Prawdziwe trzęsienie ziemi w Hollywood. Przyszłość Weinstein Company, potężnego studia filmowego, które wyprodukowało wiele kinowych hitów i oscarowych filmów, stoi pod znakiem zapytania po skandalu z jego byłym już prezesem w roli głównej.

Prawdziwe trzęsienie ziemi w Hollywood. Przyszłość Weinstein Company, potężnego studia filmowego, które wyprodukowało wiele kinowych hitów i oscarowych filmów, stoi pod znakiem zapytania po skandalu z jego byłym już prezesem w roli głównej.
Harvey Weinstein /PETER FOLEY / POOL /PAP/EPA

Harvey Weinstein, współzałożyciel studia, został zwolniony przez radę nadzorczą po artykule "New York Times", z którego wynikało, że od wielu lat molestował seksualnie aktorki i kobiety z branży filmowej. Na tym sprawa się nie kończy. Kolejne kobiety przyznają, że wiedziały o niewłaściwym zachowaniu człowieka, który był uważany za jedną z najważniejszych postaci Hollywood. Według wyliczeń "Daily Mail" podczas ceremonii rozdania Oscarów więcej osób dziękowało ze sceny Weinsteinowi niż Bogu.

Komentatorzy uważają, że to początek wielkiej sprawy, która wstrząśnie Fabryką Snów. Wśród poszkodowany miały się znaleźć Angelina Jolie, Gwyneth Paltrow czy Rosanna Arguette. Niewykluczone, że w molestowanie kobiet zamieszani są także Matt Damon czy Russell Crowe.

Studio filmowe Weinstein Company powstało w 2005 roku i założyło ją dwóch braci - Bob oraz Harvey Weinstein. Wyprodukowało takie hity jak "Zakochany Szekspir", "Chicago", "Jak zostać królem", "Bękarty wojny", "Kamerdyner" czy "Gra tajemnic". 

Według Mathew Belloniego, publicysty "The Hollywood Reporter" przyszłość studia, które ma na swoim koncie tak wiele filmów nagrodzonych Oscarami wcale nie jest w tej chwili pewna.  "Kluczowe jest to, jaka część kierownictwa studia wiedziała o sprawie. Myślę, że będą musieli zmienić nazwę firmy. Sądzę, że już w tej chwili zbierają rady od różnych agencji reklamowych, co powinni zrobić z nazwą. To będzie pierwszy krok, żeby móc powiedzieć: to nie jest firma Harvey Weinstein. Ruszamy naprzód, ale pod inną nazwą i zobaczymy, co będzie dalej" - pisze Belloni. 

Meryl Streep oraz Judy Dench potępiły zachowanie 65-letniego Harvey’a Weinsteina w publicznych oświadczeniach zapewniając jednocześnie, że nie wiedziały o przypadkach molestowania kobiet. Dołączyły tym samym do rosnącego grona gwiazd takich jak Jessica Chastain czy Juliane Moore, które w mediach społecznościowych wyraziły oburzenie ujawnionym zachowaniem. Głos zabrała także była kandydatka na prezydenta USA Hillary Clinton, która oznajmiła, iż pieniądze, które otrzymała od Harvey’a Weinsteina podczas kampanii wyborczej przekaże na cele charytatywne. W ciągu politycznej kariery pani Clinton, Harvey Weinstein pomógł zgromadzić jej 1,5 miliona dolarów. Clinton zapewnia, iż nie wiedziała o sprawie. 


Zdaniem Mathew Belloniego, Harvey  Wenstein jest w Hollywood skończony. "Naprawdę tak uważam. Nie wiem jak ktokolwiek mógłby z nim pracować. Harvey Weinstein ma we krwi ten biznes i to się zawsze opierało na relacjach z utalentowanymi osobami. Mógł podejść i powiedzieć: "Mam niezwykłe wyczucie i zdobędę dla ciebie Oscara". Mógł na dowód wskazać swoje sukcesy. Ale czy teraz wielkie talenty będą chciały z nim pracować? Nie sądzę" - ocenia.

Zarząd studia filmowego zwolnił Harvey’a Weinsteina po artykule New York Timesa, w którym ujawniono, że 65-letni producent zawarł osiem ugód z kobietami, które oskarżyły go o molestowanie seksualne na przestrzeni ostatnich 30 lat. 65-letni producent wydał oświadczenie, w którym przeprosił za błędy. Jednocześnie zapowiedział pozew sądowy przeciwko dziennikowi "New York Times".