"Minister spraw wewnętrznych wyleciał do Moskwy, by skłonić Rosjan do lepszej współpracy" - czytam. Pomiędzy pierwszą i drugą turą wyborów prezydenckich minister Sikorski zapewniał mnie, że Rosjan do niczego nie trzeba nakłaniać, bo współpraca po katastrofie 10 kwietnia jest "sprawna". Było to w Paryżu na spotkaniu szefów dyplomacji Polski, Niemiec, Francji i Rosji.

REKLAMA

Zapytałem wtedy Radosława Sikorskiego, czy nie należałoby mnożyć działań, by skłonić Rosję do bardziej skutecznej współpracy w ramach śledztwa po katastrofie 10 kwietnia. Wcześniej polski minister wysłał już jedna notę do rosyjskiego MSZ, która przyniosła rezultaty. Czy nie przydałyby się następne noty? Sikorski zapewnił, że nie jest to potrzebne. Zasugerował, że psuję radosną atmosferę na spotkaniu szefów dyplomacji Trójkąta Weimarskiego z Siergiejem Ławrowem, który stał kilka metrów dalej. Ten ostatni wolał inny temat - nakłanianie UE do zawarcia nowego układu partnerskiego z Rosją. Panowie poklepywali się przyjaźnie po plecach, nikt nie chciał Ławrowa irytować.

Souvenirs, souvenirs...

Souvenir nr 1:

Souvenir nr 2:

Minęło półtora miesiąca i czytam: Nie możemy wiele powiedzieć, bo sami niewiele wiemy. Bez materiałów z Rosji nie będzie przełomu w polskim śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej - otwarcie przyznaje Andrzej Seremet. Prokurator Generalny wraz z prokuratorami wojskowymi przedstawił informacje na temat śledztwa posłom z komisji sprawiedliwości. Według Seremeta polskim śledczym brakuje przede wszystkim rejestratorów parametrów lotu i oryginalnych czarnych skrzynek, szczątków samolotu, które leżą pod gołym niebem w Smoleńsku, wyników autopsji ofiar katastrofy. Prokurator Generalny przyznaje wprost, że to newralgiczne materiały, bez których polskie śledztwo właściwie nie ruszy z miejsca. Trzeba mieć świadomość, że w śledztwie polskim nie nastąpi istotny postęp, dopóki prokuratura nie będzie dysponować newralgicznymi dowodami - mówił Seremet.

Co więcej: MSZ jest gotowe pomóc w pozyskaniu od Rosjan dokumentów na temat katastrofy 10 kwietnia. Jak zapowiedział szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, wszelkie prośby o interwencję polityczną, tam gdzie się nie przebijamy na szczeblu technicznym, będą natychmiast przez resort realizowane.

Mówi się, że tylko niemądrzy nie zmieniają zdania. Szczególnie po wyborach - chciałoby się dodać.