Do mundialu w Brazylii został już tylko rok. Na razie oprócz gospodarzy pewni przepustek na mistrzostwa są tylko Japończycy, ale już za tydzień zakończą się eliminacje w Azji. Emocji nie brakuje też na innych kontynentach.

REKLAMA

Śledzimy eliminacje do mistrzostw w Europie, ale przecież o bilety do Brazylii walczą reprezentacje na całym świecie. Na razie tylko Japonia może rezerwować hotel w Rio de Janeiro, albo innym z brazylijskich miast. Zespół z Kraju Kwitnącej Wiśni w decydującej fazie eliminacji idzie jak burza, ale walka o pozostałe trzy miejsca walka jest bardzo zacięta. W grupie A liczą się ciągle trzy drużyny - Korea Południowa, Iran i Uzbekistan. Za tydzień, 18 czerwca w ostatniej kolejce Korea zagra z Iranem, a Uzbekistan z Katarem. W Grupie B o drugie miejsce walczą Australia i Oman. Jeśli "Kangury" w ostatnim meczu pokonają Irak wywalczą awans. Co ważne drużyny z trzecich miejsce w obu grupach powalczą ze sobą w barażach, a zwycięzca tej rywalizacji zmierzy się z piątą drużyną z Ameryki Południowej.

Tam do zdobycia są cztery bezpośrednie miejsca, ale do końca eliminacji jeszcze sporo może się wydarzyć. Najbliżej awansu jest Argentyna - ma 9 punktów przewagi nad piątą na razie Wenezuelą. Na premiowanych miejscach są też Kolumbia, Ekwador i Chile. Beznadziejnie gra na razie Urugwaj, który do piątego miejsca traci 3 punkty, a do czwartego 5. Ciekawie w strefie CONCACAF, w której walczą drużyny z Ameryki Północnej i Środkowej. Do zdobycia są trzy miejsca, a sytuacja w tabeli jest naprawdę ciekawa. Prowadzą Amerykanie (10 punktów), przed Kostaryką i Meksykiem (po 8 punktów) oraz Hondurasem (7 punktów). Warto walczyć o czwarte miejsce, bo jego zdobywca zagra w barażach ze zwycięzcą eliminacji w Oceanii czyli z Nową Zelandią.

W Afryce eliminacje na razie w powijakach i na jakiekolwiek wnioski na razie jest zbyt wcześnie. Podobnie w Europie, ale kilka drużyn jest już o włos od awansu. Co najmniej w barażach jest już Belgia. Nieźle wygląda sytuacja Włoch , Bośni i Hercegowiny oraz Szwajcarii, bardzo dobrze Niemiec, świetnie Holandii (na razie komplet zwycięstw). Niezbyt dobrze na tym tle wyglądają nasi biało-czerwoni. Po porażce z Ukrainą i remisie z Mołdawią mamy bardzo małe szanse na awans, ale matematyka ciągle jest po naszej stronie. Jeśli we wrześniu ogramy Czarnogórę i San Marino ciągle będziemy w walce o baraże, a nawet o zwycięstwo w grupie, choć musimy też liczyć na dobre wyniki naszych rywali. Jeśli wygramy później też z Ukrainą i Anglią możemy wygrać grupę. Nawet w przypadku porażki z Anglią na Wembley możemy znaleźć się w barażach. Na razie tracimy 5 punktów do Czarnogóry (mają rozegrany o jeden mecz więcej), trzy do Anglii i dwa do Ukrainy. Tym bardziej można żałować ostatnich wpadek. Sytuacja w tabeli nie jest więc tragiczna, ale kiedy patrzymy na grę Polaków to wydaje się, że cała ta matematyka i tak nie ma żadnego sensu.