Łyżwy, niezwykłe groty i bezpłatne autobusy. Oto Tomaszów Mazowiecki

Sobota, 6 października 2018 (08:00)

Położony nad rzeką Pilicą Tomaszów Mazowiecki był dziś Twoim Miastem w Faktach RMF FM. Nasze żółto-niebieskie miasteczko od rana gościło na tamtejszym placu Kościuszki.

Dziesiątki historycznych skarbów wyłowiono z rzeki Pilica w Tomaszowie Mazowieckim. Najcenniejsze pamiątki gromadzone są w tamtejszym Skansenie Rzeki Pilicy. Wyłowiona pamiątka, która robi największe wrażenie to tak zwany "Lufcik", czyli unikatowy ciągnik artyleryjski Luftwaffe, który 18 stycznia 1945 roku zatonął podczas próby forsowania rzeki, pogrążając się w jej piaszczystym dnie. Jest to najprawdopodobniej jeden z kilku prototypowych pojazdów, których produkcji nigdy nie podjęto. Jego historia sięga 1934 roku, gdy podjęto proce nad opancerzonym ciągnikiem artyleryjskim, który mógłby wjeżdżać z holowaną armatą p-lot kalibru 88 milimetrów bezpośrednio na linię ognia. Na standardowym podwoziu ciągnika SdKfz 8/DB 10 zabudowano wówczas pancerne nadwozie wykonane z płyt stalowych grubości 12 milimetrów.

Bezpłatna komunikacja miejska i stolica łyżwiarstwa

W Tomaszowie Mazowieckim działa bezpłatna komunikacja miejska. Korzystają z niej wszyscy, każdego dnia. Oceniamy to bardzo pozytywnie - mówią w rozmowie z naszym reporterem mieszkańcy Tomaszowa. Gdy przyjeżdżają do nas turyści od razu polecamy do zwiedzania Rezerwat Niebieskie Groty. Mieszkańcy też regularnie tam jeżdżą, niemal w każdy weekend - dodają. 

Zbigniew Cichawa ze Skansenu Rzeki Pilicy: To jest miejsce niezwykłe /RMF FM

Woda wydobywa się przez pęknięcia w jurajskich wapieniach i mieni się odcieniami: błękitu, zieleni i niebieskiego. Tę feerię barw mieszkańcy Tomaszowa zawdzięczają promieniom słońca, które przechodząc przez wodę rozpraszają się w niej. Niebieskie źródła nie zawsze są niebieskie. Ich kolor zależy od ilości słonecznego światła i pogody.

W Tomaszowie Mazowieckim działa też jeden z najnowocześniejszych w Polsce, pierwszy działająca przez cały rok tor łyżwiarski. Trenują tam łyżwiarze szybcy i hokeiści. To miejsce jest położone 10 kilometrów od ośrodka w Spale. Z Tomaszowa Mazowieckiego pochodzi też najmłodsza polska panczenistka w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich Karolina Bosiek. 

Swoją stacyjkę w Tomaszowie Mazowieckim ma też znany polski pisarz Władysław Stanisław Reymont. W tamtejszym Skansenie można zobaczyć budynek dawnej poczekalni Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej z przystanku "Wolbórka". Władysław Reymont młodzieńcze lata spędzał w pobliskim Jakubowie (dzisiejsze Prażki), gdzie mieszkali jego rodzice. Mieli tam majątek z młynem wodnym. 

Kolejne miejsce, które warto odwiedzić w Tomaszowie Mazowieckim, to położone na granicy miasta Groty Nagórzyckie.

Kiedyś nosiły nazwy: "Piecyk, który nie grzeje", "Niedźwiedzia", "Borsucza", "Taneczna", "Ciemna", "Jeziorna", "Szumna", "Chowańcowa", "Karkołomna", "Złodziejska", "Królewska" i "Stołowa" - mowa o jaskiniach w nagórzyckich grotach w Tomaszowie Mazowieckim. To miejsce, które jest unikatowe w skali kraju, ponieważ powstało dzięki niezwykłemu połączeniu wytworu natury i ludzkiej pracy. To dawna kopalnia piasku kwarcowego, po której został labirynt podziemnych sal, korytarzy i wnęk. Podziemna Trasa Turystyczna "Groty Nagórzyckie" zajmuje nieco ponad 10 tys. metrów sześciennych, a największa komora - "Królewska" ma 30 m długości, 25 m szerokości i 3 m wysokości. Szacuje się, że dawnej kopalni wydobyto 25 tys. metrów sześciennych piasku kwarcowego. To oznacza, że wyrobisko musiało opuścić blisko 21 tysięcy furmanek. 

Nagórzyckie groty doczekały się też swoich legend. Jedna z nich opowiada historię chłopa, który wybrał się do grot, aby nakopać piasku. Gdy zapalił latarnię i zaczął kopać, zobaczył, że zbliża się do niego jakiś pan, który miał ubranie w kratkę, czerwone pończochy, a na głowie czarny kapelusz, koło którego latały nietoperze. Był to diabeł. Co robisz? - zapytał. A kopię. A po co? Żeby zarobić, bo nie mam pieniędzy - odparł chłop. To ja ci je dam, ale przyrzeknij mi, że od dzisiaj będziesz spał w dzień powszedni, a w niedzielę pracował - powiedział nieznajomy. Po tych słowach poznał chłop z kim ma do czynienia. Rzucił łopatę, uciekł z groty i odtąd nie chodził do Nagórzyc po piach.

(nm)

Artykuł pochodzi z kategorii: Twoje miasto w Faktach RMF FM

Michał Dobrołowicz