Czy młodszy człowiek powinien okazywać szacunek starszemu, zwłaszcza jeżeli bardzo go poważa i wiele mu zawdzięcza? Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna: oczywiście. Czy Prezydent RP jest najważniejszą osobą w państwie i wszyscy - bez względu na płeć, wiek, stanowisko oraz zasługi - mają dawać temu wyraz swoim zachowaniem? Odpowiedź brzmi identycznie.

REKLAMA

Andrzej Duda nigdy nie krył i nadal nie kryje ogromnego respektu dla Jarosława Kaczyńskiego często podkreślając jego wybitną rolę w kształtowaniu polskiej rzeczywistości, a także w promowaniu czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym i niego. Nawet jeżeli pojawiają się między nimi różnice w widzeniu niektórych kwestii, ten szacunek nie zostaje w najmniejszym stopniu naruszony, zwłaszcza że obecny Pierwszy Obywatel RP jest człowiekiem bardzo dobrze wychowanym i przestrzega nie tylko zasad protokołu dyplomatycznego, ale także kieruje się staroświecką kurtuazją.

Piszę to w kontekście dyskusji, jaka toczy się od niedawna w związku z kolejnymi spotkaniami głowy państwa z liderem rządzącego obozu politycznego, a sprowadzającej się do kwestii sposobu witania prezesa PiS przez prezydenta RP. Niektórzy politycy partii Jarosława Kaczyńskiego uważają, że mimo pełnienia najwyższego urzędu państwowego Andrzej Duda powinien wychodzić przed drzwi pałacu Namiestnikowskiego bądź Belwederu i osobiście wprowadzać do środka swojego gościa. Znawcy protokołu dyplomatycznego zwracają natomiast uwagę, że taka forma zarezerwowana jest wyłącznie dla głów innych państw.

Ponieważ część mediów nagłaśnia ten dylemat, należy spodziewać się dalszych dyskusji i bacznego obserwowania wszystkiego, co dzieje się w zewnętrznie uwidocznionych relacjach między oboma politykami. Problem jednak w tym, że dziennikarze nie są świadkami rozmów na wysokim szczeblu i nie wiedząc, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, skazani są wyłącznie na domysły oraz spekulacje.

Gesty są ważne w każdej dziedzinie życia publicznego, szczególnie zaś w polityce, błędem jest jednakowoż postrzeganie jej wyłącznie przez ich pryzmat. Wielu szeroko uśmiechających się do siebie przy powitaniu i pożegnaniu polityków prowadzi potem bardzo ostre dyskusje w cztery oczy, w których nie dochodzą do porozumienia, bywa też odwrotnie.

Zarzucanie wychowanemu w porządnym krakowskim domu Andrzejowi Dudzie braku kindersztuby wystawia złe świadectwo tym, którzy występują z takim argumentem mającym zdecydowanie bardziej polityczny niż kurtuazyjny charakter. To oni powinni się poważnie zastanowić, czy publiczne wypowiadanie podobnych sądów nie jest przejawem braku szacunku należnego Prezydentowi RP bez względu na ich aktualne relacje z nim.