Zbigniew Ziobro rzuca wyzwanie Jarosławowi Kaczyńskiemu. "Albo partyjne reformy, albo wieczne porażki" - taki komunikat w wywiadach i rozmowach wysyła dziś od rana wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

REKLAMA

Do tej pory niemal tradycją ostatnich wyborów była krytyka przez Ziobrę własnej partii i jej kampanii. Zdarzało się, że robił to w porozumieniu z prezesem.

Tym razem jednak jest nieco inaczej. O ile poprzednio Ziobro krytykował wyłącznie otoczenie Kaczyńskiego, tym razem jego ciosy dosięgają również samego prezesa.

PiS-owski delfin mówi o konieczności wprowadzenia w partii większej demokracji, o jej otwarciu na różne nurty i po raz pierwszy sugeruje, że partia może podzielić się na dwa ugrupowania: jedno centrowe i drugie katolicko-narodowe. Jak na akcję uzgodnioną, brzmi to zbyt ostro. Zwłaszcza że z PiS dobiegają informacje, że ostatnie spotkania partyjne są dość nerwowe, a frakcja Ziobry demonstruje podczas nich jawne niezadowolenie z jednowładztwa Jarosława Kaczyńskiego.

Wszystko to może zwiastować jakieś bliskie przesilenie. Dotąd jego scenariusze zawsze były podobne - PiS-owscy niezadowoleni musieli położyć uszy po sobie albo odejść z partii. Tym razem jednak frakcja rewolucyjna wydaje się być wyjątkowo silna i, kto wie (choć nie postawiłbym na to zbyt wiele), czy nie zdoła wywalczyć jakichś ustępstw ze strony prezesa.