O śmierci Tadeusza Mazowieckiego już pisałem. Uważam go za wielkiego Polaka i zdania nie zmienię. Jeśli zatem do tej kwestii wracam, to po to, aby zdać sprawę z ostatniego tygodnia i dwu niewesołych refleksji, które mi w tych dniach towarzyszyły.
Jedna - to reakcje części internautów na informację o tej śmierci i towarzyszące im dobre słowa o Zmarłym. Jest rzeczą szalenie niegodziwą, wyrażać radość z powodu czyjejś śmierci. Zastanawia mnie, skąd w tych ludziach tyle nienawiści i tyle bezradności wobec świata, którego zapewne nie rozumieją. To zapewne Ci sami, którzy "nie płakali po Papieżu". Skąd to chamstwo, tak obce europejskiej kulturze i chrześcijańskim zasadom. Te słowa o "Judeopolonii", te aluzje, przymrużanie oka, że Żyd, że "komuch" itd. itp. Skąd ta pogarda dla innych Polaków? To zapewne margines internetu, ale cholernie bolesny, bo dający najgorsze świadectwo o ludziach, którzy są moimi Rodakami.
Druga refleksja jest z przeciwstawnego brzegu. Te gazety zawalone nekrologami. Nie wystarcza nekrolog podpisany przez Prezesa Rady Ministrów, swoje nekrologi - przypuszczam, że za budżetowe pieniądze - musiał wydrukować każdy minister "in pleno titulo", szefowie urzędów centralnych, a nawet prezes ZUS-u. Do tego wojewodowie wszyscy "in corpore", a potem jeszcze kilku z osobna. A jeszcze marszałkowie województw i przewodniczący sejmików - raz razem, a kilku osobno. W natłoku nekrologów chyba tylko synowie Tadeusza Mazowieckiego zamieścili nekrolog za prywatne, własne pieniądze, no i Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy. Gdyby to dobrze policzyć, to poszło na te urzędnicze nekrologi kilkaset tysięcy złotych z naszych podatków. Ja rozumiem, że trzeba "się ogrzać" przy trumnie Tadeusza Mazowieckiego, ale jeśli Mu coś zawdzięczacie, to róbcie to za swoje. Bo inaczej to hipokryzja, na której żerują ci wszyscy, którzy Zmarłego mają za nic.