Szef partii Nowoczesna, który lubi wypowiadać się w sposób bardzo arbitralny, powinien przed zabieraniem głosu w sprawie osiedlania imigrantów, trochę douczyć się z zakresu geografii i współczesnej historii.

REKLAMA

Ryszard Petru, namaszczony przez Leszka Balcerowicza na politycznego lidera, opowiada się za przyjęciem do Polski migrantów muzułmańskich z Afryki i Azji. W kilku wywiadach i publicznych wypowiedziach stwierdził on przy tym, że na przestrzeni ostatnich lat nasz kraj przyjął już kilkadziesiąt tysięcy muzułmanów z Gruzji i nic złego z tego powodu się nie stało. Otóż ten argument zbudowany jest na fałszywych przesłankach.

Po pierwsze, po 1989 r. nie było żadnej fali migracyjnej z Gruzji, a obywateli gruzińskich mieszkających w Polsce są znikome ilości. Po drugie, Gruzja jest krajem chrześcijańskim, a nie muzułmańskim. 90 procent jej mieszkańców należy bądź do Cerkwii prawosławnej, bądź do Kościoła katolickiego, bądź do Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Muzułmanów jest zaledwie 10 procent i są oni skupieni tylko w niektórych rejonach kraju np. w Adżarii.

Skąd więc Petru wziął taki argument? Jest to tym dziwniejsze, gdy pod uwagę weźmie się fakt, że jego mentor, wspomniany Leszek Balcerowicz był doradcą prezydenta Gruzji Eduarda Szewardnadze, czyli powinien znać realia tego państwa. Błąd ten wziął się prawdopodobnie z dużej niewiedzy szefa Nowoczesnej, który uporczywie myli Gruzję - państwo niepodległe, leżące na południowym Kaukazie - z Czeczenią, republiką autonomiczną, leżącą na północnym Kaukazie i wchodząca w skład Federacji Rosyjskiej.

Od połowy lat 90. nasz kraj rzeczywiście przyjął prawie 90 tysięcy czeczeńskich uchodźców, którzy byli muzułmanami. Jednak prawie wszyscy oni potraktowali Polskę jako kraj tranzytowy, osiedlając się głównie w Niemczech i Skandynawii, a także w Ameryce Północnej. Z kolei część z nich powróciła do ojczyzny. Dziś w Polsce mieszka zaledwie kilka tysięcy Czeczenów.

No cóż, Ryszard Petru, który lubi wypowiadać się w sposób bardzo arbitralny, powinien przed zabieraniem głosu w sprawie osiedlania imigrantów trochę douczyć się z zakresu geografii i współczesnej historii. Na naukę nie jest nigdy zapóźniono.