Wydawało się, że nie wrócą. A jednak

Piątek, 11 lutego 2011 (15:47)

Zbigniew Chlebowski, Marek Dyduch, Leszek Miller, Mirosław Drzewiecki, Tomasz Misiak, Mariusz Łapiński, Józef Oleksy, Krzysztof Piesiewicz, Roman Ludwiczuk czyli wszyscy starzy znajomi, których łączy chęć znalezienia się w Sejmie bądź Senacie. Choć do wyborów jeszcze trochę zostało, w gabinetach partyjnych szefów tłok.

Jeśli chodzi o Platformę to wszyscy czekają na wyrok Donalda Tuska, od razu jednak politycy tej partii dodają, że za Zbigniewa Chlebowskiego nikt kłaść głowy nie zamierza, więc szanse na start ma bliskie zeru. Co innego lubiany Mirosław Drzewiecki nazywany pieszczotliwie "Mirunią". Powinien wystartować i sprawdzić się. Na taką sympatię nie mogą liczyć już senatorowie Misiak i Ludwiczuk, którzy nie wyobrażają sobie startu z innej niż PO listy. Zdecyduje premier - brzmi krótka odpowiedź.

Co do Piesiewicza, to decyzja zależy od niego samego. Jednomandatowe okręgi kandydatowi niezależnemu mogą sprzyjać. Jeśli zaś chodzi o SLD, to Grzegorz Napieralski nie ma żadnego kłopotu z takimi kandydatami jak Leszek Miller Józef Oleksy czy Marek Dyduch. A nawet z nielubianym byłym ministrem zdrowia Mariuszem Łapińskim. Szef Sojuszu wręcz czeka na ich decyzję. Leszek Miller wolałby co prawda do europarlamentu, ale do tych wyborów jeszcze dużo czasu, więc i polski Sejm wydaje się być łakomym kąskiem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Agnieszka Burzyńska

Agnieszka Burzyńska

RMF FM