Jerzy Brzęczek po jednym dobrym sezonie trafia z Ekstraklasy na najważniejszą posadę trenerską w naszym futbolu. Kim jest nowy selekcjoner i jak radził sobie wcześniej jako trener i piłkarz? Na ławce trenerskiej zdarzały mu się potknięcia, ale na boisku był liderem. Zarówno w kadrze, jak i w klubach, w których występował.

Jerzy Brzęczek /Piotr Wittman /PAP

Pierwsze skojarzenie z Brzęczkiem to z pewnością dla wielu Barcelona i igrzyska olimpijskie. Polacy sięgnęli tam po srebrny medal, a Brzęczek był kapitanem reprezentacji. Opaskę kapitańską przejął także później już w seniorskiej drużynie, w której zagrał łącznie 42 razy. Sukcesów nie było, ale tego nie trzeba przypominać. W tamtym czasie nie zagraliśmy na żadnej dużej imprezie. Rzetelny, uczciwy, bardzo pracowity. O współpracy z nim jeszcze z czasów reprezentacji mogę wypowiadać się tylko pozytywnie - tak w kilku słowach nowego selekcjonera scharakteryzował w krótkiej rozmowie były trener kadry Andrzej Strejlau, u którego Brzęczek grał w seniorskiej kadrze.

Cechy przywódcze Brzęczka zauważyli nie tylko Janusz Wójcik w reprezentacji olimpijskiej, a także późniejsi selekcjonerzy seniorów, ale również klubowi trenerzy. Opaskę kapitańską nowy trener naszej kadry nosił także w austriackim Tirolu Innsbruck, gdy szkoleniowcem tamtej drużyny był Niemiec Joachim Loew. Spokojny, opanowany, ale charakterny, pełen charyzmy. Taki jest człowiek, który przejmuje schedę po Adamie Nawałce i potwierdzał to przez lata na polskich i austriackich boiskach.

Co więcej - część kadrowiczów zna Brzęczka jeszcze ze wspólnych treningów czy z boisk Ekstraklasy. W sezonie 2007/2008, gdy Brzęczek wrócił do Polski po latach gry za granicą, jego kolegą z szatni Górnika Zabrze był na przykład Michał Pazdan.

Trenersko Brzęczek - samodzielnie - zaczynał w II lidze w Rakowie Częstochowa, ale po czterech latach trudno było zauważyć progres w tabeli. W GKS-ie Katowice już w I lidze nie udało się przez dwa lata wywalczyć awansu do Ekstraklasy. Sukcesem nie było też 5. miejsce wywalczone z Lechią Gdańsk już w Ekstraklasie. Dopiero teraz w płockiej Wiśle wszystkie elementy układanki wydawały się trafić w odpowiednie miejsca. 


Pytań o trafność wyboru nowego selekcjonera jest więc sporo. O ocenę decyzji prezesa Zbigniewa Bońka poprosiłem Piotra Świerczewskiego, który grał wspólnie z Jerzym Brzęczkiem w reprezentacji olimpijskiej w Barcelonie, a później także w seniorskiej kadrze.

Decyzja zaskakująca, ale chyba dobra. Mam wrażenie, że będzie to kontynuacja myśli trenerskiej Adama Nawałki, choć oczywiście Jurek Brzęczek na pewno wprowadzi korekty. Pamiętajmy, że niektórzy piłkarze mają trochę więcej lat i na pewno pojawią się młodzi zawodnicy. Brzęczek ma ogromne doświadczenie jako piłkarz. Rozegrał ponad 40 meczów w reprezentacji. Zarzuca mu się brak doświadczenia trenerskiego, ale ja się z tym nie zgadzam. On zbierał doświadczenie trenerskie już jako piłkarz. To takie naturalne doświadczenie. Teraz Jurek zmienił piłkarskie szorty na długie spodnie i w końcu został selekcjonerem. Jako piłkarz zawsze był bardzo spokojny, opanowany. Zupełnie inaczej niż ja. Jako kapitan w reprezentacji prawował się świetnie. Teraz będzie kapitanem całego statku czyli reprezentacji i na pewno przeniesie to swoje doświadczenie na piłkarzy. Jerzemu Brzęczkowi na pewno należy się teraz kredyt zaufania - stwierdził Świerczewski. 

Brzęczek niech zacznie więc z czystą kartą. Po powołaniu Adama Nawałki też pojawiło się dużo krytycznych głosów - okazało się - chybionych. Teraz sytuacja jest trudniejsza, ale nie ma powodu, by nie trzymać kciuków za nowego selekcjonera.