Czy pan prezydent Andrzej Duda naprawdę niczego nie dostrzega? Czy też dostrzega, ale świadomie nabiera wody w usta, godząc się na kolejne upokorzenie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej?

REKLAMA

Nie ma chyba drugiego państwa w Europie, które przez ćwierć wieku tak bardzo pomagałoby Ukrainie jak Polska. Zmieniają się polskie rządy, zmieniają się prezydenci, a linia zawsze ta sama: wspierać politycznie, wojskowo i finansowo wschodniego sąsiada, nic w zamian za to nie żądając. Nic a nic. Rząd premier Beaty Szydło realizuje w tej kwestii dokładnie te same wytyczne, co rządy premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, a prezydent Andrzej Duda ani o jotę nie różni się od prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nawiasem mówiąc, w relacjach z ukraińskim prezydentem-oligarchą Petro Poroszenką popełnia te same, o ile nie większe, błędy. Nie wspomnę już o ministrze sprawa zagranicznych Witoldzie Waszczykowskim i mianowanym przez niego ambasadorze RP w Kijowie Janie Piekle, a także o prezydenckim ministrze Krzysztofie Szczerskim i doradcy Przemysławie Żurawskim vel Grajewskim, którzy nawet nie kryją swych umizgów do banderowców i czcicieli ludobójców z OUN-UPA.

Skutek owego postępowania jest taki, że nasz wschodni sąsiad, choć pełnymi garściami bierze od Polaków pieniądze i sprzęt wojskowy (a są to ogromne kwoty wyrwane z państwowego budżetu), zachowuje się tak jak kompletnie nie szanował swego dobroczyńcy. Co więcej, poucza go, a nawet straszy. Co za obrzydliwa niewdzięczność, a przy tym brak poszanowania dla polskiej wrażliwości i godności! Najnowszym tego przykładem jest wczorajsza uchwała ukraińskiego parlamentu, który bez żadnych ogródek - uwaga! - zrugał Sejm RP za przyjęcie przez niego w lipcu br. uchwały oddającej cześć ofiarom banderowskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Dodam, że ukraińską uchwałę poparła zdecydowana większość deputowanych, w tym też z partii Petro Poroszenki, którego prezydent RP tak bardzo adorował w czasie wizyty niedawnej wizyty w Kijowie.

Czy pan prezydent Andrzej Duda naprawdę niczego nie dostrzega? Czy też dostrzega, ale świadomie nabiera wody w usta, godząc się na kolejne upokorzenie majestatu Najjaśniejszego Rzeczypospolitej? Uważam, że wyborcy mają prawo oczekiwać odpowiedzi na te pytania. Dalsze milczenie nic nie da.