Obserwowanie ludzkiego upadku jest zawsze doświadczeniem bolesnym. Nie chcę więc snuć długich i kąśliwych tyrad o sprawie Krzysztofa Piesiewicza. Ale swoje trzy grosze dorzucę.

Grosz pierwszy

Obyczajowe wybryki polityków obchodzą mnie niewiele. Nawet jeśli ich bohaterami są postaci z kręgu konserwatywno - chrześcijańskiego, choć im oczywiście ciążą one bardziej. Zażywanie narkotyków - to gorsze - bo zahacza, albo wręcz przekracza granice prawa. Uleganie szantażowi - choć po ludzku staram się zrozumieć - uważam za dyskwalifikujące.

Polityk nie może pozwalać sobie na to, by zgrzeszywszy, opłacał czyjeś milczenie, bo strach pomyśleć co stałoby się wówczas, gdyby miał dostęp nie tylko do prywatnych pieniędzy, ale i państwowych tajemnic.... A jeszcze niedawno rozmawiałem z kimś, o tym, że Piesiewicz byłby niezłym kandydatem na fotel po Czumie i Ćwiąkalskim....

Grosz drugi

Media oczywiście mają prawo ujawniać grzechy polityków. Czy również grzechy obyczajowe, a zwłaszcza te ze sfery seksualnej? Tu zaczyna się dyskusja. Gdybym ja dostał do ręki materiały dotyczące Piesiewicza, spędziłbym kilka bezsennych nocy myśląc co z nimi zrobić. I pewnie - jeśli nawet zdecydowałbym się coś ujawnić - byłby to tylko ten fragment z białym proszkiem. Z powodów o których wyżej. Niesmaczne, żeby nie powiedzieć ostrzej, wydaje mi się negocjowanie, a już na pewno płacenie komuś, kto dopuszcza się szantażu. Jeśli gazeta, kupująca za grube pewnie pieniądze, filmy z udziałem senatora, wiedziała o tym, że kupuje je od tych, którzy popełnili przestępstwo zmuszając Piesiewicza do opłacania się dla uniknięcia kompromitacji, to jest to co najmniej moralnie dwuznaczne.

Grosz trzeci

Grosz natury bardziej ogólnej. Polscy politycy są niepoprawni. Nie uczą się na własnych i cudzych błędach. Posłowie, senatorowie i ministrowie nie unikają dziwnych znajomości, prowadzą potajemne rozmowy z lobbystami, włóczą się z nimi po cmentarzach, pozwalają na traktowanie się niczym chłopcy na posyłki. Nie wiem co jeszcze musiałoby się stać, żeby zrozumieli, że są na widelcu i, że igranie z ogniem, w ich sytuacji, jest niebezpieczeństwem politycznie-śmiertelnym.