• Gratuluję Jamesowi Cameronowi!

    Środa, 27 stycznia 2010 (09:26)

    Gratuluję mu pobicia własnego rekordu. Tym bardziej, że ogromnie bałem się rozczarowania "Avatarem". Cameron nigdy dotąd mnie nie zawiódł. A kilka razy - olśnił. Tym razem z seansu wyszedłem "jedynie" zachwycony.

    Do olśnienia zabrakło emocji. Czyli - tu zgadzam się z krytykami twórcy "Titanika" - poruszającego scenariusza.

    Ale jednocześnie myślę, że od "Robotnic wychodzących z fabryki" ani "Śpiewaka jazzbandu" nikt nie oczekiwał specjalnych wzruszeń. W tym pierwszym filmie i pierwszej produkcji dźwiękowej chodziło o gigantyczny przełom technologiczny. Jestem pewien, że z takim właśnie przełomem mamy do czynienia w przypadku "Avataru".

    I nie chodzi mi jedynie o projekcję stereoskopową. Kiedy w wykreowanej komputerowo postaci dostrzegłem prawdziwą, znaną mi od lat, Sigourney Weaver, uwierzyłem w możliwość tchnięcia życia w piksele. Gollum i Zgredek byli jedynie marną przygrywką.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Michał Kowalewski

    Michał Kowalewski

  • Oceń tekst

    Ocen: 4
    • Drukuj

Inne komentarze tego autora

Radio Muzyka Fakty