Co by nie mówić i jak bardzo nie starać się zrozumieć dawnego kanclerza (kiedy to było...) to start Leszka Millera z list SLD jest naprawdę przedsięwzięciem mocno żałościwym.

Już w poniedziałek gdy z nim rano rozmawiałem dostrzegłem, że choć do Samoobrony nie czuje szczególnej mięty, to zaczyna skłaniać się ku temu pomysowi. I słowo stało się ciałem. Niegdysiejszy mocny człowiek polskiej polityki zawiera pakt z Lepperem, pojawia się na liście obok Wrzodaka, z zaciętą twarzą i ponurą miną usiłuje to wszystko tłumaczyć. Naprawde nędznie to wygląda. Czasami lepiej jest skończyć po cichu.....

Choć z drugiej strony niektóre tłumaczenia i wypowiedzi Wojciecha Olejniczaka są zabawne. Swego dawnego protektora sekuje, a nie ma nic przeciwko temu, że na jego listach pojawiaja się ministrowie Millera, ci którzy byli z nim od początku do końca. Rozbawił mnie też argument, że skoro Miller kreci z Lepperem...., to nie ma prawa do używania nazwiska Barbary Blidy. Toż przy całej różnicy proporcji, tak, jakby powiedzieć, że Olejniczak nie ma prawa do wypowiadania nazwiska księdza Popiełuszki, bo jest w tej samej partii z tymi, którzy też wtedy byli w partii. Jednej. I robotniczej. Ale widzę, że szef SLD o tej jednej i robotniczej.... coraz cieplej. W Kontrwywiadzie z dumą opowiadał o swym spotkaniu z Józefem Tejchmą. A kim był Tejchma - za Wikipedią

Józef Tejchma (ur. 14 lipca 1927 w Markowej) - polityk Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,

W latach 1963 - 1964 kierownik wydziału rolnego Komitetu Centralnego PZPR, następnie w latach 1964 - 1972 sekretarz KC PZPR, jednocześnie w latach 1968 - 1980 członek Biura Politycznego KC PZPR. Był typowany na następcę Gomułki na funkcji I sekretarza KC.

Od 29 marca 1972r. do 8 lutego 1979r. wiceprezes rady ministrów w rządzie Piotra Jaroszewicza. Od 16 lutego 1974r. do 26 stycznia 1978r. i od 8 października 1980r. do 9 października 1982r. minister kultury i sztuki w rządach: Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha i gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

no i pieknie. Jeśli autorytetem dla lewicy anno domini 2007 są byli sekretarze i członkowie Biura, to ja wiem, że przed tramwajem z napisem LiD jeszcze długa droga do normalności.