Dzisiaj w Strasburgu - debata na temat praworządności na Węgrzech. Swojego kraju bronić będzie premier Viktor Orban. Dzień później głosowana ma być rezolucja wzywająca kraje członkowskie do uruchomienia wobec Węgier artykułu 7 traktatu unijnego. To ten sam, który działa już przeciwko Polsce.

REKLAMA

W przypadku naszego kraju to Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7, wobec Węgier procedura ta ma być wszczęta przez europarlament.

KE była surowsza wobec Warszawy, bo Polska jest dużym krajem. Mówił o tym kilka tygodni temu, podczas debaty społecznej w Danii, wiceszef KE Frans Timmermans.

Z Węgrami Komisja próbowała dialogu od 2010 roku. Efekty były znikome, dlatego z Polską trzeba było - zdaniem Timmermansa - iść inną, szybszą i bardziej skuteczną drogą.

Tajemnicą poliszynela jest także fakt, że Węgry są chronione przez europejską chadecję, czyli grupę Europejskiej Partii Ludowej, której są członkiem (i do której należą również PO i PSL).

Dlatego wynik środowego głosowania nad rezolucją wzywającą do uruchomienia wobec Budapesztu artykułu 7 jest sporą niewiadomą - i to mimo że PE postanowił nie liczyć przy ustalaniu wyniku głosowania głosów wstrzymujących się, co dla Węgier jest niekorzystne.

Dla europejskiej chadecji głosowanie w sprawie Węgier będzie trudnym testem. Czy chadecy zrezygnują z Orbana, co byłoby na rękę liberałom spod znaku Macrona i Verhofstadta? Czy nadal będą prowadzić "podwójną grę", wystawiając się na krytykę przeciwników?

W tle tej rozgrywki jest stanowisko szefa Komisji Europejskiej, o które chce walczyć szef chadeków, Niemiec Manfred Weber.

Kolejna różnica, jeśli chodzi o sytuację Warszawy i Budapesztu, to postawa samego Viktora Orbana, który - jeżeli jest bitwa - staje w szranki. W przypadku Polski w czasie debaty nt. praworządności tylko raz - na początku rządów PiS - wystąpiła premier Beata Szydło. Dla węgierskiego przywódcy natomiast tego typu wystąpienia to świetna arena dla walki o przywództwo ideowe w Europie.

Orban będzie chciał pokazać się jako ojciec nowej doktryny: alternatywnej wobec liberalnej Europy lansowanej przez prezydenta Francji.


(e)