W obliczu kryzysu wielu z nas zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że daliśmy się zwieść doradcom finansowym. Dlaczego wbrew rozsądkowi, podejmowaliśmy często zbyt duże ryzyko? Naukowcy mają już gotową odpowiedź na to pytanie, wszystko przez nasz mózg, który chetnie ustępuje przed opinią autorytetu i.... robi sobie wolne.

Eksperci z Uniwersytetu w Atlancie piszą na łamach "PLoS-ONE", że pozostawieni sami sobie, uruchamiamy rejony mózgu, które szacują ryzyko i możliwą nagrodę. Jeśli jednak stykamy się z opinią kogoś, kogo uznajemy za autorytet w danej dziedzinie, rezygnujemy z myślenia i nieco bezrefleksyjnie podażamy za jego radą. Potwierdzono to podczas badań grupy ochotników, którzy mieli decydować, czy chcą wziąć pewną małą finansową nagrodę, czy zaryzykować, że w losowaniu wygrają wiecej, albo nie dostaną nic. Gdy sami podejmowali decyzję wykazywali dużą aktywność w rejonach mógu, które rutynowo opracowują naszę oczekiwanie na nagrodę, jeśli komputer prezentował im radę eksperta, rezygnowali z myślenia. Czym to się może skończyć, już wiemy. Widać to gołym okiem, przy aktywności mózgu ograniczonej do minimum...

Z Mają Dutkiewicz i Michałem Kowalewskim idziemy po rozum do głowy. I co?