Europejska Federacja Dziennikarzy (EFJ) zdecydowała o odwołaniu czerwcowego spotkania, które miała odbyć w Moskwie - poinformowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

REKLAMA

"Decyzja została podjęta po tym, jak ukraińskie organizacje dziennikarskie oraz SDP ogłosiły rezygnację z udziału w spotkaniu. Prezydent EFJ Mogens Blicher Bjerregard poinformował członków Federacji, że spotkanie zostanie wstępnie przeniesione na koniec roku. Dalsze decyzje o miejscu i terminie dorocznego spotkania będą zależały od sytuacji na Ukrainie i w Rosji" - czytamy na stronie internetowej SDP, które od początku było przeciwne organizacji spotkania w Moskwie z uwagi nie tylko na fakt agresji Rosji wobec Ukrainy, ale także niespotykane i skandaliczne postępowanie wielu rosyjskich mediów będących narzędziem propagandy władzy w tym kraju.

Swoją decyzję Zarząd Główny oparł na argumentach przedstawionych przez wiceprezesa SDP i członka Komitetu Sterującego EFJ Agnieszkę Romaszewską-Guzy w jej oświadczeniu przekazanym Komitetowi oraz rozesłanym wszystkim organizacjom członkowskim Federacji.

Oto najważniejsze fragmenty tego oświadczenia:

Między Rosją a Ukrainą mamy do czynienia nie z konfliktem między państwami, gdzie dziennikarska neutralności każe drobiazgowo wyważać racje obu stron zaangażowanych, lecz jednostronną agresją militarną Rosji wobec Ukrainy, łamiącą wszelkie normy prawa międzynarodowego.

Nie ma symetrii między sytuacją dziennikarzy i mediów na Ukrainie i w Rosji. Na Ukrainie, pomimo represji, pobić, a nawet morderstw, w czasach rządów Janukowycza, sytuacja niezależnego dziennikarstwa jest relatywnie lepsza. Obecnie, po upadku skorumpowanego reżimu dziennikarstwo pomimo wszelkich przeszkód i nacisków, znalazło nowe, nieskrępowane poprzednimi ograniczeniami możliwości rozwoju - także w mediach kontrolowanych przez państwo. Tymczasem w Rosji sytuacja jest odwrotna, rozwija się reżim o charakterze autorytarnym i znikają lub spychane są na margines ostatnie niezależne media (telewizja Dożd). Jeżeli organizacje dziennikarskie będą ślepe na te różnice, to nie będą mogły właściwie reagować na problemy dziennikarzy w obu krajach i udzielać adekwatnego do ich potrzeb wsparcia. (...)

Poziom kłamstwa i agresji obecny w mediach rosyjskich, a w szczególności w największych telewizjach, porównywalny jest tylko do czasów reżimów totalitarnych. Uważamy, ze organizacja dziennikarska, która poważnie traktuje pojęcia wolności słowa i praw człowieka, nie może tego pomijać milczeniem. (...)

Trwający kilka miesięcy protest na Majdanie, inne ukraińskie masowe wystąpienia, a także ton ukraińskich mediów nigdy nie nabrały antyrosyjskiego charakteru. Mimo masowego i pełnego patriotycznych emocji charakteru protestów, nie można wskazać nawet jednego poważniejszego antyrosyjskiego incydentu - w Kijowie, na Krymie, w Charkowie czy na zachodniej Ukrainie.

Jeżeli pominiemy te wszystkie fakty i okoliczności, w imię zachowania równowagi i pozornego obiektywizmu - to ofiarą będzie prawda, a co za tym idzie, wiarygodność międzynarodowego środowiska dziennikarskiego. Na fałszu nie zbudujemy solidarnych relacji między organizacjami dziennikarskimi, także tych między organizacjami z Ukrainy i z Rosji, które na równi zasługują na nasze wsparcie.

Wnioskiem praktycznym, który według nas należy wyciągnąć z przedstawionych faktów, jest konieczność zmiany miejsca kongresu EFJ z Moskwy na miejsce neutralne. Uważamy, że jest niewłaściwe, aby (...) kongres organizacji, dla której wolność słowa, prawda i wysokie standardy dziennikarskie są podstawową wartością, odbywał się w stolicy kraju, który właśnie łamie wszelkie standardy przyjęte przez społeczność międzynarodową. Poza moralnym i symbolicznym wymiarem tego faktu, odbycie Kongresu w Rosji mogłoby być wykorzystane w wojnie propagandowej toczonej przez rząd rosyjski.

Jestem dumny, że należę do organizacji, której nieugięta postawa skłoniła władze Europejskiej Federacji Dziennikarzy do podjęcia jedynie słusznej decyzji w sprawie odwołania spotkania w Moskwie.