"Męski, hermetyczny świat potrzebuje oddechu. Panowie weszli w klincz, który trudno rozwiązać"

Piątek, 2 października 2015 (09:45)

Kobiety w walce o fotel premiera? "Akcja powoduje reakcję. Jeżeli się okazuje, że jednak kobieta daje sobie sprawnie radę, przy wszystkich niedociągnięciach, to kolejni liderzy stwierdzają, że może jest to wzór dobry do naśladowania" - mówi gość programu "Danie do Myślenia" w RMF Classic politolog z Instytutu Nauk Politycznych UW Anna Materska-Sosnowska. "Nastąpiła zmiana w systemie partyjnym. Bardzo męski, hermetyczny świat potrzebuje oddechu. Panowie weszli w klincz, który trudno było im samym rozwiązać" - dodaje. "Proszę zwrócić uwagę, jak duży negatywny elektora ma Jarosław Kaczyński, a jak mały negatywny elektorat ma Beata Szydło. Jeżeli się idzie po władzę, to lepiej wystawić tego mniej negatywnego" - ocenia Materska-Sosnowska. PO? "Dzisiaj w Platformie nie ma osoby, która byłaby w stanie sięgnąć po władzę, jaką ma Ewa Kopacz" - uważa gość RMF Classic.

Tomasz Skory: Chciałem zapytać, bo to mnie od jakiegoś czasu dręczy, czy pani widzi jakieś racjonalne uzasadnienie tego, że akurat teraz, w 2015, główne i zadomowione na scenie politycznej partie prowadzą kobiety? I to kobiety są twarzami w tej kampanii? Co się takiego stało? Jakaś potrzeba chwili? Czy polskie społeczeństwo tak się sfeminizowało, że w ten sposób można do niego dotrzeć?

Anna Materska-Sosnowska: A może w końcu dojrzało? A gdyby na czele tych partii stali mężczyźni, też by się pan dziwił?

Nie dziwiłbym się. Oczywiście.

Ja nie widzę w tym nic absolutnie dziwnego. Natomiast pewna akcja powoduje reakcję. Jeżeli się okazuje, że jedna kobieta daje sobie całkiem sprawnie radę: A - jako lider partii, B - jako premier. Przy wszystkich minusach, brakach, niedociągnięciach, ale sprawdza się w tym.

No to umowna ocena...

To kolejni liderzy stwierdzają, że może jest to wzór dobry do naśladowania.

Pani zdaniem jest to ewolucja systemu politycznego? Takiego, który dopuszcza kobiety w większym stopniu niż dotychczas?

Nie wiem, czy systemu politycznego. Po to są wprowadzone kwoty, żeby jednak kobiet było więcej w ogóle w życiu politycznym i nie tylko w życiu politycznym

A liderka, to bardzo wyrazisty udział...

Myślę, że nastąpiła większa zmiana w samym systemie partyjnym niż w politycznym. Ten, bardzo męski, hermetyczny świat potrzebuje oddechu. A to również jest spowodowane tym, że panowie weszli już w pewien klincz, który trudno im było samym rozwiązać.

To zwłaszcza dotyczy lewicy...

Nie, nie tylko lewicy, bo proszę zwrócić uwagę, jakie postrzeganie i jak duży negatywny elektorat ma na przykład Jarosław Kaczyński a jak mały negatywny elektorat ma Beata Szydło. Jeżeli się idzie po władze, to lepiej wystawić tego mniej negatywnego...

Ale to jest niejako wynik tego, co dzieje się w świecie męskim, stanowiącym chyba większą część polityki. To, że kobiety są wystawiane na front. Spójrzmy - przywództwo Ewy Kopacz, to jest sukcesja po Donaldzie Tusku, czyli niezupełnie jej zasługa.

Ależ oczywiście.

Beata Szydło zaistniała wręcz namaszczona, wskazana przez bardzo patriarchalnego lidera Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei Barbara Nowacka w gruncie rzeczy ratuje przed opresją panów, którzy kiedyś mówili o sobie nawzajem i jeden o drugim, że to "naćpana hołota", "ludzie z krwią na rękach"... No panowie Palikot i Miller musieli jakoś wybrnąć z tego. Wystawili nową twarz, ale tak naprawdę te problemy nie zniknęły - patriarchalizm w PIS, zmaganie się z sukcesją po Tusku i te animozje w lewicy...

Zgoda, ale proszę teraz spojrzeć - inaczej ocenialiśmy panią Ewę Kopacz, gracza od dawna na scenie, bo to nie jest jej pierwsza funkcja, którą wypełnia, tylko polityką para się od bardzo dawna i to na najwyższych stanowiskach...

To prawda.

Inaczej ją ocenialiśmy rok temu niż dzisiaj. I wydaje mi się, że pomimo - wszystko to co pan powiedział, to jest prawda - zostały wysunięte przez mężczyzn na te stanowiska, ale przez ten rok ona zapracowała na to stanowisko. Wydaje mi się, że dzisiaj nie ma osoby w Platformie Obywatelskiej, która byłaby w stanie sięgnąć po tę władzę, Ja mówię dzisiaj, ja nie mówię, co będzie  za miesiąc, czy za dwa miesiące, czy jak przyjdzie do wyborów wewnątrz partii. Ale ona utwierdziła to swoje stanowisko, które dostała, wypełniła je.

To co powiedzieć o Beacie Szydło?

To samo bym powiedziała o pani Beacie Szydło - dajmy jej rok.

Minęło ledwo kilka miesięcy od tego namaszczenia.

Mało tego, jej pryncypał też zrobił pewną krzywdę, dlatego, że gdy przyszło do bardzo poważnych debat politycznych, to wystąpił on sam, czyli nie osoba przez niego wskazana, tylko on sam znowu wraca...

Nieco marginalizując tę pozycję, którą miął budować - jej pozycję.

Ale myślę, że to jest również silna kobieta i ona sobie tę pozycję spokojnie  - przepraszam - wywalczy.     

Ja pomyślałem przez moment i to nie tylko przez moment, że to jest zwykłe zrzynanie pomysłu - skoro wy wystawiacie kobietę, to i my wystawimy kobietę. Przyszło mi do głowy jeszcze kilka innych pomysłów, które uzasadniają tę tezę o ściąganiu. Wasz prezydent zrobił nieprzesadnie mądre referendum, to i nasz spróbuje coś takiego zrobić. Wy dłubiecie przy emeryturach, to my też przy nich pogmeramy. Wy chcecie sześciolatków w szkołach, to my się na to nie zgadzamy. My jesteśmy stanowczo przeciw uchodźcom, ale wy jesteście za itd.... Wszystko to razem niezupełnie odpowiada chyba potrzebom społecznym globalnie a i poziomowi, jakiego spodziewalibyśmy się po polityce, też nie specjalnie.

My chcielibyśmy, żeby ten poziom polityki i polityczności był wyższy, natomiast politycy nam tego...

Otrzymujemy dziecinadę...

Wie pan, może nie ze wszystkim bym się zgodziła, nazywając to dziecinadą, ale tak. Wiadomo, że partie zyskują wtedy, gdy są w kontrze do siebie, wiadomo, że nikt ci nie da tyle, ile partia ci obieca a zwłaszcza partia opozycyjna a już w okresie kampanii wiadomo, że ten bukiet jest bardzo bogaty.

Czyli oni muszą się coraz bardziej różnić, coraz bardziej antagonizować, żeby uwypuklać...

Niestety tak. Mamy obserwację takiego właśnie podziału na scenie od 2005 roku i proszę zwrócić uwagę, co się  wydarzyło właściwie w tym tygodniu - na ten konflikt , który już jest i na taką polaryzację PiS - Platforma.

Odwieczny...

Jest próba włożenia nowej polaryzacji, czyli Nowoczesna - Zjednoczona Lewica, czyli tutaj też jest próba stworzenia nowej osi.

Oni też muszą się jakoś wyraziście różnić, więc idą do sądu...

Tak, muszą się wyraziście różnić, to jak my mamy taką kampanię, to ty masz taką kampanię i znowu te sam schemat...

Ale powiedziałbym, że to niedorzeczne, bo poza tym, że to są partie stosunkowo nowe, czy ugrupowania w ich obecnym kształcie stosunkowo nowe, no to cóż łączy liberalną Nowoczesną z elektoratem Lewicy?

Ale to nie chodzi o ten sam elektorat. Znaczy - cóż łączy? Mogą łączyć dwie rzeczy, po pierwsze głównym celem jest to, "zauważcie nas, my tutaj też jesteśmy!".


Jak partie podbierają sobie elektorat? Przeczytaj całą rozmowę na rmfclassic.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Danie do myślenia

RMF Classic