Przegrali 0:37, bo stosowali zasadę dystansu społecznego

Sobota, 19 września (08:26)

Spektakularną porażkę ponieśli piłkarze amatorskiego niemieckiego klubu SG Ripdorf/Molzen. Zespół przegrał 0:37, bo w trakcie rywalizacji z SV Holdenstedt II zawodnicy stosowali zasadę dystansu społecznego.


Wynik spotkania Ripdorf/Molzen - SV Holdenstedt II z pewnością przejdzie do historii jedenastej klasy rozgrywkowej w Niemczech. Zapamiętana może zostać też sposób gry zawodników Ripdorf/Molzen. W końcu nie każda drużyna dostosowuje taktykę do aktualnej sytuacji epidemiologicznej.

Trener SG Ripdorf/Molzen wystawił tylko siedmiu zawodników do spotkania z SV Holdenstedt II, ponieważ obawiał się, że zawodnicy klubu mogą się zarazić koronawirusem od rywali - podaje CNN. Prezes klubu przyznał w rozmowie z mediami, że ryzyko zakażenia istniało, bo jeden z graczy oponentów miał kontakt z osobą, u której wykryto patogen.

Zawodnicy Ripdorfu chcieli przełożyć mecz ze względu na niebezpieczeństwo, ale SV Holdenstedt twierdziło, że nie ma do tego podstaw, bo zawodnicy zostali przetestowali i nikt nie chorował na Covid-19.

Zespół SG Ripdorf/Molzen obawiał się walkoweru i kary pieniężnej, więc zdecydowano, że w meczu wystąpią jedynie chętni. Do spotkania zgłosiło się siedmiu "śmiałków".



Przez pełne 90 minut nasi gracze utrzymywali idealny dystans, więc Holdenstedt miał wystarczająco dużo czasu, aby strzelić bramki. Nie rozmawialiśmy o taktyce, ponieważ wszyscy wiedzieliśmy, że wysoko przegramy - tłumaczył prezes Patrick Ristow.

Ostatecznie drużynie Holdenstedt udało się strzelić aż 37 bramek. Gole były zdobywane praktycznie co dwie minuty.

Wiemy, że wynik jest fatalny, ale bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze. Na koniec sezonu większe znaczenia mają punkty, ale nie liczba bramek - zaznaczył Ristow.

Od czasu porażki klub cieszy się wielkim zainteresowaniem. Ristow przyznaje, że dzwonią do niego media z całego świata. Mam nadzieję, że jeśli taka sytuacja się powtórzy, to uda nam się po prostu przełożyć spotkanie - stwierdził.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kłopoty Lewandowskiego. Jego były agent donosi do fiskusa i żąda milionów

Artykuł pochodzi z kategorii: Piłka Nożna

Nicole Makarewicz

RMF24