"O co ta cała afera?" - powiedziała moja córka po godzinnych negocjacjach na temat tego, czy powinna dziś założyć ciepłe rajstopy. Nie znosi ich, bo gryzą. My kobiety znamy to z autopsji, a niektórzy tatusiowie właśnie z podobnych debat. Nasz kryzys rajstopkowy został zażegnany - ciepłe i drapiące zastąpiłyśmy cienkimi, a na to legginsy, które zdejmiemy w przedszkolu.

REKLAMA

Niestety, w przypadku dorosłych kobiet kryzys rajstopowy trwa cały rok. Szczególnie, jeśli pracujemy w miejscu ściśle obwarowanym zasadami dress code. W 40-stopniowym upale smażymy się w nylonach, a przy 20-stopniowym mrozie dzielnie zmierzamy do biura w rajstopach 40 DEN, bo tylko takie są dozwolone. Ech... życie kobiety.

I o ile latem rajstopy można zastąpić pończochami, które zdecydowanie dodają nam punktów kobiecej siły, to i na to trzeba uważać. Jeżeli przez przypadek podwinie się przepisowa spódnica, pończochy sprawią, że męscy współpracownicy przestaną racjonalnie myśleć. Serio. Nie znam mężczyzny, którego pończochy nie wytrąciłyby z równowagi chociażby na chwilę.

Zimą nie jest lepiej - oczywiście możemy pójść na łatwiznę i po prostu ubrać przepisowe czarne, niezbyt grube rajstopy i mieć to z głowy. Ale jakże nas kuszą inne opcje. Jakże uśmiechają się do nas z kart kolorowych magazynów. Rajstopy w kolorze, takie modne, takie rozreklamowane - skracają jednak nogi, a i wyglądają zgoła niepoważnie. Wzorki - pogrubiają. Szew z tyłu... no sexy, ale czy naprawdę chciałabyś wystąpić na plakacie filmu tylko dla dorosłych pt. "Sekretarka"?

"A już rajstopy z narysowaną pończochą to kompletnie niedopuszczalne!" - zakrzyknął jeden z moich kolegów.

"Ale, że co? Niemoralne?" - zapytałam.

"Tak, niemoralne oszustwo! Człowiek liczy na pończochy, a tu klops!"

I tak źle i tak niedobrze. Niestety, w przypadku dorosłych kobiet konsekwencje eksperymentów są dużo poważniejsze. Więc niezależnie, ile masz lat - kryzys rajstopowy może Cię więc dopaść zawsze! Ale w pracy nie daj się skusić, bo proste rozwiązania są najlepsze. Nie ma co negocjować - dress code to zasady stworzone po to, by ich nie łamać.

Monika Jurczyk - stylistka, pierwsza polska personal shopperka, znana szerzej jako OSA.