Niezwykłe zdjęcie Jana Ulickiego spotkało się z wieloma komentarzami w sieci. Fotograf uchwycił moment lądowania samolotu na Balicach na tle... Tatr. Zdecydowana większość internautów jest zachwycona. Są jednak i tacy, którzy... oskarżyli autora o fotomontaż.

REKLAMA

Zdjęcia Tatr widzianych z samego Krakowa i jego okolic wykonuję już dobre kilka lat. W tym czasie niemal przy każdej publikacji zdarzy się ktoś, kto oskarża mnie o fotomontaż. Czasem chce mi się już z tego śmiać, a czasem powoduje frustrację - przyznaje fotograf wyjaśniając: Wszystkim niedowiarkom pragnę wyjaśnić, że wszystkie zdjęcia są autentyczne, a ich "nierealność" jest spowodowana użyciem teleobiektywu o ogromnej ogniskowej - większość zdjęć robię w przedziale 400 - 600 mm. Takie przybliżenie przyrównać można do działania lornetki. Optyka spłaszcza perspektywę, wyolbrzymiając dodatkowo dalszy plan.

Jan Ulicki podkreśla, że dodatkowy warunek dla takich ujęć to idealna przejrzystość powietrza, która następuje zazwyczaj po dużych wichurach.

Często Tatry widać też przy inwersji temperatury przy zjawisku tzw. mirażu inwersyjnego - mówi. O inwersji temperatury mówimy, gdy zimne powietrze gromadzi się w dole, a ciepłe wędruje do góry. Zjawisko to odpowiada m.in. za powstanie wspomnianego przez fotografa mirażu inwersyjnego: promienie świetlne, które biegną w stronę oczu obserwatora załamują się pod wpływem różnej gęstości cząsteczek powietrza i w rezultacie nie biegną w linii prostej, a po trajektorii zakrzywionej. Wynikiem jest złudzenie optyczne. Na czym polega? Możemy zobaczyć obiekty, które standardowo znajdują się za widnokręgiem, a także - w efekcie - następuje "powiększenie" obiektów znajdujących się bliżej.