Czy Andrzej Duda udźwignie rolę faworyta?

Czwartek, 6 lutego (13:51)

Kampania prezydencka wreszcie wystartowała oficjalnie, chociaż już od dosyć dawna wiadomo było, kto stanie do walki o najważniejszy urząd w państwie.

Uważam, że rozstrzygnięcie dokona się dopiero w dogrywce i wtedy urzędująca głowa państwa będzie w bardzo trudnej sytuacji. Trudno bowiem przypuszczać, że którykolwiek z przeciwników Dudy zaapeluje do swojego elektoratu o przerzucenie głosów na niego. Można oczywiście założyć, że prośba poparcia jego rywala w drugiej rundzie - ktokolwiek nim będzie - przez wszystkich przegranych w pierwszej nie zostanie wysłuchana i część osób, które wcześniej poparły innych kandydatów zagłosuje w drugiej na reprezentanta Zjednoczonej Prawicy, ale czy to wystarczy?

W tegorocznych wyborach będziemy mieli do czynienia w drugiej turze - jeżeli do niej  dojdzie - z powszechną mobilizacją wszystkich przeciwników obecnego obozu rządzącego, którego przedstawicielem jest Andrzej Duda. Ten swoisty plebiscyt może, ale bynajmniej nie musi skończyć się dla niego porażką.

Ogromne znaczenie będą miały w kampanii bezpośrednie spotkania z wyborcami, a w tej materii aktualna głowa państwa jest niekwestionowanym mistrzem. Duża swoboda i autentyczna spontaniczność stanowią poważne atuty Dudy. Żaden z jego rywali nie może pochwalić się taką łatwością nawiązywania kontaktu z rodakami. Chociaż nie wiem jak by się starali, w tej materii stoją na straconych pozycjach.

Głównym problemem obecnego prezydenta będzie natomiast obarczanie go odpowiedzialnością za wszystkie decyzje jego zaplecza politycznego, które akceptował,  szczególnie w kwestiach sądowniczych. Zastanawiam się, czy i w jaki sposób sobie z nim poradzi, a zwłaszcza na ile zdoła przekonać swoich potencjalnych wyborców, że miał rację nie wetując ostatniej nowelizacji ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Z sondaży wynika przecież, że nawet w prawicowym elektoracie nie ma powszechnej zgody na jego decyzje w tych sprawach.

Pięć lat temu Andrzej Duda wygrał, ponieważ Bronisław Komorowski w ogóle nie przyłożył się do kampanii uważając, że ma zapewnione zwycięstwo, w czym utwierdzali go liczni klakierzy z Adamem Michnikiem na czele. Teraz rola faworyta również przypada urzędującej głowie państwa. Czy zdoła ją udźwignąć?

Artykuł pochodzi z kategorii: Jerzy Bukowski - komentarze

Jerzy Bukowski