Sport to jedna z nielicznych dziedzin życia, w której spontaniczne okazywanie emocji jest jak najbardziej na miejscu, czy to przy okazji zwycięstwa, czy porażki. Naukowcy z San Francisco i Vancouver twierdzą, że sposób okazywania tych emocji jest głęboko zakorzeniony w naturze człowieka i nie musimy się go uczyć.

Wygląda na to, że uniesione w geście triumfu ręce to sposób podkreślenia swej dominującej pozycji w grupie, z kolei opuszczenie głowy po przegranej, zwieszenie ramion, to forma przyznania się, akceptacji porażki, próba uniknięcia dalszej konfrontacji. To nasz naturalny, wrodzony sposób reagowania. Przekonuje o tym analiza zachowania niewidomych od urodzenia judoków, którzy występowali na igrzyskach paraolimpijskich w Atenach. Reagowali dokładnie tak, jak ich zdrowi koledzy mimo, że nigdy nie mieli okazji podpatrzeć takich gestów...

Co jeszcze ciekawsze, w niektórych kulturach, podkreślających znaczenie sukcesu, na przykład amerykańskiej, sportowcy starają się nie okazywać żalu, czy wstydu po przegranej. Inaczej jest jednak u niewidomych, ich reakcja pozostaje naturalna.

Z Michałem Zielińskim nie opuszczamy głów tak do końca.

Wypada do tego dodać, że oprócz gestów triumfu, czy rezygnacji znamy w Polsce jeszcze "gest Kozakiewicza". Jedyny i niepowtarzalny...