Grożą nam powodzie roztopowe? Rzecznik IMGW: To cecha klimatu Polski

Poniedziałek, 22 lutego (18:02)
Aktualizacja: Poniedziałek, 22 lutego (19:56)

„Powodzie roztopowe to cecha klimatu, który mamy w Polsce. Największe zagrożenie jest w tej chwili w Polsce północnej i północno-wschodniej” – powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Grzegorz Walijewski. Rzecznik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej zaznaczył, że niebezpieczna sytuacja panuje także w centrum kraju.

Grożą nam powodzie roztopowe? Rzecznik IMGW: To cecha klimatu Polski /RMF FM

Czy grożą nam powodzie, jaka jest aktualna sytuacja hydrologiczna w kraju i jakiej pogody możemy spodziewać się w najbliższych dniach? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi udzielił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Grzegorz Walijewski. Rzecznik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej przyznał, że ostatnie warunki pogodowe w Polsce to "gotowa mieszanka" na to, aby wystąpiły powodzie. 

Grożą nam powodzie roztopowe? Rzecznik IMGW: To cecha klimatu Polski


Śniegu było bardzo dużo, tym bardziej, że wcześniej był silny mróz. Ten spowodował, że pojawiły się zjawiska lodowe, a te zjawiska lodowe stworzyły zatory. Zatory z kolei podpiętrzały już jakiś czas temu wody na wielu rzekach w naszym kraju - opisał Walijewski. 

"Może dojść do powodzi roztopowej. Największe zagrożenie jest w Polsce północnej i północno-wschodniej" /RMF FM

To jest gotowy przepis, na to, żeby w niektórych miejscach mogło dość do powodzi - dodał. Według informacji Grzegorza Walijewskiego obecnie najtrudniejsza sytuacja jest w Polsce północnej i północno-wschodniej oraz w centrum kraju. 

Cytat

Mowa tu o Wiśle na odcinku między ujściem Narwi do Włocławka. Tutaj zator lodowy powoduje podpiętrzenia stanu wody powyżej stanu alarmowego. Jeżeli do tego dojdzie woda roztopowa to naprawdę ta mieszanka jest bardzo niebezpieczna i dlatego tam też są wydane ostrzeżenia meteorologiczne trzeciego stopnia
oświadczył przedstawiciel IMGW

Jaka pogoda czeka nas w najbliższym czasie?

Prognozy z IMGW mówią, że przez najbliższe 7 dni będziemy mieli do czynienia z wysokimi temperaturami. W centralnej części kraju powyżej 10 stopni C, a w zachodniej i południowo-zachodniej termometry pokażą nawet do 16-17 stopni C - prognozował Walijewski. 

Marcin Zaborski dopytywał swojego gościa także o opady deszczu. 

Tak, przyjdzie. Natomiast przyjdzie dopiero w piątek i sobotę. Będzie on większy ma północny i północnym zachodzie kraju. Natomiast tam, gdzie jest ta najniebezpieczniejsza sytuacja to będą przelotne opady deszczu. On nie będzie aż tak bardzo zagrażał - zaznaczył rzecznik IMGW. 

"Amplitudy temperatury rzędu 30 stopni to rzecz normalna"

W dorzeczu Odry sytuacja jest zdecydowanie lepsza, mimo licznych sytuacji ostrzegawczych, bo tam większość śniegu już się stopiła - powiedział Grzegorz Walijewski w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM. 

"W dorzeczu Odry sytuacja jest lepsza. Tam większość śniegu już się stopiła. W dorzeczu Wisły dopiero teraz obserwujemy wzrosty na rzekach" /RMF FM

Natomiast w dorzeczu Wisły, na południu kraju takie ciepłe powietrze tak naprawdę dotarło wczoraj i dzisiaj. I teraz obserwujemy wzrosty na rzekach - szczególnie w woj. małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i częściowo w śląskim te wzrosty są rzędu kilkunastu, kilkudziesięciu centymetrów na trzy godziny. Na razie sytuacja jeszcze jest w miarę stabilna - dodał rzecznik IMGW.

Walijewski stwierdził też, że tak gwałtowne zmiany temperatury, jakie obserwujemy dziś w Polsce - od silnego mrozu po wiosenną pogodę, nie są niczym nadzwyczajnym. 

To jest właśnie nasze położenie w Europie Środkowej - klimat umiarkowany, przejściowy. I właśnie to słowo "przejściowy" - raz mamy troszeczkę chłodu, raz ocieplenia. Ta sytuacja nie jest jakaś anormalna. Takie amplitudy wielokrotnie były obserwowane. I musimy się do tego przyzwyczajać, że te amplitudy będą po prostu coraz wyższe - powiedział rzecznik IMGW.

Bobry szkodzą czy pomagają w sytuacji powodziowej? Dwa spojrzenia na sprawę Grzegorza Walijewskiego /RMF FM

Przeczytaj rozmowę Marcina Zaborskiego z Grzegorzem Walijewskim

Marcin Zaborski, RMF FM: Najpierw duży śnieg, silny mróz, a potem mocne ocieplenie - to jest gotowy przepis na powódź?

Grzegorz Walijewski: Z jednej strony tak, ponieważ tego śniegu było naprawdę bardzo dużo. Tym bardziej, że wcześniej tak, jak tutaj pan wspomniał, był silny mróz. Ten silny mróz spowodował, że pojawiły się zjawiska lodowe, a te zjawiska lodowe stworzyły zatory. Te zatory podpiętrzały już jakiś czas temu wody na wielu rzekach w naszym kraju, no i to faktycznie jest taka gotowa mieszanka do tego, że mogłoby dojść w niektórych miejscach do powodzi.

Mamy przekroczone stany ostrzegawcze na rzekach, wprowadzane są w kolejnych miejscach pogotowia przeciwpowodziowe. Pytanie, czy to jest realny scenariusz, taka roztopowa powódź w tym roku?

To jest cecha naszego klimatu. Tak może być, jak najbardziej, powódź roztopowa w Polsce. Największe zagrożenie w tym momencie jest w Polsce północnej i północno-wschodniej. Niebezpieczna jest sytuacja w centrum kraju. Oczywiście tutaj mowa o Wiśle na odcinku pomiędzy ujściem Narwi do Włocławka. Tutaj zator lodowy powoduje podpiętrzenia stanu wody powyżej stanu alarmowego. No, i jeżeli do tego dojdzie woda roztopowa, to naprawdę ta mieszanka jest bardzo niebezpieczna. I dlatego też tam są wydane ostrzeżenia hydrologiczne trzeciego stopnia.

No tak, tych ostrzeżeń jest więcej. Patrzę na te ostrzeżenia, one są drugiego i trzeciego stopnia, w zależności od tego, na którą część Polski spojrzymy. Jaką mamy tutaj skalę i co oznacza drugi, a co oznacza trzeci stopień zagrożenia?

Ostrzeżenia hydrologiczne mają trzy stopnie - pierwszy, drugi, trzeci. I właśnie drugi to jest pomarańczowy kolor, trzeci to jest czerwony. Kiedy mamy drugi stopień, wówczas prognozujemy, że będziemy mieli na rzekach przekroczone stany ostrzegawcze. Natomiast czerwony to wtedy już alarmowe. No, to znaczy, że już jest naprawdę niebezpiecznie i wtedy często gminy wprowadzają pogotowia przeciwpowodziowe. A w niektórych miejscach, jeżeli nie ma wałów, to może woda wylać i po prostu wyjść ze swojego koryta.

Czyli tam, gdzie dzisiaj mówicie, że jest trzeci stopień alarmowy, to tam mieszkańcy już powinni piwnice opróżniać? Przygotowywać się, że ta woda przyjdzie rzeczywiście?

No, na pewno trzeba się przygotowywać do takiej ewentualności. W tym momencie na dwóch stacjach na Wiśle - w Kępie Polskiej oraz w Wyszogrodzie są przekroczone stany alarmowe. I na szczęście, w tym momencie, sytuacja się ustabilizowała, nie przybywa tej wody. Natomiast w kolejnych dniach niestety może przybywać, ponieważ pamiętajmy - cały czas Wisłą będzie spływać woda roztopowa i tu już sytuacja może być zdecydowanie gorsza. Na szczęście też zator puścił, więc nie jest tak groźnie jak mogłoby się wydawać.

Pytanie, czy czekają nas tylko roztopy, czy jednak "roztopy plus"? To znaczy, kiedy patrzy pan na mapy pogodowe, czy tam widać w najbliższych dniach jakieś duże opady, które sytuację mogłyby zdecydowanie utrudnić?

Prognozy z IMGW mówią, że przez najbliższe 7 dni będziemy mieli do czynienia z wysokimi temperaturami. To jest pewne. W centralnej części kraju powyżej 10, a w zachodniej i południowo-zachodniej sięgające nawet do 16, 17 stopni powyżej zera. Natomiast deszcz, tak, przyjdzie. Natomiast on przyjdzie dopiero w piątek i w sobotę. Natomiast on będzie większy na północy i północnym-zachodzie kraju. Natomiast tam, gdzie jest najniebezpieczniejsze sytuacja, to będą przelotne opady deszczu. On nie będzie aż tak bardzo zagrażał. Ale jak najbardziej będzie deszcz, on jest prognozowany. I to jeszcze bardziej będzie przyspieszało topnienie pokrywy śnieżnej.

Czytam komunikat IMGW, np. taki: "Aktualnie w rejonie Płocka, Włocławka i dolnej Odry, gdzie sytuacja jest bardzo trudna, operuje kilka grup pomiarowych IMGW, mierząc pokrywę lodu, i informując o sytuacji służby administracji państwowej". Co wy, jako IMGW raportujecie rządowi, centrum kryzysowemu? Mówicie: "Rzeczywiście, sytuacja jest teraz groźna" czy "może być groźna"?

Po pierwsze, informujemy, jak jest, czyli praca operacyjna. Informujemy, jaki jest stan wody i jeżeli są zjawiska lodowe i można wykonać pomiar grubości pokrywy lodowej, to mówimy, ile jest dokładnie właśnie tej grubości. Dodatkowo, jeżeli nasi hydrolodzy i obserwatorzy zobaczą jakieś spiętrzenie, gdzie liczba czy ilość kry jest bardzo duża i to powoduje kolejne spiętrzenie wody, no to wtedy takie punkty też nanosimy na naszych mapach, w naszych raportach i informujemy o tym. A tutaj muszę powiedzieć, że sytuacja, szczególnie na Wiśle, jest niebezpieczna, ponieważ w wielu miejscach to spiętrzenie lodu wynosi nawet 3 m. Dodatkowo pod lodem, tego nie widać gołym okiem, ale właśnie dzięki odwiertom, które wykonują nasi pomiarowcy widać, że tam jeszcze zalega nawet do 2 m takich podbitek śryżowych, czyli bardzo niedobrego lodu, który jest gęsty i on powoduje, że lodołamacze, które działają, wbijają się w to jak w taki, powiedzmy, śnieg. I ciężko z tego wyjść.

Czyli to nie jest tak, że jak teraz będzie 18, 16 stopni, bo takie są prognozy na ten tydzień, to ten lód bardzo szybko na rzekach się stopi. Te lodołamacze będą musiały jeszcze dalej działać.

Tak, tak. One muszą cały czas działać. Te działania na pewno są bardzo dobre, ponieważ wówczas kra, która spływa z górnej części zlewni, będzie miała swobodny odpływ, a dzięki temu jest mniejsze prawdopodobieństwo kolejnych zatorów. Na pewno muszą działać dalej lodołamacze, ponieważ ten zator ma kilkanaście, nawet kilkadziesiąt właściwie km. I im dalej one się wbiją, tym będzie na pewno lepiej. I tutaj uwaga, sprzymierzeńcem jest pogoda właśnie. Ta wysoka temperatura powoduje, że ten lód na zatorze jest coraz bardziej kruchy, i dzięki temu lodołamacze będą miały troszeczkę łatwiejsze zadanie.

No to a propos pogody, pytanie, które nurtuje myślę niejednego naszego słuchacza i niejednego widza. Co widać na mapach pogody, jeśli chodzi o najbliższe dni i tygodnie? Czy tam jest już tylko wiosna, czy wciąż trzymająca się pazurami zima, która za chwilę da nam jeszcze popalić?

No, trzeba powiedzieć, że tutaj raczej te pazury wyciągnęła w tym momencie wiosna. Przez najbliższe 7 dni do poniedziałku włącznie, absolutnie nie widać zimy w Polsce. No, powiedzmy, na wschodzie kraju w weekend może spaść w nocy temperatura do -2, -3 °C. Natomiast w dzień te wartości są często dwucyfrowe, tak jak wspominałem +17 °C. To jest wręcz temperatura letnia. I zima, jeżeli miałaby przyjść...

To pewnie przyjdzie w Wielkanoc, a potem w majówkę.

Mam nadzieję, że jednak nie będzie aż tak źle, że jednak będziemy mogli fajnie spędzić zarówno Święta jak i majówkę. Natomiast długoterminowe modele mówią, że faktycznie jest szansa, że jeszcze na chwilkę zima do Polski przybędzie. Ona przybędzie w pierwszym kwartale, właściwie w pierwszej dekadzie marca. Ale te wartości, takie zimowe będą bardzo umiarkowane. W nocy spadki temperatur mogą być rzędu do -10 °C i raczej tylko na wschodzie i na południu kraju.





Artykuł pochodzi z kategorii: Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Marcin Zaborski

Jonasz Jasnorzewski

Katarzyna Wójcik