Od kilkunastu lat z uporem godnym tej - z pozoru tylko mało istotnej - sprawy walczę o właściwe nazywanie konstytucyjnych władz Polski, które od 17 września 1939 do 22 grudnia 1990 roku funkcjonowały na obczyźnie: najpierw we Francji, a następnie w Wielkiej Brytanii.

REKLAMA

Bardzo często w naszych mediach używa się w stosunku do nich określenia "rząd londyński". Jest to z gruntu fałszywe sformułowanie, jako że był to rząd polski, tyle że z uwagi na przegraną przez II Rzeczpospolitą kampanię jesienną (nie wrześniową, dlaczego zapominamy o paru pełnych chwały dniach oporu przeciw Niemcom i Sowietom w październiku?) 1939 roku zmuszony do czasowego wypełniania swoich obowiązków na terytorium państw sojuszniczych.

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, rezydujący w zastępczym "Zamku" przy 43 Eaton Place w Londynie ostatni prezydent II RP Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia władzy pierwszej głowie państwa III RP - Lechowi Wałęsie.

Tę błędną nomenklaturę stosują różne media, od skrajnie lewicowych po uważające się za prawicowe. Zamiast pisać zgodnie z prawdą historyczną: prezydent i rząd II RP na uchodźstwie (ewentualnie: emigracyjny), nagminnie stosują określenie "londyński".
Rozumiem, że w taki właśnie perfidny sposób komunistyczna propaganda chciała w epoce PRL przeciwstawić prawowite, działające w oparciu o stosowne zapisy konstytucji RP z 23 kwietnia 1935 roku i uznawane przez wszystkie kraje świata władze państwowe II Rzeczypospolitej mianowanym przez Stalina uzurpatorom najpierw ze Związku Patriotów Polskich, a od 22 lipca 1944 roku z kłamliwie przedstawianego jako legalny, aczkolwiek tymczasowy rząd Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.

Dlaczego ten fatalny i nie mający żadnego uzasadnienia w faktach historycznych błąd językowy jest jednak z upodobaniem masowo powielany przez wielu dziennikarzy w niepodległej III Rzeczypospolitej? Ciekawe, że kolejnych ekip rządzących zniewoloną po 1944 roku przez Sowietów Polską nie określają oni mianem "rządów warszawskich". A byłoby to całkiem adekwatne ich nazwanie, jako że stanowiły one coś na kształt zarządu polskiej guberni ("priwislianskiego kraju"), którego skład każdorazowo ustalano w Moskwie.
Apeluję więc do rozsianej po całym świecie polskiej braci dziennikarskiej o wykreślenie z jej podręcznego słownika wyrażenia: "rząd londyński" i zastąpienie go jedynie prawidłowym określeniem: "rząd RP na uchodźstwie".