Śląsk pod wodzą nowego trenera Jacka Magiery odniósł w Białymstoku pierwsze od listopada ub. roku zwycięstwo na wyjeździe. Jagiellonia, jak niemal już tradycyjnie w ostatnim czasie, kończyła mecz w dziesiątkę, tym razem po dwóch żółtych kartkach dla Macieja Makuszewskiego i nie zdołała nawet zremisować, choć do końca walczyła o zmianę rezultatu.

REKLAMA

W pierwszej połowie lepszy był Śląsk, który starał się wysoko odbierać piłki i atakować skrzydłami, zwłaszcza swoją lewą stroną, gdzie wyróżniał się Dino Stiglec, w tym meczu grający jako wahadłowy. Już w 8. min jego dośrodkowanie dotarło w polu karnym do Waldemara Soboty, ale uderzona przez niego głową piłka - jeszcze po głowie Bojana Nastica - minęła słupek bramki gospodarzy.

Białostoczanie nie radzili sobie z ustawieniem taktycznym Śląska, w którym to goście mieli przewagę w środku pola. Po kwadransie mecz się jednak nieco wyrównał; po składnych akcjach białostoczan na bramkę Śląska strzelali Jakov Puljic i Jesus Imaz, oba uderzenia były jednak niecelne; w tej części meczu Jagiellonia nie oddała żadnego celnego uderzenia.

W 31. min przed utratą bramki uratował ją Xavier Dziekoński, który obronił strzał z pola karnego Stigleca. 17-letni bramkarz gospodarzy nie zdołał jednak tego zrobić tuż przed gwizdkiem sędziego na przerwę. W prostej sytuacji po rzucie rożnym piłkę pod polem karnym Śląska stracił stoper Jagiellonii Bogdan Tiru, wrocławianie wyprowadzili kontrę, Mateusz Praszelik wyłożył piłkę Erikowi Exposito, a hiszpański napastnik w sytuacji sam na sam zdobył bramkę.


Druga połowa zaczęła się od straty piłkarzy Śląska przy wyprowadzaniu piłki, ale kapitan białostoczan Taras Romanczuk uderzył wysoko nad bramką. W odpowiedzi strzał z rzutu wolnego Krzysztofa Mączyńskiego minął bramkę gospodarzy. Z upływem czasu Śląsk skupiał się przede wszystkim na utrzymaniu wyniku, kiedy można było, zwalniając grę; w tej połowie to on nie oddał celnego strzału.

Statystyka jest jednak myląca, bo miał sytuację do podwyższenia wyniku - w 88. min rezerwowy w tym meczu Robert Pich był w sytuacji niemal sam na sam z Dziekońskim, ale jego strzał zdołał w ostatniej chwili zablokować Tiru.

Jagiellonia ambitnie walczyła o zmianę wyniku, ale albo jej piłkarzom zabrakło dokładności, albo zbyt długo czekali ze strzałem i któryś z obrońców Śląska zdążył z interwencją. W kilku sytuacjach uratował gości bramkarz Michał Szromnik, który w 67. min obronił trudny strzał Romanczuka, a w doliczonym czasie gry nie dał się kapitanowi Jagiellonii pokonać ponownie, już w sytuacji sam na sam, odbijając piłkę na rzut rożny. Również to on ratował swój zespół w 71. min, gdy - po wymianie piłki między Romanczukiem a Barłomiejem Wdowikiem - ten ostatni znalazł się w polu karnym Śląska, ale jego strzał prawą nogą Szromnik obronił.

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Erik Exposito (45).

Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Bartłomiej Wdowik, Konrad Wrzesiński, Maciej Makuszewski, Ivan Runje. Śląsk Wrocław: Krzysztof Mączyński, Erik Exposito.

Czerwona kartka za drugą żółtą - Jagiellonia Białystok: Maciej Makuszewski (80).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Mecz bez udziału publiczności.

Jagiellonia Białystok: Xavier Dziekoński - Tomas Prikryl, Ivan Runje, Bogdan Tiru, Bojan Nastic (57. Konrad Wrzesiński) - Bartosz Kwiecień (58. Martin Pospisil), Taras Romanczuk - Maciej Makuszewski, Jesus Imaz, Bartłomiej Wdowik - Jakov Puljic (83. Maciej Bortniczuk).

Śląsk Wrocław: Michał Szromnik - Łukasz Bejger, Konrad Poprawa, Mark Tamas - Krzysztof Mączyński, Mathieu Scalet (68. Bartłomiej Pawłowski) - Patryk Janasik, Waldemar Sobota (58. Robert Pich), Mateusz Praszelik, Dino Stiglec - Erik Exposito (68. Fabian Piasecki).