Lech Wałęsa skrytykował nazwy polskich partii. Były prezydent - w latach dziewięćdziesiątych inicjator ugrupowania Bezpartyjny Blok Wspierania Reform - wyśmiał w Kontrwywiadzie RMF FM współczesne nazewnictwo. Jak więc powinny się nazywać partie w naszym kraju? Przeczytaj propozycje Tomasza Skorego i zgłoś własne!

REKLAMA

Teraz to jakieś tam nazwy, jakieś tam PiS-y, jakieś Platformy , co to za nazwy, kto się będzie zastanawiał co to jest. Trzeba nazywać się tak jak społeczeństwo wygląda - mówił Wałęsa.

Gdyby nazywać partie tak, jak wygląda, społeczeństwo mielibyśmy pewnie głównie wielką Unię Biednych i skromne Stronnictwo Bogatych, a to nie wyczerpuje całego bogactwa naszej polityki.

Nazwy powinny odpowiadać prawdzie i albo mieć dobry skrót - jak Nieroby i Lenie NIL, albo zawierać odpowiednią dawkę patosu - jak Beznadzieja Merytoryczna "Wyzwolenie" BMW.

Nie od rzeczy byłoby też opisanie samego sposobu działania, jak Propaganda i Zapowiadanie Dobrobytu - wybaczcie, nie podam skrótu - czy KiC, czyli Krytyka i Cierpiętnictwo. Scenę polityczną mogłyby wtedy uzupełniać Koalicjant Obrotowy Pawlaka KOP i grzegorzowy napierający RAJC - Rządziliśmy Ale Jeszcze Chcemy.

Nazywanie ugrupowań, jak sugeruje prezydent Wałęsa, rzeczywiście wymaga przemyślenia. Bo na razie powiedzenie, choć poprawne, "popieram Polskę Jest Najważniejszą" - brzmi po prostu głupio...