Robert Downey Jr. przyzwyczaił swoich fanów do systematycznego budowania wizerunku twardziela, używając wręcz zupełnie aktualnej nomenklatury: wizerunku mężczyzny retroseksualnego. A więc: takiego, co to i przytuli, i uderzy, i pokaże środkowy palec, i poderwie dziewczynę, i jeszcze udowodni, że jest piekielnie bystrą istotą. W tych kilku słowach wystarczyłoby opisać jego najnowszą rolę Hanka Palmera, którą wykreował w pojawiającym się właśnie na DVD filmie "Sędzia".

Opowieści tego typu było już wiele, w skrócie: jest mężczyzna młody i mężczyzna stary, młody stara się nienawidzić starego, choć kryje w sobie wiele pokładów miłości, stary czuje żal do młodego i próbuje mu o tym powiedzieć, ale ten jest drażliwy i opryskliwy. Brzmi banalnie, choć niekoniecznie tak brzmieć powinno - szczególnie w przypadku "Sędziego".

Oto obserwujemy prawnika Hanka, w tej roli rzeczony już Robert Downey Jr., który słynie z nietypowych, ba!, nie zawsze zgodnych z prawem metod obrony klientów na sali sądowej. Jednego dnia jednak jego świat stanie na głowie, kiedy podczas pozornie typowej rozprawy Hank dowie się, że jego matka, mieszkająca setki kilometrów od niego, zmarła. Co więcej - tuż po jej śmierci okaże się, że ojciec - tytułowy sędzia - oskarżony będzie o śmiertelne potrącenie rowerzysty (i wcale nie będzie zamierzał skorzystać z pomocy prawnej skutecznego syna).

"Sędziego" byłoby łatwo rozpatrywać w kategoriach zupełnie powierzchownych: oto dostajemy przez ponad dwie godziny perfekcyjne zdjęcia, autorstwa - notabene - nagradzanego Oscarami rodaka, Janusza Kamińskiego (do dziś głowię się, czy w zdecydowanej przewadze idealnie nałożono tu efekty w scenach nakręconych na greenboxie, czy też - przy okazji rzutów panoramicznych - użyto świetnych dronów). Poza tym muzyka: miód na uszy, może nieco na siłę wyciskające łzy kompozycje Thomasa Newmana (autora ścieżek dźwiękowych do - między innymi - "Zapachu kobiety", "Skazanych na Shawshank", "Zielonej Mili" czy "Skyfall"), w końcowym efekcie jednak - perfekcyjnie budujące napięcie i patetycznie wzruszające. Ale "Sędzia" to także relacje - poszukiwanie samego siebie, walka o własne wartości, rozliczanie z przeszłością.

Ojciec - starzejący się sędzia (w tej roli genialny, nie wahałbym się nawet w użyciu stwierdzenia, że najlepszy na ekranie po 1990 roku - Robert Duvall), skrywający mroczne sekrety: o alkoholowej przeszłości, o skomplikowanych relacjach z żoną i skazanymi przez siebie bandytami. Z drugiej strony dwaj bracia Hanka: Glen, niedoszły sportowiec, który lata temu w niewyjaśnionych okolicznościach uległ wypadkowi, a także Dale, opóźniony umysłowo, szukający drogi do zrozumienia płynących zewsząd zarzutów. W końcu Hank, wiecznie przekonany o swoich racjach, ślepo zapatrzony w swoje ideały, zupełnie rozmijające się z wizją szczęśliwego życia, jaka przyświeca jego rodzinie. Konfrontacja tych czterech, totalnie odmiennych od siebie mężczyzn - jak nietrudno się domyślić - będzie z jednej strony przekleństwem dla nich samych, z drugiej jednak: szansą na porozumienie, być może ostatnie w życiu.

"Sędzia" to prawdopodobnie jeden z najlepszych filmów 2014 roku, niedocenionych niestety (mimo nominacji film nie zdobył ani Oscara, ani Złotego Globa). Nie zmienia to faktu, że obraz ten jest genialnym połączeniem cech, których powinniśmy szukać na ekranie: pięknych emocji i fenomenalnej rozrywki - i tej tezy należy się trzymać...

Mamy dla Was płyty DVD z filmem "Sędzia". Wyślijcie na adres kontakt@rmfon.pl mail - w kilku zdaniach opiszcie, dlaczego płyta powinna trafić akurat do Was. Na listy czekamy 25 marca do północy