Co łączy Wiktora Hugo, Marka Twaina, Karola Darwina, Winstona Churchilla, Isaaka Newtona, Napoleona i Alberta Einsteina? Oczywiście poza tym, że wielkimi ludźmi byli:) Wszyscy urodzili się malutcy! Całkiem malutcy… Wszyscy byli wcześniakami!:)

Oj maluśki, maluśki, maluśki... Z wizytą u wcześniaków

Narodziny dziecka to zwykle dla rodziców najszczęśliwszy dzień. Czasem jednak, gdy te narodziny przychodzą zbyt wcześnie, to początek najtrudniejszego okresu w życiu. Okresu lęku, niepewności, stresu. Okresu walki o każdy dzień, każde 10 gramów, każdy oddech. Walki, w której mamy i ojcowie... czytaj więcej

Sama jestem wcześniakiem:) Nie, żebym się porównywała! Einsteinem na pewno już nie zostanę, Newtonem również, o sławę Napoleona byłoby trudno (choć zmysł strategiczny czasem u siebie odkrywam!). Na Twaina i Hugo zasadzać się tu nie będę, bo Czytelnicy zrugają mnie w komentarzach równie bezlitośnie, co słusznie;)

Ale może choć Churchill?...;)

Miałam urodzić się 7 stycznia. Nie sądzę, żeby brzuch mojej Mamy był mi niegościnny, ale mimo wszystko stwierdziłam, że za dużo już tego czekania! Postanowiłam, że przyjdę na świat miesiąc wcześniej. Mama, najcudowniejsza z cudownych, chcąc nie chcąc, musiała tę decyzję przyjąć i zaakceptować (później nie była już tak skora do współpracy!).

Urodziłam się 9 grudnia, mierzyłam 58 centymetrów, ważyłam 2700 gramów. Jeśli czytają to Rodzice jakiegoś całkiem maleńkiego Wcześniaka, myślą sobie pewnie: Całkiem duża dziewczyna!

Uwierzcie mi, na żadne chuchro nie wyrosłam!:)

Ale wtedy byłam długa i chuda. Mój Wujek, kuzyn mojego Ojca, przyszedł odwiedzić szczęśliwą Mamę i mnie. Po latach przyznał się tej pierwszej, że spojrzał wtedy na to maleństwo w łóżeczku i pomyślał, że nigdy nic z niego nie będzie. Śmiem sądzić, że nikt bardziej niż moja Mama i ja nie cieszy się z jego pomyłki!:)

Z tych wcześniackich czasów zostały mi dwie rzeczy.

Nie jest to niestety figura Anji Rubik... pewnie nie była wcześniakiem;)

Anją Rubik już nie będę:) Ale jestem, i już zawsze będę, Szczurkiem. Ewentualnie Szczurą:) Tak ochrzcili mnie Rodzice, stojąc nad tym samym łóżeczkiem, nad którym stał mój Wujek, odganiając myśli o nieuchronnej katastrofie:) Całe życie uwielbiałam tą "Szczurkę" i to "Szczurze moje". No i kiedyś zapytałam, skąd się to "Szczurze" wzięło?? No z tych 58 centymetrów i 2700 gramów...:)

Rzecz druga, która mi z wcześniactwa została, to całe moje życie!

Przecież gdybym urodziła się w terminie, rok później poszłabym do żłobka, rok później do przedszkola, rok później do szkoły i na studia. Poznałabym zupełnie innych ludzi!

W czwartej klasie Kaczor nie chodziłby ze mną na kółko matematyczne, a teraz nie przysyłałby mi życzeń minutę po północy w dniu moich urodzin. I nie chciał zbić każdego faceta, przez którego płaczę;) Husi bym nie poznała... i wszystkich tych Ludzi, których poznałam dzięki Niej, a z którymi spędziłam w tym roku, i nie tylko w tym roku, Wigilijkę. Z Gerardem nie wybrałabym się na zbliżający się hokejowy Puchar Polski. Możliwe, że na żaden hokejowy mecz nigdy w życiu bym się nie wybrała, bo nie znałabym Kaczora, Gerarda, Konrada, Kuby...

Nie poznałabym kilku ważnych dla mnie Profesorek od nauk ścisłych (nazwisk i dziedzin nie wymieniam, bo kto wie, czy chciałyby się do mnie przyznać??:), a dzięki którym posiadłam (udoskonaliłam?), choć w pewnym stopniu, umiejętność logicznego myślenia. Być może nie pojechałabym na Erasmusa, bo kto wie, czy niemieckiego uczyłby mnie Nauczyciel, który pisał notatki na staroniemieckich wydaniach Biblii? Do tej pory nie wiedziałabym pewnie, czy pisze się "zhańbić" czy "shańbić", bo mogłabym nie trafić w podstawówce na taką Polonistkę, na jaką miałam szczęście trafić... a może wiedziałabym, ale nie wiedziałabym, dlaczego?? A teraz wiem:) A gdybym w liceum trafiła na inną Polonistkę... może w ogóle nie pisałabym tego tekstu?? (Jeśli ktoś chciałby napisać w komentarzu: "Szkoda, że w liceum nie trafiłaś na inną polonistkę" - przypominam, że są Święta!!;) czas dobroci i wyrozumiałości...;))

I tak dalej, i tak dalej...

Wiem, że poznałabym innych ludzi, ale jednak... dziękuję Losowi za to, że w brzuchu było mi niewygodnie!:)

Zanim zaczęłam pisać ten tekst, wpisałam w Google hasło "wcześniaki". Trafiłam na strony Fundacji Wcześniak. Z okazji Światowego Dnia Wcześniaka fundacja zorganizowała m.in. wystawę "Oni też byli wcześniakami". To stamtąd dowiedziałam się o Newtonie, Hugo, Einsteinie, Churchillu i innych...:) I na stronach tej fundacji przeczytałam:

Ideą jest pokazanie rodzicom nowo narodzonych wcześniaków, że choć mają tak trudny początek życia, to w przyszłości mogą z nich wyrosnąć wielkie postacie, które na zawsze zapiszą się w dziejach historii ludzkości.

Trzymajcie się Wcześniaki!