W końcowym dokumencie szczytu unijnych przywódców (który rozpocznie się w przyszłym tygodniu) może być więcej o Mołdawii i Gruzji niż o Ukrainie. „Chodzi o to, żeby pokazać, że nie skupiamy się tylko na tych, którzy nam odmówili, ale raczej dbamy o tych, którzy parafowali umowy stowarzyszeniowe z Unią i nie ulegli rosyjskiej presji” – powiedział mi jeden z dyplomatów.

REKLAMA

Coraz bardziej powszechna jest opinia, że to takim krajom jak Mołdawia i Gruzja, które są bardziej zaawansowane niż Ukraina należy się nagroda. Zdaniem unijnych dyplomatów takie postawienie sprawy podziała motywująco, także na Kijów.

Więcej jest szans, że obietnica zniesienia wiz pojawi się w odniesieniu do Mołdawii, a nie Ukrainy. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski mówił wprawdzie, że dobrze by było, aby zapowiedź zniesienia wiz wobec Ukraińców znalazła się w dokumencie, ale małe są na to szanse. Prawdopodobnie nawet słowo "wizy" nie pojawi się w akapicie mówiącym o Ukrainie.

W krajach Unii dominują obecnie antyimigranckie nastroje i tego typu obietnice kojarzą się z możliwością niekontrolowanego napływu taniej siły roboczej (chociaż zniesienie wiz nie oznacza prawa do pracy).