Dorota Zawadzka: Dzieci pytają mnie często o imigrantów, Trybunał i Janów Podlaski

Wtorek, 19 kwietnia 2016 (11:38)

„Bardzo dużo pytań od dzieci dotyczy imigrantów. Czy imigrant to synonim terrorysty? Druga rzecz, o którą pytają mnie dzieci, to Trybunał Konstytucyjny. Po co on jest i czy jest potrzebny?” – mówi, o trudnych tematach dla dzieci, gość „Dania do Myślenia” w RMF Classic, psycholog rozwoju i wychowania Dorota Zawadzka. O co jeszcze pytają? „O Janów Podlaski” – odpowiada Zawadzka. „Rozumiem zainteresowanie dzieci tym, co się dzieje, ale martwi mnie, że nikt z nimi nie rozmawia” – mówi psycholog. Zdaniem Zawadzkiej najważniejsze jest to, żeby szczerze rozmawiać z dzieckiem. „Namawiam rodziców do tego, żeby przyznawali się do niewiedzy” – apeluje.

Zobacz rozmowę Tomasza Skorego z Dorotą Zawadzką

Tomasz Skory: Czasy mamy trudne, świat wokół się komplikuje. Bardzo wiele nawet dojrzałych osób ma problem z tzw. ogarnięciem, a cóż dopiero mówić o dzieciach. Pani się pewnie styka z pytaniami - nawet ze strony młodych ludzi - jak objaśnić młodym ludziom cały szereg informacji ze świata i kraju. Co budzi najwyższe zainteresowanie w tych pytaniach?

Dorota Zawadzka: To nim odpowiem na to pytanie, troszkę uporządkuję - częściej pytają mnie dzieci niż dorośli. Czyli częściej pytają mnie dzieci, "jak zrozumieć?" niż dorośli "jak wytłumaczyć?" I to już mi się troszkę mniej podoba, bo rozumiem zainteresowanie dzieci tym, co się dzieje, natomiast martwi mnie, że nikt z nimi na ten temat nie rozmawia. Nauczyciele nie bardzo mogą, bo każdy ma swój światopogląd i nie możemy ingerować w to, co "dom mówi" i jakby zmieniać dzieciom nastawiania. Rodzice nie bardzo są chętni z paru różnych powodów: po pierwsze - dlatego, że sami nie wiedzą, sami nie ogarniają tej rzeczywistości, po drugie - też nie bardzo chcą się tak odkrywać przed dziećmi i mówić, jakie to oni mają poglądy. Bo z poglądami bywa tak, że może się okazać, że trzeba będzie je zmienić i wtedy też dziecko natychmiastowo łapie - "a wczoraj mówiłeś inaczej, a dzisiaj mówicie inaczej", bo dzieci są bardzo czułe na takie rzeczy. O co pytają dzieciaki? Bardzo dużo pytań dotyczy imigrantów. Czy imigrant, to jest synonim terrorysty? To jest jedno z pytań, które się przewija od czasów tych listopadowych zamachów w Paryżu 13 listopada.

Wcześniej imigrant, to był nieszczęśnik kołyszący się na jakiejś łódeczce na Morzu Śródziemnym. Należało mu emocjonalnie pomóc.

To jakby mniej ich troszeczkę dotykało, dlatego, że to było bardzo daleko.

...bardzo egzotyczne.

To była jakaś Turcja, jakaś Grecja. Oni oczywiście byli tam na jakichś wycieczkach z rodzicami, ale to było poza ich zasięgiem. Natomiast Paryż już był bardzo blisko, Bruksela to już jest bardzo blisko. Lotnisko to jest jakby coś zupełnie innego niż jakaś łódeczka na morzu. Więc o to pytają często. Druga rzecz, o którą pytają bardzo często, to jest - no nie chcę użyć słowa nieszczęsny, bo zabrzmiałoby to fatalnie - Trybunał Konstytucyjny.

Doprawdy, dzieciaki?

Naprawdę, 12-latki, 6 klasa: "O co chodzi?", "Po co ten TK jest?", "On jest w ogóle potrzebny czy niepotrzebny?". Naprawdę, ja myślę sobie, że my nie doceniamy naszych dzieci, które słyszą to wszystko, co się dzieje. One nawet być może aktywnie nie uczestniczą w oglądaniu jakichś tam wiadomości czy programów informacyjnych, ale słyszą. To do nich dociera. I to gdzieś tam próbuje im porządkować świat. I one muszą dostać taką informację - czym ten TK jest. I to, co się teraz wokół TK dzieje, to to, że uruchomiła się ciekawość, bo do tej pory nikt przy obiedzie czy kolacji o TK nie rozmawiał w domu.

Nawet wśród dorosłych nie było takich rozmów.

A teraz rozmowy się toczą. "W ogóle o co chodzi z tym TK?", "Do czego on jest potrzebny nam, przeciętnemu Kowalskiemu, który je zupę?"

To jest pytanie natury poznawczej, ale jakby tak wejść głębiej, to dzieciak wie, że rząd rządzi, bo został wybrany przez sejm, który powstał po wyborach i należy go szanować, ale wyroki sądu też należy szanować, bo tak ma poukładane prawidłowo w głowie. I jak my go mamy wyprowadzić z tego dysonansu?

Przede wszystkim to, co jest najważniejsze - rozmawiać szczerze z dzieckiem, nic nie ściemniać i zawsze starać się przedstawić  niezależnie od naszych poglądów, bo my jakieś poglądy mamy, jakiś światopogląd. Powiedzieć, że są ludzie, którzy myślą inaczej. Według nas - "To jest tak, tak i tak...", "Bo Konstytucja mówi tak, tak i tak...". Natomiast są ludzie, którzy czytają to nieco inaczej. I teraz to, co można zrobić, co bardzo pomaga a z czym niestety mamy piekielny problem w tym kraju, to jest kwestia powołania się na autorytet. Mamy kłopoty z autorytetami. Nie mamy autorytetu, na który moglibyśmy się powołać.

Każda ze stron konfliktu ma własny...

Tylko teraz oczywiście trzeba zastosować jakąś tam gradację. Bo jeżeli mówimy o sędziach - dajmy już ten przykład TK - i mamy konstytucjonalistów, mamy tutaj nazwiska, to teraz w zestawieniu z tą drugą stroną brakuje tych nazwisk, no nie oszukujmy się brakuje, ale możemy powiedzieć: "Proszę bardzo, tam są inni".

...ale po drugiej stronie jest na przykład pan prezydent i pani premier, są autorytetem...

Tylko że pani premier nie jest prawnikiem, pan prezydent - z całym szacunkiem nie jest konstytucjonalistą - oczywiście jest prawnikiem, więc jakby.... ja rozumiem... przepraszam - prezydent nie jest papieżem, nie jest nieomylny, zresztą sam o tym powiedział ostatnio, także możemy uznać to za cytat. Ale o co jeszcze pytają - pytają np. o Janów Podlaski, "O co chodzi z tymi końmi?"

Naturalnie poruszająca sprawa.

Czyli to, co się dzieje. "Czy ktoś je rzeczywiście otruł?", "Jak to jest?". Dużo się o tym mówi. Dużo jest w mediach, jest i w radio i telewizji. Pytają o sprawy związane z pomysłem na nową...

...ustawę antyaborcyjną

Pytają o to może troszeczkę starsze, takie 13,14,15 lat. Dlatego, że czują niejako gdzieś, że to ich zacznie dotykać za chwilkę. A rodzice o tym nie chcą mówić, bo "Jesteście za młodzi, jesteście za mali". Oni się dopytują - co to znaczy kompromis na przykład... Czy wyobrażasz sobie, że dzieciaki w tym wieku nie wiedzą, co to znaczy kompromis?

...no trochę poruszony jestem, że nie wiedzą.

Bo nikt im tego nie wyjaśnia. Prędzej wiedzą, co to konsensus, bo się tego słowa częściej używa. Bardzo dużo pytają. Pytają: "Co będzie z nami?", "Co my mamy robić w życiu i po której stronie i jak dyskutować". Jak odpowiedzieć na pytania.


Czy na pytanie dziecka można otwarcie przyznać, że nie zna się odpowiedzi? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl



Artykuł pochodzi z kategorii: Danie do myślenia

Tomasz Skory

RMF Classic