 miliardy złotych?

Przede wszystkim różnica polega na tym, że tamta ustawa dotyczyła całego kraju.

Nawet jeśli ta dotyczy tylko Warszawy, to 4 miliardy to jest rzeczywisty koszt, który może...?

Nie wiem. Powiem szczerze - ja jej nie widziałem, czy dotyczy całego kraju, czy dotyczy tylko Warszawy. Z tym że tutaj się wprowadza bardzo silne ograniczenia. Jakie są zmiany? Po pierwsze, od 2001 roku upłynęło 15 lat. Przez te 15 lat również zwracano nieruchomości. 

Ale przez te 15 lat wartość tych nieruchomości też się zmieniała, ale raczej na plus. 

Zwracano nieruchomości - to po pierwsze. Skala roszczeń jest mniejsza. Po drugie, ta ustawa Platformy Obywatelskiej, z tego co czytam, przewiduje bardzo restrykcyjne rozwiązania. Po pierwsze - 10 czy 20 proc. zwrotu, jeśli chodzi o środki finansowe, o pieniądze. Tamta przewidywała 50 proc. Po drugie - tylko właściciele i ich spadkobiercy, a więc wyklucza tych, którzy nabyli roszczenia w międzyczasie. Tamta oczywiście tego nie robiła. No i wreszcie bardzo wyraźnie stwierdza, że podstawą do wyceny jest wartość nieruchomości w 1945 roku. Jeżeli budynek ocalał, to jakaś wartość była większa, a jeżeli nie ocalał i był tylko plac pokryty gruzem, to oczywiście mniejsza.

Panie marszałku, wzmożone są ostatnio kontakty na linii Warszawa-Londyn. Prezydent Duda pisze do brytyjskich prymasów kościoła katolickiego i anglikańskiego, prosząc, by apelowali do Brytyjczyków o poszanowanie praw Polaków mieszkających na wyspach. Dobry ruch?

Niezły. Generalnie uważam, że potrzebne było podjęcie dość szybkich działań i rozmów ze stroną brytyjską.

Czyli potrzebna była podróż ministrów Waszczykowskiego, Błaszczaka i Komendanta Głównego Policji do Londynu?

Ona była nieprzygotowana. To jest jej mankament. Zresztą to było widać wtedy, kiedy obserwowaliśmy ministra Waszczykowskiego, który był pytany o to, z kim się spotka, kiedy się spotka. To wszystko było na gorąco robione. Niepotrzebnie.

Nieprzygotowana, ale potrzebna?

Cytat

Szybka reakcja moim zdaniem była potrzebna ze względu na narastanie takich ksenofobicznych nastrojów w Wielkiej Brytanii.

Nie wiem, czy w składzie dwuosobowym. To są szczegóły pewne. Natomiast, taka szybka reakcja moim zdaniem była potrzebna ze względu na narastanie takich ksenofobicznych nastrojów w Wielkiej Brytanii. Trzeba pamiętać, że niestety politycy brytyjscy - oczywiście część polityków brytyjskich, pan Farage i jego koledzy - przed referendum w sprawie Brexitu przede wszystkim mówili o tym, że trzeba skończyć z imigracją i bardzo wielu Brytyjczyków uważało, że jak zagłosują za Brexitem i referendum zakończy się dla nich pozytywnie, to tych imigrantów od razu gdzieś wyślą. Tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Narastają tendencje ksenofobiczne i jest rzeczą niezwykle ważną, żeby uczulić Brytyjczyków. Ja myślę, że rząd brytyjski to wie, ale nie zaszkodzi, jeżeli się jeszcze pokaże polski minister.

To jeszcze polski Sejm. Jutro rusza komisja śledcza do sprawy Amber Gold. Wciąż jest pan przeciwnikiem tej komisji?

Ja jestem przeciwnikiem komisji śledczych wtedy, kiedy pełne możliwości wyjaśnienia takich spraw mają organa sprawiedliwości.

Wciąż mają?

Cytat

Jestem przeciwnikiem komisji śledczych wtedy, kiedy pełne możliwości wyjaśnienia takich spraw mają organa sprawiedliwości.

Oczywiście, że mają. Prokuratura pod wodzą pana Ziobro ma pełne możliwości.

Ale mija kolejny rok wyjaśniania tej sprawy - powiedzą ci, którzy chcieli tej komisji - i wciąż jest wiele wątpliwości, których prokuratura nie wyjaśniła.

No dobrze, ale dlaczego ta komisja ma być lepsza od prokuratorów? Komisje śledcze przewidziano w konstytucji na takie sytuacje, w których zaplątani w jakąś aferę są oficjele, którzy aktualnie są częścią ekipy rządzącej.

No i tu pada hasło: Donald Tusk i jego syn. 

Nie, częścią ekipy rządzącej.

W tamtym czasie. 

Ale ja mówię o tym czasie. Dlaczego? A no dlatego, bo wtedy istnieje podejrzenie, że mogą oni wpływać na działalność prokuratury, że jedni mogą kryć drugich. Ale tu nie ma takiej sytuacji. Tutaj główny oskarżony jest, mówię o tym w cudzysłowie oczywiście, jest Tusk, który nie jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Prokuratura może się tym z powodzeniem zająć. A tak podejrzewam, że to będzie kolejna, bo to nie pierwsza komisja śledcza, która będzie przede wszystkim służyła politycznemu wizerunkowi jej członków.

Senator Marek Borowski. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.