Tego filmu świat miał nigdy nie zobaczyć. Dla katolików może być szokiem

Piątek, 5 kwietnia 2019 (10:00)

Dziś, po 47 latach od powstania, na ekrany kin wchodzi „Amazing Grace” - jeden z najważniejszych dokumentów muzycznych w historii USA. Jego bohaterką jest zmarła w zeszłym roku Aretha Franklin, którą magazyn „Rolling Stone” okrzyknął wokalistką wszech czasów. W filmie zarejestrowano koncert połączony z nabożeństwem gospel z 1972 roku. Popisy wokalne „królowej soulu” są unikalne. Jednak emocjonalne sceny z udziałem zebranych w kościele ludzi możemy oglądać do dzisiaj. Wystarczy wybrać się na tzw. Sunday Service w dzielnicy Harlem w Nowym Jorku.

W kościelnych chórach gospel swoją karierę zaczynało wiele gwiazd muzyki pop, takich jak Beyonce, Tina Turner czy Whitney Houston, która - wzorem swojej matki chrzestnej Arethy Franklin - nigdy nie odcięła się od religijnych korzeni. Te dwie wielkie diwy wykorzystywały każdą okazję, by dać świadectwo swojej wiary. Robiły to nie tylko w murach kościołów.

Sacrum i Profanum?

Whitney Houston kończy śpiewać jeden ze swoich hitów na koncercie podczas europejskiego tournée. Zapada cisza. Piosenkarka wyznaje, że śpiewa dzięki Bogu. Wykrzykuje pytanie: "Czy znacie go"? W tle stopniowo rozbrzmiewają szybkie takty perkusji. Houston zaczyna tańczyć, dynamicznie przebierając nogami i podskakując, a przy tym krzycząc: "Thank you Jesus"! "He's all right"!

O co chodzi? Zastanawiają się osłupieni widzowie, którzy wszelkie formy modlitwy kojarzą z powagą i skupieniem w kościelnych ławach.

Aretha Franklin. Skarb narodowy Ameryki

Whitney Houston, Beyonce, Mariah Carey, Freddie Mercury, Czesław Niemen. To tylko jedni z wielu artystów, dla których Aretha Franklin była największą muzyczną inspiracją. Jako matka chrzestna uczyła małą Whitney śpiewu, a wokalista zespołu Queen nie wyobrażał sobie, by podczas pogrzebu żegnano go... czytaj więcej

To tzw. shout music. Najbardziej żywiołowa forma gatunku gospel, gdy spontanicznie wykrzykuje się różne słowa, jednocześnie bardzo szybko tańcząc przy dźwiękach perkusji, gitary i organów. Czarnoskórzy Amerykanie uznają takie doświadczenie za mistyczne, gdyż nie są w stanie racjonalnie zapanować nad tym, co wtedy dzieje się z ich ciałem i nie kontrolują wypowiadanych słów.

By zrozumieć to religijne zjawisko trzeba obejrzeć "Amazing Grace" albo wziąć udział w niedzielnym nabożeństwie w jednym z kościołów w nowojorskim Harlemie.

Śpiew, kazanie, taniec

Wybrałem niewielki kościółek przy 249 West 132nd Street. W tych większych, organizowane są koncerty dla turystów przypominające komercyjne wydarzenia. Chciałem uczestniczyć w tradycyjnym "Sunday Service". Jest to odpowiednik katolickiej niedzielnej mszy świętej. Pomyślałem sobie, że skoro oni i ja jesteśmy chrześcijanami to powinni mnie przyjąć z otwartymi rękami, choć miałem wrażenie, że trochę wchodzę z butami w ich życie. Początkowo czułem się bardzo nieswojo. Część zebranych podejrzanie zerkała na mnie kątem oka. Pewnie zastanawiali się, czy to nie kolejny zbłąkany turysta, który za chwilę wyciągnie telefon komórkowy i nagrywając będzie się podśmiewywał z tego, co widzi.

Sunday Service, czyli niedzielne nabożeństwo w nowojorskim kościele w dzielnicy Harlem /

Nabożeństwo rozpoczęło się dokładnie tak samo jak w filmie "Amazing Grace". Chór zaczął śpiewać pieśni gospel. Potem przyszedł czas na kazanie pastora przerywane dźwiękami organów, saksofonu i perkusji. Poziom ekscytacji wzrastał. Ludzie wstawali z ławek i...tańczyli. Ale to nie był zwykły taniec. "Shouting" albo inaczej "praise break" to moment, gdy osoba wierząca daje się ponieść emocjom, chce "wykrzyczeć" całym swoim ciałem radość płynącą z obecności Boga. Emocjom dałem się ponieść i ja. Podszedłem do ołtarza. Poprosiłem o mikrofon.

White man from Poland shouting in the black Church of Harlem NY /

Mick Jagger: "To było hipnotyzujące wydarzenie"

Biały człowiek w czarnym kościele to rzadki obrazek. Jeśli się tam pojawia to głównie z ciekawości. W dokumencie "Amazing Grace" nakręconym w New Bethel Baptist Church w Los Angeles widać w pierwszych rzędach podekscytowanego Micka Jaggera, wokalistę zespołu The Rolling Stones. Jeszcze przed premierą filmu, w wywiadzie udzielonym Associated Press, tak wspominał swoją wizytę z kalifornijskim kościele:

To było niezwykłe wydarzenie, hipnotyzujące od początku do końca. Niesamowity czas spędzony w kościele, którego dawno nie doświadczyłem.

Film nigdy wcześniej nie był upubliczniony. Produkcja została nazwana "Świętym Graalem" Hollywood. Najpierw reżyser Sydney Pollack miał problem ze zsynchronizowaniem dźwięku z obrazem. Potem Aretha Franklin pozwała producenta filmu Alana Elliota za wykorzystanie wizerunku bez jej zgody.

W 2015 roku "królowa soulu" wystąpiła przed papieżem Franciszkiem w czasie jego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Zaśpiewała słynny hymn "Amazing Grace", wykonywany również w katolickich kościołach. Schodząc ze sceny, nie byłaby sobą, gdyby nie przeniosła na chwilę widzów w klimat nabożeństw w nowojorskim Harlemie.

Zobacz także:

Historia Briana Fentressa, który postanowił zaszczepić w Polakach ducha amerykańskiego gospel

Artykuł pochodzi z kategorii: Marcin Czarnobilski - komentarze

Marcin Czarnobilski