Holland: Łukaszenka pokazuje naszą najobrzydliwszą twarz. Spychamy na bagna i pozwalamy umierać dzieciom

Piątek, 1 października (18:02)

"W momencie, gdy uchodźcy czy migranci znajdują się na polskiej granicy i proszą o pomoc międzynarodową, to trzeba im tej pomocy udzielić. Oczywiście trzeba tak zabezpieczyć granicę, żeby napływ chętnych, których jest teraz wielu - co jest manipulowane przez Łukaszenkę - się od tej granicy odbił, żeby było jasne, że to się nie opłaca (...)" - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM reżyserka Agnieszka Holland pytana o to, jak powinno zachować się polskie państwo wobec migrantów znajdujących się po polskiej stronie granicy z Białorusią. Dodaje, że "państwo polskie zachowuje się jak inny reżim, gra w ping-ponga między siepaczami Łukaszenki a naszymi żołnierzami".

Dzieci nie będą ginęły w bagnach, jeśli na te bagna nie zepchną ich polscy żołnierze czy straż graniczna albo białoruscy żołnierze czy białoruska straż graniczna - podkreśla reżyserka w rozmowie z Markiem Tejchmanem.

To, co się dzieje, jest politycznym złotem dla Łukaszenki, bo on pokazuje naszą najobrzydliwszą twarz. Pokazuje, że Polska w niczym nie jest lepsza od niego. Pozbawia nas moralnych praw, żebyśmy upominali się o prawa człowieka dla białoruskich więźniów. Spychamy na bagna i pozwalamy umierać w nocy dzieciom - ocenia Agnieszka Holland i dodaje: "Gdy umierają ludzie, to trzeba tych ludzi ratować".

Agnieszka Holland o Bondzie i kobietach w kinie

Reżyserka była też pytana o rolę kobiet we współczesnym kinie. Zmienia się ekonomia kina. Hollywod parę lat temu zauważyło, że zarabia więcej na filmach, w których główną rolę grają kobiety. Zatrudnia się więcej kobiet - reżyserek, scenarzystek, gaże aktorek poszły w górę - uważa Agnieszka Holland, która jako pierwsza kobieta odebrała podczas festiwalu w Gdyni nagrodę Platynowych Lwów. Kobieta musi pokonać tyle przeszkód, tak nisko jest jeszcze ten szklany sufit, że trzeba jeszcze trochę pomóc - dodaje. 

Agnieszka Holland odpowiadała również na pytania o filmy o agencie 007 - dziś do polskich kin wchodzi najnowsza odsłona przygód Jamesa Bonda. Kto według reżyserki był najlepszy w tej roli? Dla mnie Sean Connery - wyznaje Holland w rozmowie z Markiem Tejchmanem. Mówi, że ogląda lżejsze filmy, ale nie jest miłośniczką gatunku. "Troszkę się nudzę na takich filmach" - przyznaje. 

"Nie zdaliśmy egzaminu ani z humanitaryzmu ani ze szczelności granic" /RMF FM

Holland: Mieszkańcy Podlasia są pierwszymi ofiarami tego, co się dzieje

"Mieszkańcy Podlasia są pierwszymi ofiarami tego, co się dzieje. Podobnie jak żołnierze pogranicznicy. Podobnie jak byli ludzie, którzy mieszkali wokół Oświęcimia. Nie można patrzeć na zbrodnicze działanie, czuć się za nie odpowiedzialnym i zachować czystość moralną i zdrową psychikę" - tak Agnieszka Holland komentowała sytuację na granicy polsko-białoruskiej w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM.

"Pozbawiono obywateli dostępu do informacji. Nie wiemy, co tam się dzieje" - mówiła reżyserka. "Jak możemy wierzyć facetowi, który pokazuje na konferencji prasowej fake’owe zdjęcia kopulacji z krową czy klaczą, żeby zohydzić uchodźców? I wmawia nam, że ci ludzie są zoofilami, pedofilami i terrorystami. Te dzieciaki z Michałowic są pedofilami i zoofilami? Obrzydliwość tego jest naprawdę zrównywalna tylko z goebbelsowską propagandą" - dodała Holland.

Holland: Mieszkańcy Podlasia są pierwszymi ofiarami sytuacji na granicy /RMF FM


Marek Tejchman: Dzień dobry, witam serdecznie. Agnieszka Holland, dobry wieczór, witam.

Agnieszka Holland: Dobry wieczór Państwu. 

Holland: Zmienia się ekonomia kina. Hollywood zarabia więcej na filmach z kobietami w rolach głównych

Będziemy rozmawiali o poważnych sprawach, ale zacznijmy od czegoś po lekkiego na początek: Roger Moore, czy to był najlepszy Bond według pani? Czy ktoś inny -  może Daniel Craig?

Dla mnie jednak Sean Connery.

Sean Connery, no dobrze. Czy Agnieszka Holland czasem lubi mało ambitne filmy obejrzeć, a nawet zjeść popcorn?

Popcorn średnio. Nie lubię zapachu, lubię smak. Ale zapach mnie odrzuca i w salach kinowych w Stanach Zjednoczonych to jest mój największy problem, bo jest przesiąknięte wszystko tym zapachem. Oglądam tzw. lżejsze filmy, ale nie jestem jakąś miłośniczką gatunków jak niektórzy - jak moja córka na przykład, która jest również reżyserką i która ogląda wszystkie gatunki, prawie wszystkie ją bardzo fascynują i podniecają, a ja się troszkę nudzę na takich filmach. Ale rozumiem cały ich fejm. 

Jeżeli chodzi o Bonda, to temu fejmowi towarzyszą poważniejsze sprawy. Pani odebrała teraz w Gdyni nagrodę Platynowych Lwów i zwróciła pani uwagę na to, że jest pierwszą kobietą, która dostała taką nagrodę. Zacytuję pani słowa: "To jest dość oburzające, to mówi nam o tym, jak postrzegana była rola kobiet w naszym społeczeństwie. Wiem jednak, że nie jestem ostatnia. Za nami idzie fala odważnych, pewnych swojego głosu kobiet". Czy takie elementy popkultury, jak właśnie filmy z Bondem, gdzie kobiety czasem odgrywały mniej ważną rolę od paprotek - nie są bagażem zbyt ciężkim na plecach tych ambitnych kobiet? Pytam o to też jako ojciec dziewczynki. 

Myślę, że to się zmienia rzeczywiście, że ta zmiana jest bardzo istotna i zmienia się ekonomia kina związku z tym, ponieważ parę lat temu po raz pierwszy Hollywood zauważył, że zarobiono więcej na filmach, gdzie głównymi bohaterkami są kobiety, gdy główną postacią jest kobieta, a nie mężczyzna. To się powtórzyło bodajże w kolejnym roku, to pokazuje, jak jest trend, jaka jest tendencja i pokazuje, że kobiety zaczęły przychodzić do kina w Stanach Zjednoczonych, gdzie dość tradycyjnych rozkładała się publiczność - nie dlatego, że umówiły się z chłopakiem i on wybrał film, tylko właśnie dlatego, że tam chcą  zobaczyć swoje doświadczenie, wrażliwość, swój punkt widzenia. I natychmiast ekonomia zareagowała na to i zatrudnia się więcej reżyserek, więcej scenarzystek, producentek, a gaże aktorek poszły w górę.

Holland: Parę lat temu Hollywood odkrył, że więcej zarabia na filmach, gdzie główną bohaterką jest kobieta /RMF FM

A myśli pani, że w popkulturze potrzeba nam jakiejś akcji afirmatywnej czy ona może być bardziej problemowa, jeżeli będziemy starali się walczyć z takimi stereotypami roli kobiet? Właśnie w tej kulturze masowej? 

Ja myślę, że zaniedbania są tylowieczne, że tysiąclecia na to zapracowały, że pewnego rodzaju inżynieria społeczna w postaci parytetów czy właśnie działań afirmatywnych ma sens, przynajmniej na tym etapie - bo kobieta musi pokonać tyle przeszkód i tak nisko jest ciągle jeszcze tan szklany sufit, że trzeba trochę pomóc, trzeba to rozepchać. Ale myślę, że w naszym kraju również, w tej chwili młode kobiety stanowią najbardziej dynamiczna część społeczeństwa i najbardziej wiedzą, czego chcą, najbardziej wiedzą, jakie mają aspiracje i najbardziej wiedzą, jakie mają wartości. I mają również poczucie własnej wartości, którego im brakowało przez stulecia. Więc ja widzę wielką zmianę, jak porównuję moje pokolenie i te młodsze. Wie pan, mój kolega Jacek Bromski, szef Stowarzyszenia Filmowców mi powiedział, trochę jakby taki niezadowolony po tym moim przemówieniu, że to nie było tak, że była jakaś dyskryminacja, tylko po prostu nie było kogo nagrodzić. Bo rzeczywiście w tych pokoleniach starszych prawie nie było kobiet reżyserek. A jeśli były, to nie osiągały jakichś takich ewidentnych sukcesów, robiły głównie jakieś takie filmy bardzo gatunkowe - dla dzieci czy coś takiego. Poza Basią Sass-Zdort, która zmarła zanim mogła dostąpić tego zaszczytu. Ale fakt właśnie, że przez dziesięciolecia powojenne polskiej kinematografii jestem pierwszą kobietą reżyserką, która mogła sobie zapracować na tego typu wyróżnienie, świadczy o tym, jak ciężko było kobietom. Bo trudno mi uwierzyć, że przez tyle lat nie było utalentowanych kobiet, które by chciały robić filmy.

Pani powiedziała tam jeszcze inne, bardzo ważne słowa. I teraz przejdziemy do najcięższego z tych tematów, o których chciałem porozmawiać. Powiedziała pani, że "szczepionka Holokaustu i gułagów przestała działać". Co państwo polskie według pani powinno zrobić z tą sytuacją, w której jest teraz? Jak powinno się zachować wobec tych ludzi, którzy przekraczają granice? Wobec mężczyzn, kobiet i dzieci, które znajdują się polskiej strony granicy?

W momencie, kiedy uchodźcy czy migranci znajdują się na polskiej granicy i proszą o pomoc międzynarodową, to moim zdaniem trzeba im tej pomocy udzielić. Oczywiście można, i tak robi większość państw, również europejskich, i trzeba starać się tak zabezpieczyć granicę, żeby napływ chętnych, których jest w tej chwili bardzo wielu, to jest zresztą manipulowane ewidentnie przez Łukaszenkę, tutaj nie ma co do tego dwóch zdań, żeby niejako od tej granicy się odbił, żeby było jasne, że to się nie opłaca próbować z tej strony. Ale w momencie, kiedy to się nie udaje, a najwyraźniej się to nie udaje w dużym stopniu, ponieważ polskie państwo poza sadyzmem i tromtadracją propagandową nie jest skuteczne, w związku z tym przez te granice przechodziło i przechodzi bardzo wiele osób, które się znalazły w tej sytuacji - oszukane przez reżim Łukaszenki - i w tym momencie państwo polskie zachowuje się jak inny reżim, to znaczy gra w rodzaj takiego ping-ponga między siepaczami Łukaszenki a naszymi żołnierzami.

Państwo polskie mówi, że jeżeli nie odeśle tych ludzi, to przyjdą tysiące kolejnych. Kolejne dzieci będą ginęły w bagnach. Więc trzeba być twardym, bo w ten sposób ratujemy innych.

Dzieci nie będą ginęły w bagnach, jeżeli na te bagna nie zepchną ich polscy żołnierze czy straż graniczna. Albo białoruscy żołnierze czy straż graniczna. Przecież to, co się dzieje teraz, jest po prostu, jakby powiedział premier Morawiecki, politycznym złotem dla Łukaszenki, ponieważ on pokazuje naszą najobrzydliwszą twarz. Pokazuje, że Polska nie jest w niczym lepsza od niego. Pozbawia nas jakichkolwiek moralnych praw, żebyśmy upominali się o prawa człowieka dla białoruskich więźniów. Przecież my spychamy na bagna i pozwolimy umierać w nocy dzieciom. To po prostu się nijak nie tłumaczy - ani w planie politycznym, ani w planie skuteczności, a przede wszystkim w planie ludzkim, dlatego że kiedy umierają ludzie, to trzeba tych ludzi ratować.

Artykuł pochodzi z kategorii: Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Malwina Zaborowska

Jonasz Jasnorzewski

Marek Tejchman