Skąd wirus grypy wie, że czas atakować

Czwartek, 17 stycznia 2013 (18:59)

Wirus grypy ma swoiste wyczucie czasu, dzięki czemu jest w stanie atakować komórki organizmu wtedy, gdy jest to dla niego najbardziej korzystne. Jak donosi w najnowszym numerze czasopismo "Cell Reports", naukowcy z Mount Sinai School of Medicine odkryli, jaki mechanizm się za tym kryje. Jak przewidują, dzięki temu będzie można znacznie poprawić skuteczność szczepionek i leków przeciwwirusowych.

Wirus grypy, by się rozwijać musi w odpowiedni sposób wykorzystać zasoby komórek zainfekowanego organizmu. Musi przy tym unikać rozpoznania przez układ odpornościowy, by nie dać się przedwcześnie zniszczyć. Jeśli za wcześnie opuści komórkę - będzie jeszcze za słaby, kiedy będzie zwlekał zbyt długo - zostanie zniszczony.

Naukowcy do tej pory nie wiedzieli, w jaki sposób wirus zdaje sobie sprawę z upływu czasu, na jakiej podstawie "wie" kiedy może się mnożyć, a kiedy powinien już przenieść się na kolejnego nosiciela. Wiedzieli tylko, że ma około 8 godzin, by we wnętrzu komórki stworzyć odpowiednio dużo swoich kopii. 

Grupa pod kierunkiem profesora Benjamina tenOevera przeanalizowała procesy towarzyszące infekcji. Odkryła, że w miarę upływu czasu wirus gromadzi cząsteczki pewnego białka, które potem umożliwia mu opuszczenie komórki i zaatakowanie innych, a w konsekwencji i przeniesienie się na innych ludzi, zanim jeszcze dojdzie do uruchomienia układu odpornościowego.

Naukowcy odkryli też sposób, w jaki można manipulować procesem akumulacji tego białka. Gdy wirus gromadzi go zbyt szybko - opuszcza komórki przedwcześnie, gdy zbyt wolno - nie jest w stanie uciec przed atakiem układu odpornościowego.

To odkrycie może sprawić, że walka z wirusem grypy, a w przyszłości także z innymi wirusami może rozszerzyć się na pole modyfikacji ich zegarów biologicznych tak, by wytrącić je z równowagi i sprawić, że ich atak będzie nieskuteczny.

Są szanse, że w przyszłości szczepionki będą wykorzystywały wirusy nie tylko osłabione, ale i wyposażone w uszkodzony "zegar wewnętrzny", w ten sposób będą jeszcze bezpieczniejsze szczególnie dla najmłodszych i najstarszych pacjentów.

Artykuł pochodzi z kategorii: Grzegorz Jasiński - wiadomości

Grzegorz Jasiński