Szkolny problem sześciolatków z Lublina

Wtorek, 26 czerwca 2012 (16:25)

Do lubelskich szkół pójdzie od września dużo mniej sześciolatków niż w tym roku szkolnym. W niektórych placówkach będzie ich nawet o połowę mniej. "W tym roku sześciolatki poradziły sobie, bo musiały"- mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Kotem wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 30 w Lublinie. Dodaje, że nie obyło się bez problemów.

Program został zrealizowany, ale jeśli w klasie były również siedmiolatki, to one były zdecydowanie lepsze od sześciolatków. Problemy były głównie z samooceną, utrzymaniem dyscypliny, wypowiadaniem się - mówi Anna Litwin, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 30 w Lublinie. Młodsze dzieci, zwłaszcza na początku, pracowały wolniej. Więcej czasu zajmowała im aklimatyzacja w szkole niż siedmiolatkom- dodaje. Pod koniec roku te dysproporcje się wyrównały. Zastrzega jednak, że nie wiadomo, jak będzie po wakacjach z kolejnymi sześciolatkami. Przedszkole nie uczy już tak jak w poprzednich latach,chociażby czytania. Program obejmuje jedynie wzbudzenie gotowości do czytania. Teraz, gdy umiały już pisać i choć trochę czytać, łatwiej było realizować program, a tak trzeba będzie na to sporo czasu- podkreślają nauczycielki nauczania początkowego.

Nauczyciele nieoficjalnie mówią, że o kwalifikacji sześciolatków do szkoły powinny decydować badania psychologiczne. Zwłaszcza w klasach mieszanych, gdzie są sześciolatki i siedmiolatki, wyraźnie widać różnice i problemy. Dla niektórych dzieci pójście do szkoły w wieku sześciu lat jest po prostu zbyt dużym wyzwaniem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Krzysztof Kot – wiadomości

Krzysztof Kot