Tytułowe pytanie – chyba przynajmniej raz w życiu – zadawała sobie każda kobieta. Bo przecież nie ukrywajmy, że na tzw. „piękne oczy” (dodam jeszcze, że z pięknymi długimi rzęsami) lub „za jeden uśmiech” dużo udaje się nam załatwić. ;) Szef łatwiej przychyli się do prośby o urlop, gdy prosi o niego pozytywnie nastawiona do świata, uśmiechnięta kobieta, niż zrzędliwy na co dzień mężczyzna. Łatwiej nam też pracować nad wieloma zadaniami jednocześnie, bo taka jest nasza kobieca natura, że potrafimy sprytnie przerzucać się z jednego wątku myślowego na drugi. Idealnie sprawdzamy się w kontaktach międzyludzkich, bo potrafimy odczytać sygnały mowy ciała i lepiej dostosować się do rozmówcy.
Niestety jest też druga strona kobiecości: niepowodzenie zawodowe jest najczęściej wiązane z płcią i naturą kobiecą. Tym ostatnim w sensie dosłownym tłumaczy się naszą, nawet lekką niedyspozycję (niemal zawsze to wina PMS). Co oczywiście, może być denerwujące i mija się z prawdą, bo nie każdy zły nastrój kobiety lub zasłabnięcie, to wina hormonów. A fakt, że jesteśmy drobne i kruche, w świecie zawodowym łączony jest ze słabością i czasem utożsamiany z brakiem profesjonalizmu. Bywa i tak, że już samo to, iż jesteśmy kobietami, oznacza, że w pracy jesteśmy traktowane mniej poważnie, niż mężczyźni na tych samych stanowiskach.
Najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia, Dnia Kobiet, jest taka, że schematyczne myślenie odchodzi w niebyt. Zmienia się myślenie o kobietach i kobiecości! To potwierdzają panie, które pracują na stanowiskach (jeszcze niedawno zarezerwowanych tylko dla mężczyzn).
Anna Mokwińska (pracuje w MPK od 19 lat, a na stanowisku kierownika Sekcji Trakcji Torowych niecałe 2 lata): Mnie kobiecość nie przeszkadza w pracy - nie spotkałam się z negatywnym podejściem do mnie, chociaż jest to środowisko zdecydowanie męskie. W moim przypadku kobiecość rozumiana, jako wrażliwość pomaga. Czasem muszę tę kobiecą wrażliwość połączyć ze zdecydowaniem. Nie da się pełnić funkcji (jaką ja mam) bez zdecydowanych działań, bez podejmowania decyzji, które na pewno nie zawsze cieszą się sympatią innych, ale trzeba też mieć trochę empatii i podchodzić ze zrozumieniem do problemów innych. W mojej technicznej branży sprawdza się też kobieca perfekcyjność.
Żaneta Michalska (pracuje od 4 lat jako motornicza tramwaju): Kobiecość mi zdecydowanie pomaga w pracy, bo jam mężczyźni widza kobietę, to szybciej pomagają, uśmiechają się, nawet pomagają przy przestawianiu zwrotnicy. :)) Nawet ostatnio miałam taką sytuację, że pan bardzo chciał mnie wyręczyć, ale zabawnie się to skończyło, bo poległ. Okazało się, że nie mógł tego zrobić, natomiast ja dałam radę przestawić zwrotnicę ręcznie, bo do tego trzeba mieć specyficzną technikę. Pan, który chciał mi pomóc, gdy zobaczył, że jestem krucha i mikra, stwierdził, że pewnie nie dam rady i że trzeba mi pomóc. Na koniec pan stwierdził, że mamy bardzo ciężką pracę. Na dodatek widzę, że pasażerowie wolą, gdy tramwaj prowadzi kobieta. Wtedy są milsi, bardziej otwarci. Jako kobiety od pasażerów dostajemy większe fory. Nawet, gdy popełniamy jakiś błąd, to nam pasażerowie łatwiej to wybaczają. I jeszcze jedno: przy nas pasażerowie nie przeklinają i nie krzyczą, co niestety zdarza się kolegom, którzy jeżdżą tramwajami. Kobieta w kabinie sprawia, że stają się łagodniejsi. Nie raz widziałam, że idzie nabuzowany pasażer, już chce nakrzyczeć, a tu patrzy... jest kobieta. I następuje konsternacja: co teraz?
Pani Małgorzata (od roku kontrolerka biletów - celowo nie podajemy prawdziwego imienia, ani nie pokazujemy całej twarzy, bo taka specyfika pracy): Kobiecość raz pomaga, a raz przeszkadza. Są takie sytuacje, że to, że jestem kobietą pomaga i pasażerowie mi pomagają przy kontroli biletów. Mężczyźni, gdy jadą z kobietą, to muszą uważać na to, jak w jej obecności odnoszą się do mnie, bo partnerka na to zwraca uwagę. Zawsze podchodzę do pasażera (czy łatwego czy trudnego) podchodzę z uśmiechem, z humorem i zwykle odpowiadają mi życzliwością. Oczywiście, gdy ucieka postawny, barczysty mężczyzna, to przecież nie będę stawała naprzeciwko mężczyzny, który przewyższa mnie wzrostem i wagą. Priorytetem jest przecież nasze zdrowie. Ale gdy wręczam mandat z uśmiechem, to czasem nawet pasażerowie dziękują.