Ubiegły rok w świecie muzycznym nie był tak zaskakujący, jak poprzedni. Znów mieliśmy sporo wzlotów i upadków, choć nie tak spektakularnych jak kiedyś, trochę nieoczekiwanych kłótni na łamach czasopism, jeszcze więcej skandali i nagości na scenie, trochę sensacyjnych karier i pseudo-artyzmu. Ale przede wszystkim - mnóstwo krążków, złych i bardzo złych, dobrych i fenomenalnych, wydawanych codziennie na całym świecie.

Czekałem do ostatniej chwili, nauczony wydawaniem przez największe gwiazdy (vide - Beyoncé) nieoczekiwanych krążków bez zapowiedzi. Przez rok spisywałem te, na które warto zwrócić uwagę. Z tego wybrałem pięćdziesiątkę najlepszych, bez których rok byłby zdecydowanie uboższy. Pierwsza dziesiątka natomiast to już obowiązkowe pozycje, które po prostu muszą trafić na półki w Waszych domach.