Morderca z Monachium miał 18 lat, podwójne obywatelstwo irańsko-niemieckie i nie był notowany. Chyba nie był też znany w Daesz, według policji był raczej szaleńcem niż wyszkolonym na Bliskim Wschodzie terrorystą. Podobnie jak sprawcy innych zamachów pochodził jednak z kraju muzułmańskiego. Co z tego wynika?

Wbrew łatwemu mędrkowaniu nie to, że wszyscy muzułmanie to dzicy fanatycy, a przyjęcie uchodźców to wstęp do zagłady. Islamski terror nie wyrósł na glebie stricte religijnej, choć na religię powołują się zamachowcy. Jest mieszanką instrumentalnie traktowanej religii i namiętnej, prymitywnej polityki; reakcją na kulturową ekspansję Zachodu przy równoczesnym kryzysie aksjologicznym kultury postchrześcijańskiej itd. itp.. Wiąże się z biedą, wykluczeniem, brakiem możliwości rozwoju, frustracją, nieprzystosowaniem etc. Rzecz nie jest prosta... Islam ma czternaście wieków, składają się na niego różne wyznania. Jest drugą co wielkości - po chrześcijaństwie - religią świata. Globalną. I tak jak ono, monoteistyczną, co podkreślał wiele razy Jan Paweł II, który miał ogromny i niezaprzeczalny wkład w dialog z wyznawcami Allaha. Niestety takie dokumenty, jak np. adhortacja "Nowa nadzieja dla Libanu" pozostają nieznane. Czytamy w niej: "Dziękuję bratnim delegatom muzułmanom i druzom za ich obecność na Zgromadzeniu Synodalnym i za czynny udział w dialogu." Autor pisze o wzajemnych uprzedzeniach, braku zaufania i wykluczaniu "każdy w imię swojej religii" [90]. Ludzie Zachodu nie wysadzają się w powietrze jak kamikadze, zabijając niewinnych. Mają bardziej cywilizowane sposoby mordowania. I lepiej dbają o swoje interesy! Sprzedawanie broni do krajów ogarniętych konfliktem na Bliskim Wschodzie nie jest bardziej humanitarne, niż strzelenie do kogoś z pistoletu. Ta broń zabija cywilów, w tym dzieci. Efektów nie zobaczymy natomiast na YouTube, na filmach kręconych telefonem. 

Stosunek do islamu to jeden z najbardziej tabuizowanych w Polsce wątków pontyfikatu Jana Pawła II. Kiedy prawicowi politycy i publicyści grzmią ze świeckich ambon o poprawności politycznej, uprawiają... własną. Nie ma jednej, neutralnej poprawności politycznej - jakichś "onych". Poprawność jest lewicowa, liberalna lub prawicowa. Ta ostatnia, w wydaniu narodowym, z premedytacją, bezczelnie zataja to, co w nauczaniu świętego koliduje z jedyną słuszną prawdą. Przykładem jest dialog Jana Pawła II z islamem. Innym - sprzeciw wobec dyskryminacji kobiet. Papież często używał tego określenia. Tyle, że w oficjalnych dokumentach, a większość zna jego nauczanie (jeżeli w ogóle) z kazań na pielgrzymkach.

Najbardziej skażony poprawnością jest jej pierwszy krytyk - Tomasz Terlikowski. Tydzień temu podzielił się na łamach Plusa Minusa kolejnym "kazaniem" na temat szkodliwości papieża Franciszka, który jest zbyt ludzki, za miłosierny i w ogóle nie spełnia oczekiwań TT i kilku (sic!) emerytowanych teologów. Aż strach pomyśleć, co Terlikowski będzie wypisywał na emeryturze. Choć wtedy jego ulubione słowo "cudzołożnicy" wybrzmi może z pewnym dystansem.

Analizując uważnie dokumenty, wypowiedzi i działania papieża Franciszka widać, jak świadomie kontynuuje linię Soboru Watykańskiego II, po swojemu rozkładając tylko akcenty. To Terlikowski ma kłopot z Soborem. Dopóki zmiany w Kościele były wyłącznie na papierze (np. dotyczące podniesienia statusu kobiet) lub w zalążku (jak w przypadku ekologii czy hasła "człowiek jest drogą Kościoła") nie było o co kruszyć kopii. Teraz jest papież, który realizuje to, co mówi, a do tego jest medialny, charyzmatyczny i pokorny. Pokora to ostatnie słowo, jakie przeszłoby dziś przez usta tzw. "niepokornym" publicystom.

Zamach w Monachium też doczekał się komentarza. Od pierwszych chwil były naczelny internetowego katotabloidu fronda.pl gorączkował się na Twitterze. Jeden odkrywczy news gonił drugi:

"Niemcy nic nie wiedzą o przyczynach zamachu. CNN cytuje świadka, który mówi, że terror. krzyczał Allah akbar strzelając do dzieci w McDonald". "Uznawanie, że jasne wskazywanie islamskich (nie etnicznycH) korzeni zamachów to nienawiść jest głupotą, która uniemożliwia walkę z dżihadem." "A jednak muzułmanin. Nazywanie go Niemcem irańskiego pochodzenia nie zmieni tego faktu... Nie da się z niego zrobić bawarskiego katolika." "Islamski terror obala mit, że religie są równe. Równie dobre albo złe. I stąd bierze się złość na tych, co o islamskich źródłach mówią." Itd. Jak to u TT, po katolicku: "Koniec wiecznego pokoju. Wraca smutna rzeczywistość. Módlmy się za Niemcy, Francję, całą Europę. Teraz szczególnie za ŚDM! Miej miłosierdzie." (pisownia oryginalna)

Z katolika Terlika nie da się już zrobić świadka miłosierdzia. Jego miłosierdzie to łaska pańska dla tych, co zasłużą. I na pstrym, poprawnie politycznym koniu jeździ. No ale Terlikowski od lat bryluje na krucjacie. Gdyby tylko papież nie wchodził mu w paradę...