Kto, kogo i czym uderzy tym razem? Słyszę co raz to nowe sensacje na temat "haków" przygotowywanych na kampanie wyborczą.

Już nie bite żony, juz nie dziadkowie z Wehrmachtu, choć cały czas idą one "po linii"

rodzinnej. Czegokolwiek miałyby one nie dowodzić - nienawidzę wyciągania komuś grzechów przodków i krewnych. Piętnowanie Romana za Macieja, Włodzimierza za Mariana, czy Adama za

Stefana wydaje mi się hucpiarskie i mocno niesmaczne. Co gorsza - w tych starciach

częściej wygrywają uderzający niż uderzani. By odbic się na chwilę od terażniejszości, dziś zanurzyłem się w "moim" agencie SB - czyli Eligiuszu Naszkowskim. Nierozwiązane zagadki - dla kogo pracował, co zrobił i co zobaczył w papierach Bolka intrygują mnie od kilku lat. Może się kiedyś i do mnie odezwie. Bo miewa (a raczej raz "miewnął") taki zwyczaj