Choć świat zna "If You Wait" już od września zeszłego roku, krążek trafił do polskich sklepów dopiero w tym tygodniu. Zamiast jednak narzekać na opóźnienia, trzeba powiedzieć, że warto było czekać na to wydawnictwo.

Jeśli nauczylibyśmy się nad Wisłą tak śpiewać, tak grać, tak pisać teksty, wreszcie - z taką precyzją montować dźwięki, odnieślibyśmy sukces na świecie. I nie chodzi o to, że nie potrafimy robić żadnej z tych rzeczy. Trzeba jednak zauważyć, że w większości przypadków przy wydawaniu polskich płyt zazwyczaj zawodzi przynajmniej jeden z wymienionych elementów.

Aby być oryginalnym - i nie powielić tez stawianych w setkach recenzji, w których krytycy porównują London Grammar z The xx i Florence & The Machince - powiem, że muzycznie blisko im do The Temper Trap, choć trudno nie zgodzić się z faktem, że śpiewająca w składzie Hannah brzmi niemal identycznie, co panna Welch. To bardzo dobrze (w końcu brytyjska wokalistka uznawana jest za jedną z najzdolniejszych na świecie), zresztą trzeba przyznać, że z głosem człowiek się rodzi i jeśli artyści są sobie podobni, to trudno w przypadku wydawanych przez nich dźwięków mówić o kopiowaniu.

Otwierający wydawnictwo utwór "Hey Now", opublikowany przez brytyjskie trio w serwisie YouTube już w grudniu 2012 roku, to kawałek, który mógłby zachwycać festiwalową publiczność, od teksańskiego SXSW, po krakowski Coke Live; mógłby znajdować się na listach szczyt przebojów; mógłby też z pewnością stać się hymnem młodego pokolenia; mógłby zastąpić rolę, którą w historii muzyki odegrało "Only If For A Night" wspomnianego składu Florence & The Machine. Pytanie tylko - i rodzi się ono z pewnością nie wyłącznie w mojej głowie - czy London Grammar chciałoby tego wszystkiego. Bo odnieść można wrażenie, że spektakularne zabawy elektroniką, indie-rockiem i melancholijną ciszą, to wciąż tylko zabawy, że ktoś tu nie spodziewał się takiego zachwytu ze strony publiczności. I w końcu, że to jeszcze nie ostatnie słowo tej młodej grupy, bo stać ich na dużo więcej.

To nie znaczy, że jest źle: wręcz przeciwnie, "If You Wait" to genialny materiał. Co więcej, to świeżość, na którą w ostatnim czasie, spośród tysięcy grup z całego świata, stać zaledwie Brytyjczyków, by wspomnieć choćby fortepianowe "Nightcall" London Grammar, bliskie swoją drogą "Another Love" Toma Odella. Zastanawiający to fakt, w kontekście towarzyszącego longplay’owi sentymentalizmu, że ten oto rodzaj wrażliwości przypisać można wyłącznie zachodnioeuropejskim gwiazdom, a nie naszym rodzimym, czy choćby amerykańskim, które to przecież odnoszą na międzynarodowej arenie efektowne sukcesy.

Ewidentnie zbliżamy się do dnia, w którym pojęcie alternatywy równoznaczne będzie z minimalizmem, tak jak elementy elektroniki wplatane będą w każdy możliwy gatunek. Nie pozostaje więc nic innego, jak stwierdzić, że London Grammar gdzieś już dotychczas było, bo przecież zespoły z ich muzycznego zagłębia kombinują w ten sposób już od lat. Jednak, o ile wszystkie te stosunkowo szybko się wypalają, o tyle słuchając "If You Wait" odnosi się wrażenie, że trio ma szansę pozostać na offowym piedestale jeszcze przynajmniej przez dekadę.

Grzegorz Betlej. W RMF FM od maja 2010 roku. Od blisko dwóch lat w Redakcji Muzycznej RMF FM. Programuje stacje, tworzy serwisy muzyczne, przeprowadza wywiady z gwiazdami. Prywatnie: filmoznawca na krakowskim Uniwersytecie Jagiellońskim.