Ostrożności nigdy za wiele, ale z drugiej strony dobrze jest też zachować trzeźwy umiar, aby nie popaść w śmieszność przechodzącą niekiedy w paranoję.

REKLAMA

Miesiąc temu pisałem tutaj o możliwości ataków terrorystycznych dżihadystów podczas zbliżających się Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Takie zgromadzenie kilku milionów chrześcijan na otwartej przestrzeni stanowi bowiem wymarzoną okazję do zamachu na masową skalę z religijnych pobudek.

Czujność powinniśmy zachować wszyscy, a nie tylko służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo, dla których ważny jest i będzie każdy obywatelski sygnał o potencjalnym zagrożeniu. Żadnego nie należy zlekceważyć, ale też trzeba zachować chłodny umysł, aby umieć oddzielić to, co rzeczywiście wymaga sprawdzenia od podejrzeń opartych na zbyt daleko posuniętej podejrzliwości wobec każdej osoby o śniadej cerze oraz ubranej na muzułmańską modłę.

Obawiam się, że wkrótce będziemy mieli do czynienia z licznymi sytuacjami podobnymi do tej, która miała niedawno miejsce w jednej z wielkich krakowskich galerii handlowych, gdzie kobieta i mężczyzna w strojach kojarzących się z islamem fotografowali jej wnętrze: ściany, dach, ruchome schody. Ochrona powiadomiła natychmiast policję, która nie zatrzymała jednak tych osób i nie chciała komentować sprawy. Przy tej okazji pewna internautka przypomniała na portalu społecznościowym, że parę dni wcześniej w Warszawie "mężczyźni o orientalnym typie urody fotografowali nocami stacje metra".

Chwała obywatelom za spostrzegawczość i czujność, które mają również drugie oblicze: jeżeli w Polsce, a zwłaszcza w Krakowie, pojawiliby się prawdziwi dżihadyści z zamiarem dokonania aktów terrorystycznych, z pewnością w trakcie prowadzenia rozpoznania zamieniliby muzułmańskie ubrania na miejscowe, a do robienia zdjęć w obiektach wyznaczonych jako cele ewentualnych zamachów wyznaczyliby swoich europejskich współpracowników. Na wszelki wypadek w najbliższych tygodniach lepiej nie wyciągać więc aparatu fotograficznego ani kamery filmowej w publicznych obiektach.