Nie ma decyzji o uszczupleniu teki unijnej komisarz do spraw rynku wewnętrznego, przemysłu i przedsiębiorstw - mówią urzędnicy w Komisji Europejskiej. Po przesłuchaniu Elżbiety Bieńkowskiej w Parlamencie Europejskim socjaliści wyrazili zaniepokojenie decyzją przyszłego szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera o umieszczeniu sektora leków i wyrobów medycznych w gestii przyszłej polskiej komisarz.

Nie jest wykluczone, że Juncker naciskany przez socjalistów uszczupli jednak portfolio Bieńkowskiej na rzecz komisarza ds. zdrowia. Socjaliści uważają, że leki mają być tam, gdzie decydują się sprawy pacjentów, czyli u komisarza ds. zdrowia.

Bogusław Liberadzki z frakcji socjalistów powiedział RMF FM, że już samo podkreślanie przez Junckera, iż Bieńkowska będzie "wspólnie zarządzać" lekami z komisarzem do spraw zdrowia oznacza jej osłabienie. Juncker nie chce odebrać farmaceutyków Bieńkowskiej, by nie sprawić wrażenia, że chadecy przysłali słabych kandydatów - ocenił. Jego zdaniem, nawet jeżeli przemysł farmaceutyczny pozostanie u Bieńkowskiej, za pół roku straci ona całkowicie wpływ na tę dziedzinę.

Urzędnicy od Junckera zapewniają jednak, że problem z farmaceutykami nie ma nic z tym, jak Elżbieta Bieńkowska wypadła na przesłuchaniu. Urzędnicy KE specjalnie nawet zaprosili polskich dziennikarzy w Brukseli, żeby o tym poinformować.

Niektórzy eurodeputowani z grupy socjalistów oraz Zieloni nie byli zadowoleni z odpowiedzi Bieńkowskiej w sprawie farmaceutyków. Jednak starania socjalistów oraz organizacji prozdrowotnych, żeby przenieść ten dział do komisarza odpowiedzialnego za zdrowie rozpoczęły się dużo wcześniej. Pisałam o tym jako pierwsza, zwracając uwagę, że będzie to jedna z pierwszych, najtrudniejszych spraw dla nowej polskiej komisarz. 

Bieńkowska najchętniej pozbyłaby się nadzoru nad lekami?

"Nie mam żadnych powiązań politycznych w Polsce i nie jestem uczestnikiem żadnej gry" - tak Jon Worth - jeden z twórców portalu, który negatywnie ocenił wystąpienie Elżbiety Bieńkowskiej w Parlamencie Europejskim - odpowiada na ataki m.in. polskich europosłów z PO. czytaj więcej

Nieoficjalnie mówi się, że Bieńkowska nie miała by nic przeciwko temu, żeby "pozbyć się" przemysłu farmaceutycznego,  bo jeżeli lekarstwa zostaną u niej - zawsze ta sprawa będzie budzić kontrowersje. Poza tym nie bardzo się na tym zna - powiedział jeden z rozmówców w europarlamencie.

Polscy eurodeputowani uważają, że Bieńkowska nie powinna tego odpuszczać, bo leki to jeden z największych przemysłów w Europie, który generuje ogromne wpływy. Przemysł farmaceutyczny to miliardy euro, jeden z największych przemysłów w UE, to oznacza ogromny wpływ dla Polski na te gałąź - powiedział RMF FM jeden z eurodeputowanych PO. Inny,  także z Platformy stwierdził, że Bieńkowska powinna zabiegać o utrzymanie kontroli nad przemysłem farmaceutycznym, bo jest on jednym z najbardziej innowacyjnych i tworzy dużo miejsc pracy, także w Polsce. Dla Polski utrata przez Bieńkowską wpływu na ten przemysł oznaczałoby utratę wpływów, które możemy mieć - uważa eurodeputowany.