Walczmy nie o liczbę uchodźców, których mamy przyjąć, lecz o mechanizm rozdziału azylantów

Sobota, 12 września 2015 (08:25)

Rząd powinien się skupić na walce o kształt stałego mechanizmu rozdziału azylantów, a nie na tym, czy doraźnie mamy ich przyjąć 9 czy 11 tysięcy.

Awantura w Sejmie. Powodem uchodźcy

Premier Ewa Kopacz zwróciła się do marszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej o zwołanie jednodniowego, nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w sprawie uchodźców. Odbędzie się ono w środę o godz. 14. Wcześniej marszałek Sejmu poinformowała, że informacja rządu zostanie przedstawiona na następnym... czytaj więcej

Polska powinna zgodzić się na przyjęcie 10 tys. uchodźców i skupić się na walce o to, żeby mieć współudział w kolejnych decyzjach o podziale uchodźców między kraje UE. Eksperci Komisji nie wykluczają kolejnych fal migracyjnych. Stały mechanizmem przesiedleń – zgodnie z propozycją KE – oznacza, że za każdym kolejnym razem decyzje, ilu przydzielić nam uchodźców mają podejmować eurokraci używając ustalonego odgórnie algorytmu. Algorytm ten wylicza, że Polska jest czwartym krajem UE, który przyjmuje najwięcej w UE uchodźców.

Decyzje Brukseli mają być tzw. aktem delegowanym, który zapewnia Brukseli rolę decydującą. Tak więc to urzędnicy bez demokratycznego mandatu, nie politycy ze społecznego wyboru, będą decydować w tak ważnych kwestiach mających wpływ na strukturę tkanki społecznej w Polsce. Teraz jest mowa o 12 tys. ale za pół roku to może być 500 tys., a za rok milion.

Zgodnie z mechanizmem stałej relokacji niewykluczone, że będziemy musieli nawet latami przyjmować pewną grupę uchodźców. Dlatego tak ważne jest, żeby Polska skupiła się na zmianie kryteriów tego stałego mechanizmu ich rozdzielania. Trzeba jak najbardziej go rozwodnić, zmienić kryteria algorytmu (uwzględnienie w 40 proc. liczba mieszkańców jest dla nas kryterium niekorzystnym). Powinniśmy walczyć, żeby zapewnić sobie przynajmniej częściowy udział w decyzjach. Powinniśmy wywalczyć także zapisy gwarantujące, że stały mechanizm rozdziału uchodźców będzie można stosować także w wypadku, gdy to my będziemy mieć problemy na naszej wschodniej granicy. Ważniejsze więc od dosyć kompromitującej walki o to, czy mamy przyjąć tysiąc lub dwa tysiące osób więcej czy mniej, jest zadbanie o to, żeby nie dopuścić, by przy kolejnych falach migracyjnych decyzje w naszym imieniu podejmowali eurokraci. Nie można pozwolić na zmarginalizowanie państw narodowych.

Niestety, rząd w obawie przed klęską wyborczą skupia się na liczbie uchodźców, których doraźnie trzeba przyjąć. Nie myśli perspektywicznie. Udaje, że nie wie, że stały mechanizm jest dla Polski większą stawką niż wysokość przydzielonej nam kwoty uchodźców.

Artykuł pochodzi z kategorii: Katarzyna Szymańska-Borginon - komentarze

Katarzyna Szymańska-Borginon