Być jak FC Basel

Środa, 29 lipca 2015 (09:29)

To marzenie, które mogą postawić sobie za cel polskie kluby. Szwajcarzy od sezonu 2010/2011 co roku więcej zarabiają na sprzedanych piłkarzach, niż wydają na nowych. Model wypracowany przez klub z Bazylei działa nie tylko pod względem finansowym. Sportowo FC Basel też zachwyca.

Oczywiście trudno zachwycać się sukcesami w lidze szwajcarskiej. Nawet zdobywanie co roku dubletu nie będzie działało specjalnie na wyobraźnię kibica znad Wisły. Co innego sukcesy w Europie. Te do wyobraźni przemawiają, a w przypadku FC Basel robią wrażenie - półfinał Ligi Europejskiej (sezon 2012/2013), ćwierćfinał Ligi Europejskiej (2013/2014), faza pucharowa Ligi Mistrzów (2014/2015).

Na sukcesie sportowym klub od kilku lat zarabia świetne pieniądze. Mimo to nikt nie próbuje wydawać majątku na wzmocnienia. Filozofia od lat jest niezmienna: finansować szkółkę, wyłuskiwać talenty, rozwijać je i sprzedawać z zyskiem. Przykłady z ostatnich lat pokazują, że to wszystko działa. W trwającym jeszcze okienku transferowym FC Basel wydało na wzmocnienia 4 mln euro. Zarobiło 7,6 mln. W poprzednich latach było podobnie:

2014/2015 - wydatki: 13,4 mln euro, przychody: 16,85 mln;

2013/2014 - wydatki: 7,12 mln, przychody: 25,5 mln;

2012/2013 - wydatki: 11,75 mln, przychody: 20,8 mln;

2011/2012 - wydatki: 740 tys., przychody: 1,02 mln.

Od lat bilans jest więc dodatni. Wcześniej, co prawda, przez trzy lata do transferów dokładano, ale to był wyjątek od reguły.

W ciągu ostatnich 5 lat FC Basel sprzedało m.in. Xherdana Shaquiri’ego (do Bayernu Monachium), Granita Xhakę (Borussia Moenchengladbach), Mohameda Salaha (Chelsea), Aleksandara Dragovicia (Dynamo Kijów), Yanna Sommera (Moenchengladbach), Fabiana Schara (Hoffenheim). Tylko ten ostatni został sprzedany za mniej niż 5 milionów euro, a to ciągle rekord sprzedaży w naszej Ekstraklasie.

Sportowe i finansowe wyniki FC Basel to pułap nieosiągalny dla polskich drużyn. Skąd te sukcesy? W dużej mierze dzięki rozwiniętemu systemowi skautingu i świetnej szkółce piłkarskiej. Od 2001 roku do drużyny trafiło ponad 40 wychowanków. W 2013 roku klub otworzył nowy kompleks sportowy. Piłkarze mają do dyspozycji boiska naturalne i takie ze sztuczną trawą. Poza tym skauci FC Basel przetrząsną całą Szwajcarię, by znaleźć nowe piłkarskie perełki. Do drużyny trafiają też zawodnicy z Ameryki Południowej. Ogromnym sukcesem klubu z Bazylei jest to, że mimo corocznej straty ważnych piłkarzy klasa sportowa drużyny w ostatnim czasie się nie zmienia. Oprócz młodzieży w zespole znajdziemy też starych wyjadaczy. W Bazylei gra znany Argentyńczyk Walter Samuel. Latem do klubu wrócił po latach Zdravko Kuzmanović. 28-latek nabrał doświadczenia w Bundeslidze i Serie A, teraz mają się od niego uczyć młodsi. Poza tym reprezentant Serbii gwarantuje wysoki poziom sportowy.

U nas marzenia są podobne. Lech czy Legia też chciałyby wychowywać zdolną młodzież, by potem sprzedać ją z zyskiem. Na razie nie jest jeszcze idealnie. Młode gwiazdy Legii - Wolski, Furman, Łukasik, Borysiuk - piłkarskiej Europy jak dotąd nie zawojowały, choć trzech spośród tych zawodników taką próbę podjęło. Pytanie, co dalej z młodymi Lechitami - Linettym, Kownackim i Formellą. Wyeliminowanie takiej firmy zwróciłoby oczy piłkarskich skautów na Poznań.

Artykuł pochodzi z kategorii: Patryk Serwański - komentarze

Patryk Serwański