"Kto by porwał człowieka i sprzedał go, albo znaleziono by go jeszcze w jego ręku, winien być ukarany śmiercią". Taką swoistą regulację prawną możemy odnaleźć w Starym Testamencie. Jak widać zjawisko porwań dla okupu nie jest zjawiskiem współczesnych czasów. Przestępczość ta występuje również w Polsce. Lata 90-te to systematyczny, okresowo gwałtowny przyrost tego rodzaju czynów. Rok 2000 to rok, w którym co cztery dni w Polsce ktoś był porwany dla okupu. Czas pomiędzy 2002-2008 to okres, w którym liczba porwań dla okupu utrzymuje się na w miarę niskim, jednakowym poziomie około 30 porwań rocznie.

Dostrzeżenie wagi problemu przez środowiska naukowe, polityczne, prokuratorskie, zmiany ustawodawcze oraz intensyfikacja pracy policji spowodowała wyraźny spadek w tym przedziale przestępczości. W 2012r. odnotowano 7 uprowadzeń w celu okupu. W okresie 8 miesięcy 2013r. odnotowano 8 porwań.

Zobacz również:

Przestępczość ta nadal jest niebezpieczna pomimo jej ilościowego spadku. Rozwarstwienie społeczne w Polsce pod względem ekonomicznym jest nadal duże, znacznie łatwiej można wytypować ofiarę z wystarczająco zasobnym portfelem. Możliwość zdobycia dużych pieniędzy niekiedy rzędu kilku milionów, jest bardziej kusząca niż ewentualna alternatywa- wyrok pozbawiający sprawcę wolności.

Pokazuje to kończąca się w tym tygodniu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku głośna sprawa porwania w 2011r. żony gdańskiego biznesmena i żądanie w zamian za jej uwolnienie jednego miliona euro. Obrazuje ona jednocześnie, iż mimo ilościowego spadku sprawcy tego rodzaju czynów są coraz bardziej niebezpieczni, kreatywni i  doskonalą swój proceder.

To w tej sprawie sprawcy przed porwaniem studiowali specjalistyczną literaturę kryminalistyczną oraz publikacje na temat porwań, by lepiej przygotować się do aktu porwania. Z zakupionych na potrzeby uprowadzenia telefonów wykonywali połączenia do osób z trójmiejskiego świadka przestępczego, by skierować w tę stronę podejrzenia policji. To w tej sprawie sprawcy z salonu fryzjerskiego zdobyli ścięte włosy, które pozostawili w miejscu przestępstwa, by zmylić organy ścigania w zakresie badań biologicznych. Jednocześnie to w tej sprawie zaangażowanie policji i prokuratury, zastosowanie nowoczesnych zdobyczy nauki doprowadziło do sukcesu i ujęcia sprawców porwania.

Dla ofiar porwania kara śmierci wyrównałaby rachunki. W dzisiejszych czasach nikt nie będzie jednak domagał się kary śmierci za porwanie. Obowiązujące w Polsce prawo przewiduje górną granicę kary dla tego typu przestępstw w wysokości 15 lat pozbawienia wolności. Dla pokrzywdzonych to zbyt niska kara, dla sprawców zapewne zbyt wysoka.

Jaka by to nie była kara, nie wróci ona spokoju w rodzinie, którą dotknął ten akt przestępczy. Nie przywróci poczucia bezpieczeństwa zarówno u ofiary jak i jej bliskich. Na trwale pozostawi poczucie strachu, traumy i nieufności do innych ludzi.